Kryptohistorie w „Niebo nad Berlinem”

W 2021 roku Kuba Więcek, polski saksofonista i kompozytor jazzowy, wraz z raperem o pseudonimie Koza wydali wspólnie płytę pod tytułem „Niebo nad Berlinem”. Sam tytuł może sugerować konotację odsyłającą nas do jednego z filmów Wima Wendersa. Jest to tylko jeden z motywów przewodnich tego albumu, jednak wątek amerykańskiego reżysera Jima Jarmuscha ukrywa najwięcej sekretów zarówno kina, jak i samej muzyki.

Nowa fala spoza prawa jak Jarmusch i Lurie

Jest to cytat z utworu „Jarmusch”, będącego singlem promocyjnym tytułowego albumu. Aby jednak dobrze zrozumieć, jaka historia kryje się za tymi słowami, warto przytoczyć zarysy działalności obu panów.

Jim Jarmusch to amerykański reżyser urodzony w 1953 roku. W młodości chciał zostać pisarzem, jednak w 1971 roku wyjechał do Paryża, gdzie zafascynował się kinem nowofalowym, co diametralnie zmieniło jego zainteresowania. Do jego najpopularniejszych filmów należą „Kawa i Papierosy” oraz „Truposz”.

Drugą osobą, którą należy przedstawić, jest John Lurie — amerykański saksofonista, aktor, malarz i producent. Znany jest głównie z występów w filmach Jarmuscha, ale poza tym założył jazzową grupę The Lounge Lizards.

Synowie Lee Marvina

Bez tego zdania-klucza nie moglibyśmy w pełni rozszyfrować znaczenia omawianego cytatu. Za tą enigmatyczną nazwą kryje się tajny klub założony przez Jima Jarmuscha. Jedynym warunkiem, który należy spełnić, aby dostać się do tej „sekty”, jest wyglądanie na tyle podobnie do amerykańskiego aktora Lee Marvina, by móc uchodzić za jego syna.

Legenda głosi, że członkowie klubu spotykają się raz do roku w celu oglądania filmów, w których występował Marvin. O przynależność do tej grupy podejrzewany był również Iggy Pop.

Ekscentryczny reżyser postanowił jednak posunąć się o krok dalej. Podczas zdjęć do filmu „Poza Prawem” Jim Jarmusch wpadł na pomysł stworzenia produkcji, w której on sam, Tom Waits oraz John Lurie mieliby zagrać synów Lee Marvina. Roboczo film nazwano „The Sung Song”. Niestety nigdy nie został on zrealizowany, a sama legenda wędruje w meandrach plotek i spisków, a także w tekstach Kuby Więcka i Kozy.

Delirium, czyli zwrot Jarmuscha w stronę rapu

Tytułowe „Delirium” to jedna z jedenastu krótkich scenek przedstawionych w filmie „Kawa i Papierosy”. Zamysł całego filmu jest dość banalny, wątkiem który spaja wszystkie mini historie są rozmowy przy kawie i papierosach.

Głównymi aktorami tej części są RZA oraz GZA — raperzy należący do zespołu Wu-Tang Clan. Oprócz nich występuje tam również Bill Murray w roli kelnera. Scenariusz sceny nie jest zbyt skomplikowany: artyści z Wu-Tang Clanu dyskutują o szkodliwości papierosów, medycznym działaniu marihuany oraz demonizują kawę.

Najciekawsze jest jednak to, że aktorzy nie wcielają się w żadne role — są sobą. Bill Murray, podchodząc do wokalistów, pyta ich, co robią w takim lokalu, natomiast RZA dziwi się, dlaczego Murray pracuje jako kelner, mimo tak dużej renomy aktorskiej i zapewne sporego majątku.

Dobór aktorów nie jest przypadkowy, ponieważ Jarmusch znany jest również z produkcji teledysków, m.in. dla Wu-Tang Clanu czy Iggy’ego Popa.