internet
internet - próba opisania: felietony Zbigniewa Markowskiego o internecie

Przyczepki

Wydawać by się mogło, że mimo eksplozji tak zwanych technologii mobilnych, zwolennicy tradycyjnych i stacjonarnych komputerów nadal mają sporo argumentów na zachowanie swojego stylu życia. Głoszą oni – na przykład – tezę, iż do smartfona lub tabletu trudno jest dołączyć urządzenie peryferyjne, w końcu istota mobilności sprowadza się wszak do niewielkich rozmiarów, do użytkowania w miejscach tyleż przypadkowych, co zazwyczaj ciasnych. Nic bardziej fałszywego: nawet prosty przegląd oferty wszystkiego tego, co doczepić można do smartfona przyprawia o zawrót głowy. Nie tylko technologiczny (choć technologia ma tu sporo do powiedzenia), także zawrót głowy spowodowany ludzką kreatywnością. Przyczepiamy więc?

Firma – gigant od komórek będąca jednocześnie firmą – gigantem od aparatów fotograficznych proponuje, by do smartfona przyczepić obiektyw: urządzenie nie byle jakie, bo wyposażone we własne zasilanie, własną matrycę, ba – nawet własny spust migawki. Tak naprawdę smartfon potrzebny jest w jednym tylko celu: by jego ekran stał się wizjerem stworzonego po połączeniu aparatu fotograficznego (choć można rzecz jasna zapisywać zdjęcia w pamięci obu elementów). Połączenie odbywa się w sposób fizyczny, by można było posługiwać się zestawem jak jedną całością oraz metafizyczny: do transmisji danych wykorzystano wifi. Choć dla wielu użytkowników obiektyw będzie kwiatkiem do kożucha, bo w końcu smartfon robi zdjęcia i bez tego – za sprawą bardzo dużych możliwości doczepka może zrobić całkiem solidną karierę. Daje doskonałą optykę, duży zoom, stabilność niezbędną do wykonania dobrej fotografii.

Inna firma (już nie gigant) namawia nas do doczepienia czegoś w rodzaju futerału na lornetkę. Po połączeniu ze smartfonem uzyskujemy zresztą sprzęt podobny do owej lornetki – możemy przy pomocy otworów zaglądnąć do obudowy zakończonej ekranem urządzenia przenośnego. W ten prosty sposób stworzyliśmy projektor 3D. Niezbędna jest jeszcze stosowna aplikacja, po jej zainstalowaniu możemy się już cieszyć trójwymiarowym kinem i trójwymiarowymi grami. Jeżeli komuś nie jest potrzebne 3D i nie lubi zaglądać w okular – preferuje za to naprawdę duży ekran - może doczepić coś innego: niewielkich rozmiarów projektor, który umożliwi wykorzystanie smarfona w charakterze przenośnego kina. Wtedy ulubiony film możemy sobie odtworzyć w parku uszczęśliwiając przy okazji całkiem pokaźną grupę znajomych. Zwłaszcza jeśli dodatkowo doczepimy jeszcze głośnik. Pomysł nowy nie jest – w ofercie konsumenckiej znajdziemy wszak kamerę, która potrafi robić dokładnie to samo: rzutować zapisany obraz na ekran ściany.

Do smartfonów przyczepia się już niemal wszystko: ultrasonograf dla lekarza, alkomat dla pijaka, wentylator dla zbytnio rozgrzanego, szwajcarski scyzoryk dla McGywera oraz pojemnik z gazem paraliżującym dla każdego. Jeśli czegoś do mobilnego urządzenia podłączyć się na razie nie da – z dużą dozą prawdopodobieństwa stwierdzić możemy, iż pomysł taki jest w fazie studialnej. Studialnie bowiem powstał już specjalny system do ładowania smartfona prądem elektrycznym: dołączamy jedynie wiatraczek z prądnicą. Jadąc samochodem lub korzystając z usług Polskich Kolei Państwowych wystawiamy ustrojstwo za okno i dobijamy akumulator do pełna. Całość można złożyć z dostępnych części – na przykład używając wentylatora do peceta. Może studialny pomysł jest nieco wystudiowany, bo wśród opinii komentujących ideę domorosłego konstruktora znalazły się uwagi złośliwe: że w samochodzie można doładować baterie przy pomocy zwykłego kabla, w pociągu zaś – da się to przeprowadzić włączając wtyczkę do gniazdka. I to też jest znak czasu: wiele pomysłów stanowi (mimo niewątpliwej oryginalności w sferze doboru części czy materiałów) najzwyklejsze w świecie dziwactwa bez żadnej przyszłości. Wynalazczość bowiem – zupełnie jak sprzęt teleinformatyczny – tanieje coraz bardziej. I nie ma się co przejmować szczegółami, bo co się ma przyjąć, tak czy inaczej się przyjmie - kreatywność znajdzie wyjście z każdej sytuacji. Nawet jeżeli wspomniany (i wyśmiany) wiatraczek ładujący baterię wypadnie nam za okno wagonu, także nie ma się czym przejmować, bo inny wynalazca znalazł już na to radę. Poduszkę powietrzną dla smartfonów: doczepianą.



polecane strony:

Górny Śląsk - warto odwiedzić

Antryj - gwara i kultura Górnego Śląska

Kuchnia Śląska - przepisy

Portal Powiatu Tarnogórskiego

Gwarki - tarnogórska impreza

Kici - kici: kocie sprawy

autor:

autor.jpg
Zbigniew Markowski

poczta elektroniczna
Facebook - G+ - YouTube