internet
internet - próba opisania: felietony Zbigniewa Markowskiego o internecie

Plaster na rany

Matką tego wynalazku była żona. Żona nazywała się Józefina Dickson i posiadała wybitny talent do ranienia się w dowolnie wybranej sytuacji. Ponieważ mąż (etatowy pracownik firmy farmaceutycznej) nie nadążał z opatrywaniem swojej drugiej połowy, poszedł nieco na skróty przygotowując zawczasu  kawałki taśmy klejącej z przymocowanymi odcinkami gazy. Dzięki pomysłowi pana Dicksona firma Johnson & Johnson mogła w 1920 roku wypuścić na rynek pierwszy plaster ze sterylnym opatrunkiem. Pierwszy tego typu, ale podobną konstrukcję plastra (tyle że nasączoną konkretnymi lekami) stosowali lekarze w starożytnym Egipcie - o antycznych Grekach nie wspominając. Wydawać by się mogło, że w dobie fizyki kwantowej, nieprawdopodobnych ilości danych mknących przestworzami globalnej sieci czy też cudów współczesnej wizualizacji plaster stanie się technologią zacofaną, może nawet obciachową. Nic bardziej mylnego.

Niewielka firma z Wrocławia pochwaliła się niedawno nowatorskim pomysłem zastosowania plastra. W odcinki specjalnego przylepca zgodnie z koncepcją zaopatrzony powinien być każdy ratownik medyczny, podobnie jak w sprzężone z plastrem urządzenie komputerowe. W czasie udzielania pomocy pierwszą czynnością byłoby wówczas nalepienie poszkodowanemu na czoło plastra, który spełni rolę czujnika tętna i innych parametrów życiowych. Efekt – na ekranie smartfona - zobrazuje niewielka aplikacja. System taki ma się ponoć sprawdzić podczas wypadków z dużą ilością rannych: będzie ich można w powyższy sposób łatwo oznakować i łatwo monitorować. O krok dalej poszli konstruktorzy z University of Rochester. Ich plaster (zmieniając kolor) umie zasygnalizować, że doszło do zakażenia rany – wszystko za sprawą mikroczujników krzemowych, które potrafią odróżnić bakterie gram – dodatnie od gram – ujemnych.

O jeszcze innym nowoczesnym zastosowaniu plastra pomyślała znana firma kosmetyczna. Plaster nosimy w dowolnym miejscu, które oświetlone jest promieniami słonecznymi. Na koniec dnia należy sfotografować ową nalepkę; stopień napromieniowania delikwenta promieniami UV oceni już aplikacja, która dodatkowo odpowie nam na pytanie, czy w kontaktach ze słońcem przez przypadek nie przesadzamy. Proste, łatwe, praktyczne. Współczesny plaster nie musi zresztą być ani medyczny, ani kosmetyczny, bo kolejna firma (i kolejny gigant) pracuje nad ekranami telewizyjnymi i nie tylko telewizyjnymi, które tak naprawdę będą nalepkami. Zniknie więc problem „gdzie postawić telewizor” a pojawi się inny (choć niekoniecznie mniejszy) „gdzie nakleić odbiornik”.

Casus plastra obrazuje nam pokrętne ścieżki rozwoju technologicznego, bo kiedy mamy już procesory, magistrale i apki – nic nie jest już takie jak było kiedyś. Każdy, najdrobniejszy nawet element naszego życia może zostać podporządkowany technologii, która zaczyna dominować w tak zwanej społecznej eksploatacji. Guzik do koszuli przestaje być zwykłym guzikiem, zapięcie na rzepy przestaje być normalnym zapięciem, szyba w oknie także może zacząć niepewnie drżeć o swoją przyszłość. Choć śmiesznie zaczyna robić się dopiero wtedy, gdy mimo wszystkich tych terrabitów plaster pozostaje sobą i potrafi uratować znaną od starożytności twarz. Mamy bowiem takie zdjęcie – Mark Zuckerberg przy okazji kolejnego rekordu struktury Instagram zrobił sobie fotkę uwieczniając przy okazji nieistotne tło. Wśród elementów nieistotnego tła znalazł się również laptop Marka i wszystkich wątpiących od razu uczciwie uprzedzamy: to nie jest jakiś przypadkowy laptop jakiegoś przypadkowego człowieka. To na pewno maszyna Zuckerberga, bo sieciowi śledczy wykryli komputer ten także na innych zdjęciach publikowanych przez właściciela Facebooka. Sieciowi śledczy zrobili też to co zawsze – powiększyli niektóre detale na fotografii i efekt pokazali światu. Efekt jest piorunujący: superhero internetu swój laptop zabezpiecza mechanicznie zaklejając obiektyw kamerki (oraz gniazdo audio) przy pomocy? Tak, tak – plastra! Bo plaster potrafi rozpoznać bakterie, może przekazać dane medyczne do apki, może wykryć nadmierne napromieniowanie ultrafioletem albo wystąpić w roli telewizora. Ale na szczęście robi też to, co robił od tysiącleci. Zakleja – proszę Państwa – zakleja.



polecane strony:

Górny Śląsk - warto odwiedzić

Antryj - gwara i kultura Górnego Śląska

Kuchnia Śląska - przepisy

Portal Powiatu Tarnogórskiego

Gwarki - tarnogórska impreza

Kici - kici: kocie sprawy

autor:

autor.jpg
Zbigniew Markowski

poczta elektroniczna
Facebook - G+ - YouTube