internet
internet - próba opisania: felietony Zbigniewa Markowskiego o internecie

Postęp paska

Kwadrat. Podchodzimy do automatu z kawą, do otworu wrzucamy monety. Wybieramy stopień nasycenia napoju cukrem oraz rodzaj kawy: może być czarna, biała, capuccino, mocniejsza albo wręcz przekształcona w coś zwanego czekoladą w płynie. W trzewiach urządzenia coś cicho buczy, błękitny wyświetlacz pokazuje stosowną kwotę aż tu nagle... Na ekraniku pojawia się najpierw jeden kwadracik, potem drugi, następnie trzeci. Pasek postępu informuje nas o etapie, na jakim znajduje się proces przygotowania naszej kawy. I pomyśleć, że ten drobny gest zawdzięczamy komputerom. Dwa kwadraty.

Komputerowy pasek postępu znamy od pierwszej połowy lat osiemdziesiątych, kiedy to programiści usiłowali zająć nas czymś w czasie operacji mozolnie wykonywanych przez pierwsze komputery osobistego użytku. Najpierw nie starano się wcale: ekran wypełniał się kropka za kropką, dopiero później wizualizację opatrzono cyframi oznaczającymi procent wykonanego zadania. Jeszcze później przyszła pora na indywidualności: poprzecznie kolorowany pasek z komputerów Mac czy też cieniowany, znany z Windows. Trzy kwadraty. O tym, że pasek postępu wszedł już do kanonu kultury masowej przekonywać chyba nikogo nie trzeba: wszak to właśnie nim (przy okazji zbierania w internecie podpisów przeciwko Acta) oznaczano – jak zaznaczyli autorzy pomysłu - „utratę władzy przez Donalda”. Postęp ów jednakowoż zatrzymał się po reakcji samego zainteresowanego.

Mamy zresztą wiele symbolicznych, co kreatywnych pasków postępu – ciekawe rozwiązanie zastosowali autorzy sieciowego serwisu dla osób odchudzających się. W procesie rejestracji użytkownik deklaruje swoją obecną wagę oraz tę idealną, do której będzie zmierzał.  Cztery kwadraty. Później co jakiś czas proszony jest o zaktualizowanie ciężaru swojego ciała, system może więc graficznie przedstawić pasek postępu, by pokazać w którym miejscu procesu odchudzająca jednostka znajduje się obecnie. Można zresztą wybrać sobie jakiś ładny element przesuwający się w miarę postępów: uroczego motylka, śliczne chmurki względnie rybkę koloru złotego. Aby było bardziej przejrzyście mamy dodatkowo ikony symbolizujące konkretny stan – w końcu czymś innym jest utrata dwóch kilogramów, czy innym zaś – dziewięćdziesięciu. Pięć kwadratów. Pasek może zresztą odzwierciedlać postęp wszelaki: rangę na forum dyskusyjnym, stan emocji w serwisie społecznościowym, czas zakończenia połogu – zupełnie jak onegdaj słynny metr krawiecki używany przez żołnierzy zasadniczej służby wojskowej do odmierzania dni dzielących ich od zdjęcia munduru. Jest to zresztą przepiękny przykład analogowego paska postępu – systemu do którego nie jest potrzebny ani komputer, ani nawet prąd elektryczny.

Jak usiłował nas przekonać mieszkaniec miejscowości położonej niedaleko Birmingham, pasek postępu może nas także zahipnotyzować. Zapatrzony w prezentację pobieranych na komputer danych młody człowiek nie tylko stracił na chwilę kontakt z rzeczywistością, ale także – zaraz potem – zaczął wypowiadać do swojej dziewczyny jakieś niezrozumiałe słowa. Sześć kwadratów. Komentujący to wydarzenie lekarze byli jednak sceptyczni: angielski pacjent nie zrobił więc kariery medialnej; na osłodę powiedziano mu jedynie, iż przytrafiło mu się coś w rodzaju epileptycznej reakcji na migoczący ekran. To zresztą chyba dość typowe, że narzeczona słowa swojego chłopaka po użyciu większej ilości piwa (a tak właśnie było) – bierze za niezrozumiałe. Z kolei twórcy malutkiego programu Progress Bar Clock w formie paska postępu przedstawiają nasze życie: fakt – od zadania do zadania, od świtu do zmierzchu, dzień po dniu.

Choć pasek postępu spotykamy na każdym kroku – nie tylko nagrywając nośniki, ściągając pliki z internetu, kopiując dane, ale także jadąc autobusem, zużywając benzynę podczas jazdy samochodem czy w wielu innych sytuacjach – zdajemy się go nie zauważyć. A warto – to idealna metafora zjawiska, z którym przyszło nam żyć: domyślnego interfejsu, który niezależnie od języka, wykształcenia czy środowiska kulturowego pozwala nam na zrozumienie istoty przekazu. Taki właśnie jest świat teleinformatyki. Siódmy kwadracik oznacza, że postęp Czytelnika w czytaniu felietonu – to wszystko: 100%.



polecane strony:

Górny Śląsk - warto odwiedzić

Antryj - gwara i kultura Górnego Śląska

Kuchnia Śląska - przepisy

Portal Powiatu Tarnogórskiego

Gwarki - tarnogórska impreza

Kici - kici: kocie sprawy

autor:

autor.jpg
Zbigniew Markowski

poczta elektroniczna
Facebook - G+ - YouTube