internet
internet - próba opisania: felietony Zbigniewa Markowskiego o internecie

Oszukiwanie oczu

Wielka sztuka czasem zaczyna się na jarmarku: tak było kinematografią, która - nim dorobiła się stosownego szlifu – terminowała wśród festynowej publiczności. Prawdę powiedziawszy – zaczęła w knajpie, gdzie braciom Lumiere udało się zgromadzić ponad trzydziestu widzów. Jarmarczna i knajpiana widownia przychodziła na spektakle z jednego tylko (całkowicie pozbawionego artystycznego tła) powodu: by obejrzeć optyczną sztuczkę mamiącą wzrok, umysł oraz doświadczenie w postrzeganiu świata. Dystans między sztuczką a sztuką zmierzony został całymi dziesięcioleciami ciężkiej pracy, choć zabiegi wizualne nadal są w cenie. Cenimy kinowe efekty scen masowych czy też technologię trójwymiarową - choć do prawdziwego trójwymiaru jeszcze jej daleko. Prawdziwe 3D jednak nadchodzi: z tym drobnym zastosowaniem odwiecznego prawa jarmarku, iż wpierw pojawia się właśnie dla zabawy i typowego oszukiwania oczu.

Sygnał dali najbogatsi ludzie świata. W 2006 roku Richard Branson – superprzedsiębiorca spod flagi Virgin (znany być może lepiej jako maniakalny pilot balonowy) po raz pierwszy wystąpił na konferencji jako hologram. Sprawa o tyle wygodna, iż obecność realna nie jest w tym przypadku konieczna: wystarczy zrobić nagranie i odtworzyć zdumionej publiczności. Nie dziwota, iż operację taką – po dwóch latach – powtórzył osobiście Bill Gates rozszerzając tym samym zwyczaj występów na odległość. To już niemal norma, iż szef korporacji składa życzenia świąteczne pracownikom jako trójwymiarowa projekcja, ostatnio rozpowszechniły się również konferencje prasowe znanych i uznanych – dla wygody organizowane jednocześnie w różnych punktach ziemskiego globu. Jak to zwykle bywa mamy i polskich prekursorów owej technologii – papierowa dokumentacja mówi wyraźnie, że poseł Hoffman (wraz z kolegami od tak zwanej afery madryckiej) też potrafi pojawiać się w różnych miejscach świata i to bez użycia hologramu.

W maju 2014 roku (czyli pięć lat po swojej śmierci) na estradzie pojawił się holograficzny Michael Jackson i zrobił dokładnie to, co zazwyczaj robił za życia: zaśpiewał piosenkę oraz pokazał słynny księżycowy krok. Dla większego wrażenia publiczności nie poinformowano wcześniej o występie niespotykanego (przynajmniej w świecie realnym) artysty. Specjaliści wydają zgodną opinię – nie ma żadnych technologicznych przeszkód, by widowiska koncertowe organizować jednocześnie w wielu miejscach przy założeniu, iż hologram wszystkim widzom da identyczne przeżycia wizualne. Jak to zwykle bywa mamy polskich prekursorów tej technologii – swego czasu Edyta Górniak występowała na żywo na antenie warszawskiej telewizji oraz śpiewała z estrady zlokalizowanej w Płocku.

Swoje trzy grosze do trójwymiarowego portfela dodaje firma Magic Leap specjalizująca się w rozszerzonej rzeczywistości – tak, to ci sami, którzy konstruują urządzenia zwane okularami Google na sterydach. Magicy opublikowali właśnie filmik ilustrujący możliwości trójwymiarowej prezentacji wszelkich danych przed wciąż otwartymi oczami zdumionego człowieka. Użytkownik systemu przebywający w jakimś biurowym pomieszczeniu najpierw korzysta z YouTube, potem zerka (choć z niesmakiem) do swojej poczty elektronicznej. W pewnej chwili jego pokój staje się scenerią gry i bohater przy użyciu jakiegoś miotacza niszczy kolejne stwory pojawiające się a to w fotelu kolegi, a to na biurku koleżanki. I w tym przypadku mamy polskich prekursorów owej technologii – nie od dziś wiadomo, że gdzie jak gdzie, ale w biurze najlepiej można sobie pograć we wszystko: od tetrisa i pasjansa aż po aplikacje z gigantycznymi instalkami. Mało tego – już w dobie realnego socjalizmu znaczna część narodu przy pomocy alkoholu tworzyła sobie w robocie rzeczywistość mocno rozszerzoną. Bawiąc się omamami, ciesząc się tym, czego nie ma, a co widać, możemy więc spokojnie czekać, aż z całego tego jarmarku wyjdzie nam jakaś – chociaż prowizoryczna sztuka. A radość wcale nie musi być mniejsza niż ta, której doświadczał obywatel końca XIX wieku kulący się wpierw ze strachu przed sfilmowanym pociągiem i oddychający później z ulgą, iż było to tylko złudzenie. Najważniejsze, by te wszystkie złudzenia dało się jednak wyłączyć.



polecane strony:

Górny Śląsk - warto odwiedzić

Antryj - gwara i kultura Górnego Śląska

Kuchnia Śląska - przepisy

Portal Powiatu Tarnogórskiego

Gwarki - tarnogórska impreza

Kici - kici: kocie sprawy

autor:

autor.jpg
Zbigniew Markowski

poczta elektroniczna
Facebook - G+ - YouTube