internet
internet - próba opisania: felietony Zbigniewa Markowskiego o internecie

Świeca na wietrze

Jedynie całkowicie chora wyobraźnia może skojarzyć internetowe technologie z płomieniem świecy. Nie tylko bowiem brak obu zjawiskom punktów stycznych, ale i wszelkie powiązania wydają się nie istnieć. Świeca pali się od kilku tysięcy lat, obecna jest na kartach Starego Testamentu, swój renesans przeżyła w wieku XIX (przebijając popularnością nawet kaganek), wyparł ją dopiero prąd elektryczny. Wówczas skoncentrowała się na swoim głównym zadaniu: towarzyszeniu człowiekowi w uroczystych chwilach: od urodzenia poprzez wszystkie rocznice aż do śmierci. Niebagatelnym zadaniem świecy jest również tak zwane robienie nastroju – na tym jednakowoż koniec. Koniec świecy popsuli jednak twórcy apek – programików do mobilnych urządzeń, którzy nie znają słowa „nie” i każde, nawet najdziksze skojarzenie jest dla nich wyzwaniem i początkiem.

Apka pierwsza znana jest od lat i wzbudza zachwyt bywalców przeróżnych koncertów. Bywalcy instalują sobie w smartfonie wirtualny płomień, by uruchomić go na ekranie wyświetlacza w czasie, gdy wykonawca prezentuje jakiś nastrojowy i koniecznie powolny utwór. W czasach przedapkowych identyczną funkcję pełniła zapalniczka (osób palących było znacznie więcej), setki dłoni trzymających w górze żywy płomień pokazywały zjednoczenie słuchaczy w jednej, wspólnej, muzycznej emocji. Jest też apka odpowiedzialna za nastrój: smarfon po prostu pokazuje w pełni konfigurowalną świecę (wybieramy kolor świecy, płomienia, tła, jeśli poruszymy urządzeniem – ogień zatańczy od ruchu powietrza), czym zaimponować można kobiecie (i oczywiście mężczyźnie). Producent apki podkreśla całkowity brak obrzydliwie kapiącego wosku oraz zachwyca się szerokim wachlarzem możliwego wykorzystania. Wymienia więc: wesela, pogrzeby, chrzciny, czuwania, obecność przy pomnikach.

Kolejna apka wśród rozlicznych zastosowań ma także funkcję zdmuchiwania świeczek z tortu. Użytkownik może więc przestać zamartwiać się smutnym obowiązkiem, który jakże często (raz w roku) może na niego spaść. Smartfon zdmuchuje świeczki przy pomocy swojego głośnika – fuka głośno i sprawa załatwiona. Poruszająca powietrze apka służy ponadto do pozbywania się kurzu z półki, pompowania balonów czy pieszczotliwego dmuchania w uszko ukochanej osoby. Gwoli technologicznej uczciwości dodać należy, iż wywoływane przez apkę podmuchy mogą w dość szybkim tempie wykończyć głośniczek lub (co równie prawdopodobne) doprowadzić do ataku wściekłej agresji wspomnianą ukochaną osobę. Wirtualne świece zapalane zmarłym oferują portale funeralne. Cennik przykładowej usługi świecenia jest przystępny: świeca mała (pali się dwa dni) kosztuje 1,23 złotego, za świecę największą (miesiąc oświetlania) zapłacimy tylko 4,92 - oczywiście mikropłatnością sms-ową.

Ostatnimi czasy pojawiło się coś, co nie udaje świecy, lecz nią jest – choć oczywiście i w tym przypadku apka stanowi element niezbędny. System wymyślili obywatele USA, gdzie najwięcej pożarów wywołują (tak, tak) świece, skutkiem czego co dzień płonie średnio 26 mieszkań. By temu zapobiec, no i oczywiście odpowiedzieć na żywotne potrzeby społeczeństwa, zaprojektowano system składający się ze świec, nakładek oraz oprogramowania. Co ciekawe – nakładka wymaga zasilania elektrycznego, baterie zaś należy wymieniać  co pół roku. Całością zarządza się z poziomu smarfonowego programu. System wykazuje cechy inteligencji: jeśli podłoże świeczki zacznie się chwiać, zostanie ona automatycznie zgaszona, możliwych reakcji na sytuację zagrożenia jest zresztą więcej. Użytkownik jest wówczas powiadamiany o nadzwyczajnym wydarzeniu, w końcu całość  pracuje na wi-fi. Niezależnie od tego świeczki możemy sobie przy pomocy mobilnego urządzenia zapalać i gasić – także w sposób uprzednio zaprogramowany. Tradycyjnie globalna sieć podzieliła się na zwolenników i przeciwników inteligentnej świecy. Realiści jednakowoż o jej przyszłości nie wypowiadają się wcale, bo – jak zwykle w takich przypadkach – idea może chwycić (na przykład jeśli zintegrowana zostanie z czymś w rodzaju Google Home), może też – nomen omen – spalić na panewce. Zadowólmy się więc odnotowaniem tego projektu, bo nawet jeśli nigdy więcej już na niego nie trafimy – nic nie szkodzi. Będą inne, bo świeca musi się palić.



polecane strony:

Górny Śląsk - warto odwiedzić

Antryj - gwara i kultura Górnego Śląska

Kuchnia Śląska - przepisy

Portal Powiatu Tarnogórskiego

Gwarki - tarnogórska impreza

Kici - kici: kocie sprawy

autor:

autor.jpg
Zbigniew Markowski

poczta elektroniczna
Facebook - G+ - YouTube