internet
internet - próba opisania: felietony Zbigniewa Markowskiego o internecie

Reklamacja

Poniższe pismo traktować należy jako skargę konsumenta. Ponieważ nie wiadomo do kogo skarga powinna być skierowana, zostaje adresowana do wszystkich, którzy mogą ją przeczytać. Istnieje pewne podejrzenie, iż zarzuty w niej zawarte mogą zostać uznane za takie, w których upłynął już dawno termin gwarancji czy rękojmi, mogą być uznane za zbyt emocjonalne lub nawet bezzasadne. Jednak kierując się osobistym poczuciem krzywdy oraz (co wiadomo z bezpośrednich rozmów) poczuciem krzywdy wielu innych osób – zdecydowano jednak niniejszą reklamację napisać.

Był czas, gdy muzyka niosła ze sobą znacznie więcej niż teraz, bo teraz – choćbyśmy mieli nie wiem jak fantastyczne płyty – to ustawione na odpowiednim stojaku, z odległości 2 – 3 metrów prezentują się jakoś nijako. Niby są, ale w swojej masie niczym od siebie wzajem się nie różnią. Płyta winylowa typu long play – to było coś. Ustawiona w pokoju wręcz krzyczała do każdego: popatrz – mój właściciel słucha Mike'a Oldfielda albo Deep Purple. Mało tego – okładka służyła także do oglądania, była prawdziwym dziełem sztuki graficznej i poligraficznej, zaś jej duża przestrzeń pozwalała artystom na dokładne wyrażenie swoich emocji. Czymże innym niż właśnie emocją było pokazanie na okładce produkcji Budki Suflera legendarnego już (ostatniego) grosza na tle papieru pakowego późnego socjalizmu? Albo różowa świnka na płycie grupy Bank? Okładki oglądało się godzinami: samemu lub w towarzystwie, zaś to co się na nich widziało było przedmiotem wielogodzinnych rozmów, czasem nawet afer w skali globu. Tak stało się z grafiką koperty jednego z albumów The Beatles, bo wielu w braku obuwia u jednego z muzyków dopatrywało się informacji o jego skrywanej oficjalnie śmierci. Współczesne opakowania CD czy DVD nawet jeśli są piękne, kontemplacji – ze względu na mikre rozmiary – nie sprzyjają.

Sama płyta też jest gorsza. Nie tylko dlatego, że taka mała – w czasach winylu można było (z wypiekami na twarzy) odsłuchiwać prawdziwe czy też urojone komunikaty różnych guru, bo co jakiś czas odkrywano teksty nagrane od tyłu. Człowiek brał gramofon, kładł igłę na powierzchni płyty i kręcił nią odwrotnie. Proszę spróbować zrobić coś takiego z nośnikiem laserowym: to niemożliwe. Winyl był ciepły i przyjazny, zaś świat wstrzymał oddech, gdy Pink Floyd wydał krążek w kolorze białym; tak na marginesie – okładka tej płyty to prawdziwe dzieło sztuki. Na domiar złego, chuda i mała jak aktor Barciś płyta CD ciągle dodatkowo chudnie i maleje – pojawiło się bowiem coś takiego jak płyta DVHD, która obrzydliwie gnie się w palcach jak jakiś papier.

Z internetem jest jeszcze gorzej. Niby płaci człowiek za muzykę mniej, ale dostaje coś, co w ogóle nie jest w nic opakowane, a właściwie tego praktycznie w ogóle nie ma – kilkumegabajtowy plik. Gdzie w tym romantyka niegdysiejszego słuchania – nie wiadomo. Sprzedają toto w formacie MP3, gdzie dźwięk jest płaski jak deska do prasowania, brzmi koszmarnie, a jak się ktoś pomyli i skasuje – to całą radość szlag trafił. Można oczywiście powiedzieć, że winylowa płyta uznanego zespołu była bez porównania droższa. Tak, była. Ale właśnie dlatego meloman szanował ją, dbał by się nie porysowała, kolekcjonował jak wartość samą w sobie, a nie zapisywał na dysku jako jeszcze jeden (wśród kilkuset tysięcy) plik. Zresztą ten tak zwany postęp kosztuje nas bez porównania więcej: najpierw człowiek kupował winyl za jedne pieniądze, potem CD za następne, jeszcze później wersję koncertową na DVD a za chwilę wcisną mu jakiegoś blueraya.

W związku z powyższym, jako konsument muzyki w znacznych ilościach uprzejmie proszę o sprawienie, by było tak jak było. Odpowiadać na niniejsze pismo nie trzeba, wystarczy że wszystko wróci do starej, dobrej i sprawdzonej normy oraz do czasów, gdy muzyka niosła ze sobą nie tylko niematerialną materię dźwiękową, lecz posiadała dodatkowo swojego prawdziwego ducha. Z poważaniem.



polecane strony:

Górny Śląsk - warto odwiedzić

Antryj - gwara i kultura Górnego Śląska

Kuchnia Śląska - przepisy

Portal Powiatu Tarnogórskiego

Gwarki - tarnogórska impreza

Kici - kici: kocie sprawy

autor:

autor.jpg
Zbigniew Markowski

poczta elektroniczna
Facebook - G+ - YouTube