Forever, Forever and Ever

Kiedy oglądałam scenę otwierającą „Zagadkę Nieśmiertelności” zastanawiało mnie to, czy Miriam i John umyślnie wybrali się do klubu, w którym Peter Murphy akurat śpiewał „Bela Lugosi’s Dead”. Jeśli tak, to warto docenić poczucie humoru naszej pary wampirów.

Miriam i John w klubie

Od początku

„Zagadka Nieśmiertelności” w reżyserii Tony’ego Scotta miała premierę 29 kwietnia 1983 roku i spotkała się z bardzo pozytywnym odbiorem. Był to też jeden z ulubionych filmów Tomasza Beksińskiego, dla którego wraz z obejrzeniem zaistniał zespół Bauhaus- dwa lata po jego rozwiązaniu.

Film opowiada o Miriam Blaylock (Catherine Deneuve), wampirzycy od wieków odżywiającej się krwią swoich kochanków. Dzięki temu zachowała wieczną młodość, lecz najwyraźniej „zapomniała” ostrzec swoich ukochanych, że ci po ukąszeniu będą mieli limitowany czas młodości i po kilku spokojnych stuleciach nagle gwałtownie się zestarzeją i skończą w specjalnie przygotowanych skrzyniach, gdyż ich zgrzybiałość brzydziłaby tytułową bohaterkę. Ten sam los podziela John (David Bowie). Przed gwałtownym procesem starzenia zdążył jednak spotkać się z doktor Sarah Roberts (Susan Sarandon) pracującą nad eliksirem młodości. Losy Miriam i Sarah krzyżują się.

Miriam i Sarah

Bela Lugosi i Bauhaus

Zdecydowanie największym atutem tej opowieści jest muzyka. Dominuje klasyczna, ale przeplata się z rockiem gotyckim, tak bardzo pasującym do tematyki filmu i punk rockiem. We wspomnianej scenie otwierającej słyszymy „Bela Lugosi’s Dead”- chyba najbardziej flagowy utwór zespołu Bauhaus. I grzechem byłoby nie użyć tej piosenki, ponieważ Bela Lugosi jest przecież wiązany ze stworzonym przez siebie klasycznym wizerunkiem wampira Draculi w filmie Toda Browninga „Dracula” z 1931 roku. Stworzone przez Lugosiego odzwierciedlenie krwiopijcy stało się klasyczne dla horroru i kultury masowej, a zarazem zgubą dla Beli. Zaszufladkowany jako aktor horrorów w następnych latach zderzył się ze spadkiem popularności związanym z brakiem nowych ról, co doprowadziło go do uzależnienia od morfiny. Gdy zmarł 16 sierpnia 1956 roku, pochowany został w stroju wampira, w którym występował w „Draculi”.

Bela Lugosi jako Dracula

W latach 50tych udało mu się zagrać w licznych, lecz mało ambitnych horrorach, obsadzany głównie w rolach szalonych naukowców lub wampirów. Właśnie te role miały zainspirować muzyków gothrockowego zespołu Bauhaus, którzy swój pierwszy singiel zatytułowali „Bela Lugosi’s Dead”.

Nagrany w Beck Studios w Wellingborough 26 stycznia 1979 roku był pierwszym utworem, który członkowie zespołu nagrali razem i również wszyscy są jego autorami- frontman i wokalista Peter Murphy, gitarzysta Daniel Ash, perkusista Kevin Haskins i basista David J. Trwa ponad dziewięć minut, a wokale zaczynają się (w wersji studyjnej) prawie trzy minuty po rozpoczęciu utworu. Ten trzyminutowy wstęp idealnie buduje napięcie i dzięki niemu wspomniana wcześniej scena w klubie przedstawia się tak wspaniale, nie wspominając o Peterze Murphym ubranym w pelerynę wampira.

Niewątpliwie rozpoczęcie kariery od piosenki poświęconej odtwórcy Draculi przyniosło Bauhausowi świetny początek i sławę. Zespół stał się jednym z pionierów gatunku rocka gotyckiego i charakterystycznego dla tej odmiany wizerunku scenicznego, w czym prym wiódł Murphy jako charyzmatyczny lider. Warto dodać, że niestety przyczyniło się to do rozpadu zespołu, ponieważ pozostali członkowie też chcieli na tym skorzystać, a Peter niestety nie chciał odejść od charakterystycznego wizerunku, jaki sobie wykreował.

Bauhaus wzbogacał swoje piosenki również punkrockową dynamiką, więc obok takich właśnie piosenek jak „Kick in the Eye” stoją w kontraście inne, spokojniejsze i pełne niepokoju jak „Hollow Hills” lub „Who Killed Mr. Moonlight.

Do najlepszych utworów należą m.in:

  • Bela Lugosi’s Dead
  • She’s in Parties
  • Dark Entries
  • The Passion of Lovers
  • Kick in the Eye
  • Spirit
  • Terror Couple Kill Colonel
Bauhaus

Rozkosz wampirów

Oprócz Bauhausu w „Zagadce Nieśmiertelności” użyta została również piosenka Iggy’ego Popa, „Funtime”. Jednak rock gotycki i punk rock pojawiają się jedynie epizodycznie. W sercach Johna, a zwłaszcza Miriam specjalne miejsce miała muzyka klasyczna. Pełniła ona znaczącą rolę w filmie, używana w ważniejszych momentach. Utwór Franza Schuberta , „Trio in E Flat, Op. 100” stanowił nawet coś w rodzaju klamry- pojawił się na początku filmu, nie w scenie otwierającej, ale podczas poranku wampirów po polowaniu w klubie, a następnie na koniec, kiedy Sarah prawdopodobnie przejęła pozycję Miriam (interpretacje zakończenia są różne). Mógł się pojawić jeszcze w którymś momencie, ale tu już pamięć mnie zawodzi.

Z kolei „Lakme” użyte podczas sceny miłosnej między Miriam i Sarah również było świetnym pomysłem, zwłaszcza że wcześniej Miriam sama zaczęła grać ten utwór na pianinie podczas wizyty Sarah i opowiadać jej o czym on jest. Wspominając, że być może opowiada o miłości dwóch kobiet otworzyła sobie drzwi do uwiedzenia kobiety.

Sarah pod koniec filmu

Nie jestem wielką koneserką tego typu muzyki, ale tutaj dopasowanie utworów do poszczególnych momentów zdecydowanie je ubarwiało. Nie ważne czy były to lekcje muzyki dla dziewczynki z sąsiedztwa czy Miriam grająca w środku nocy ze łzą spływającą po policzku, łącząca się z Sarah. Przeplatywanie się tego z już nagraną na potrzeby filmu niepokojącą, syntezatorową muzyką dało zdumiewający efekt.

Na zawsze, na zawsze i na wieki

Nigdy nie będziemy wiecznie młodzi i szczęśliwi. Jednak jest coś, co prawdopodobnie na wieki będzie umilało życie ludzkości- muzyka. Można zatrzymać się z nią w czasie, w szczęśliwym dla nas okresie, jak Miriam i John, można też pójść z duchem czasu. Ważne jest, by czerpać z niej przyjemność, pasję i satysfakcję. Teraz, na zawsze i na wieki.