internet
internet - próba opisania: felietony Zbigniewa Markowskiego o internecie

Zmiana składu

Z czego składa się komputer – wie każdy: z płyty głównej (gdzie kluczową rolę odgrywa procesor), pamięci operacyjnej, dysku, napędu optycznego, monitora, myszy, klawiatury, drukarki i tak dalej. Nie każdy jednakowoż pamięta jak bardzo skład ów zmieniał się na przestrzeni lat. Onegdaj – co już stało się nieaktualne - obowiązkowy był także napęd dyskietek (mniejszych lub większych) oraz modem śpiewający dziwne piosenki. Nic jednak tak tak dobrze nie ilustruje zmiany komponentów komputera jak monitor. To on zdaje się wyznaczać wszelkie kierunki.

Pierwotnie kierunek był prosty, bo monitor nie był potrzebny absolutnie do niczego. Wielkie maszyny w centrach obliczeniowych kilkadziesiąt lat temu znakomicie obywały się bez ekranów – polecenia wstukiwało się na klawiaturze (lub przekazywało za pośrednictwem elementów perforowanych) a cyfrowy mózg odpowiadał drukując swoje kwestie na igłowej drukarce. Również pierwsze komputery, które trafiły pod strzechy też nie potrzebowały monitora – Commodore 64 czy wiele modeli Amigi sprzedawano bowiem w wybitnie płaskich pudełkach: składały się właściwie wyłącznie z klawiatury. Klawiaturę (czasem wyposażoną nawet w stację dyskietek) podłączało się za pomocą kabelka chinch do zwykłego telewizora i wszystko idealnie działało. Ba – dysponowało znacznie większymi możliwościami kolorystycznymi niż ówczesne pecety. Monitor nastał dopiero w czasach eksplozji personal computers stanowiąc od początku utrapienie wszystkich personal kotów. Kot bowiem (nawet kilkucalowy) zawsze uważał, że czternastocalowy monitor jest zdecydowanie za mały, by móc się na nim wygodnie wygrzewać. Zmianę na 15, później na 17 cali koty całego świata przyjęły więc z zadowoleniem, choć idealny był dopiero kineskopowy monitor dwudziestocalowy.

Kocia radość nie trwała długo, bo właściciele na wyścigi przynosić zaczęli do swoich domów monitory LCD – tak płaskie, że z ledwością mieszczące na sobie mikroskopijną kamerkę internetową – z całkowitym pominięciem interesów kota. Koty zapomniały już, iż na monitorze można się wylegiwać – ekrany zaś rosnąć nie przestały. W międzyczasie wydłużyły im się proporcje, zaczęły pobierać mniej prądu, dorobiły się ciekawego wzornictwa i kolorystyki. Na stałe zagościły w przeróżnych laptopach, notebookach czy netbookach. A kiedy wydawało się, że wszystko będzie dobrze – znów świat przewrócił się do góry nogami. Nastał bowiem początek ery tabletu.

Z jednej strony tablet jest nadzieją dla tych, którzy potrzebują komputera wszędzie. Za sprawą komponentów upakowanych w obudowie małego monitora dotykowego można bowiem poruszać się z nim znacznie sprawniej niż z najmniejszym nawet netbookiem. Z drugiej strony – to nadzieja dla wielu wydawców prasy – wielkiego Ruperta Murdocha nie wyłączając. Gigant medialny (wydawca między innymi „Timesa” czy „Daily Telegraph” nie licząc wielu operacji telewizyjnych) od najbliższego roku chce bowiem sprzedawać swoje informacje właśnie za pośrednictwem tabletów. Tablet zaś – w odróżnieniu od klasycznego monitora biurkowego czy nawet tego z laptopa – jest bardziej wygodny podczas czytania. Podobnie jak klasyczna, papierowa gazeta może zostać obrócony w dłoniach pod dowolnym kątem, bez trudu użyjemy go w autobusie czy nawet w wannie. Choć w związku z nowymi koncepcjami znaleźli się i tacy, którzy ogłosili już koniec tradycyjnego, domowego internetu, z pewnością jest to tylko jeden z wielu kierunków rozwojowych. Inny kierunek nakazuje nam integrować komputer z telewizorem – w sprzedaży znaleźć można modele odbiorników zawierających YouTube i wiele innych serwisów. Jeszcze inny kierunek koncentruje się na telefonach komórkowych. I choć nie da się przewidzieć ostatecznego kształtu komputera przyszłości możemy już dziś zaryzykować twierdzenie, że definiować będziemy go podobnie jak węża z dowcipu. Tak samo jak na pytanie o to, czy wąż ma ogon odpowiedzieć będziemy mogli na inne pytanie: - czy komputer ma monitor. Ma, wyłącznie.



polecane strony:

Górny Śląsk - warto odwiedzić

Antryj - gwara i kultura Górnego Śląska

Kuchnia Śląska - przepisy

Portal Powiatu Tarnogórskiego

Gwarki - tarnogórska impreza

Kici - kici: kocie sprawy

autor:

autor.jpg
Zbigniew Markowski

poczta elektroniczna
Facebook - G+ - YouTube