internet
internet - próba opisania: felietony Zbigniewa Markowskiego o internecie

Władca pierścienia

Pierścień waży 9 gramów, można wybrać sobie model w jednym z pięciu kolorów – wedle upodobania. Wewnątrz znajduje się akumulator mikroskopijnych rozmiarów, stosowny zestaw układów scalonych, zamiast szlachetnego kamienia mamy jednak tajemnicze koło i cztery (równie tajemnicze) wypustki. Z boku ulokowano przełącznik trybu pracy oraz gniazdo nadajnika bezprzewodowego. Sklepowa cena pierścienia nie kładzie na łopatki, jednak nie oszukujmy się – furory na balu u księcia biżuterią tą nie zrobimy; to tylko (a może aż) zwyczajna, komputerowa mysz w nowej odsłonie stylistycznej i funkcjonalnej. Mysz która przeszła bardzo, bardzo długą drogę wciąż szukając swojego miejsca na świecie.

Świat po raz pierwszy zobaczył mysz w 1963 roku – była odpowiedzią na poszukiwania przeróżnych sposobów porozumiewania się z komputerem; od razu też okazała się urządzeniem nader wygodnym. Pomysł sprzed pół wieku autorstwa Douglasa Engelbarta opierał się bowiem na manualnej, naturalnej intuicji człowieka idealnie trafiając w istotę relacji między człowiekiem a maszyną. To nic, że mysz lat sześćdziesiątych przypominała toporne pudełko rodem ze starych filmów sctience – fiction, jej ewolucja miała przecież dopiero się zacząć. Z czasem coraz bardziej dopasowywała się do ludzkiej dłoni, zaś regularnie – co dekadę, potrafiła zmienić zasadę działania. Najpierw rolki obsługujące dwie płaszczyzny ruchu zastąpiła kulka, później – pojawił się element optyczny by wreszcie ustąpić miejsca zasadzie wykorzystania promienia laserowego. Wciąż obrastała w nowe, programowalne przyciski i aktywnie reagowała na kolejne mody: gdy zaczęliśmy pracować w technologii bezprzewodowej – utraciła ogon, kiedy globalna sieć stała się powszechna – umiała zaopatrzyć się w kółko przewijania na grzbiecie. I specjalizować się w miarę potrzeb człowieka, przybierać formę laptopową, dla graczy czy biuralistów.

Choć nie zawsze zdajemy sobie sprawę, że dżojstik jest urządzeniem starszym od myszy (i to o całe dwa lata), ma równie fascynującą historię oraz nie mniejszą galaktykę przeróżnych odsłon funkcjonalnych, jednak to gryzoń podbił nasze serca. Jest w końcu najbliżej człowieka przez co nie tylko naraża się na liczne urazy, lecz bywa przedmiotem troski szczególnej. Chociaż wciąż obserwujemy próby wyeliminowania myszy z komputerowego świata – zjawisko to dotyczy zwłaszcza urządzeń przenośnych, które posiłkują się dotykowym ekranem – perspektywa pracy bez myszy u grafika komputerowego czy projektanta urządzeń przemysłowych wywołać może tylko uśmiech politowania. Nie udało się wyeliminować myszy za pomocą touchpada czy trackpointa. Urządzeniu nie grozi więc likwidacja funkcjonalna, spodziewać należy się raczej coraz gwałtowniejszej ewolucji w stronę wygody użytkownika, dokładności, estetyki, trwałości. Czasami zaś – co we współczesnym, zagadżetowanym świecie – oczywiste spodziewać powinniśmy się wyposażenia dodatkowego – podświetlania na wszelkie sposoby, upychania w jej wnętrzu dodatkowej pamięci zewnętrznej, kamery, stosowania okazjonalnych wystrojów (na przykład na Mistrzostwa Świata w piłce nożnej) lub stylistyk związanych z jakąś subkulturą czy stylem życia. W końcu to gryzoniowi zawdzięczamy też cały segment gadżetowego biznesu czyli podkładki pod mysz, które same w sobie stanowią wszechświat zawierający się między prostym kawałkiem pianki w cenie pięciu złotych a dziesięciokrotnie droższym żelowym cudem.

Pięćdziesiąte urodziny myszy przeszły bez większego echa, sama jubilatka nie zwolniła tempa pracy ani na sekundę - wciąż wyznaczając kolejne kilometry ruchu. Nadal wyglądać będzie przepięknie na obrazach Miltosa Manetasa – greckiego malarza zafascynowanego kulturą technologiczną. Wciąż będzie podlegała przeróżnym krzyżówkom genetycznym, które widać na niektórych urządzeniach: mysz to jeszcze, czy może już joystick? To prezenter wideo, czy nadal stara, poczciwa mysza? No i jest jeszcze wspomniany na wstępie pierścień, który jedni obdarzą bezkrytycznym zachwytem, inni zaś – wrzucą do ognia krytyki. A może to był po prostu metaforyczny prezent z okazji półwiecza myszy?



polecane strony:

Górny Śląsk - warto odwiedzić

Antryj - gwara i kultura Górnego Śląska

Kuchnia Śląska - przepisy

Portal Powiatu Tarnogórskiego

Gwarki - tarnogórska impreza

Kici - kici: kocie sprawy

autor:

autor.jpg
Zbigniew Markowski

poczta elektroniczna
Facebook - G+ - YouTube