internet
internet - próba opisania: felietony Zbigniewa Markowskiego o internecie

Kwestia pamięci

Pamięć bywa przewrotna: czasem najważniejsza w świecie sprawa potrafi ulecieć z umysłu w niebyt, zaś informacja nieistotna siedzi w głowie – bez żadnej potrzeby – całymi latami. Najlepszy dowód na przekorną naturę pamięci to przypadek Herostratesa: człowieka, który grubo ponad dwa i pół tysiąca lat temu podpalił jeden z siedmiu cudów antycznego świata – świątynię Artemidy w miejscowości Efez. Jego imię, na mocy wyroku sądowego miało być po wsze czasy zapomniane; taką karę dodatkową orzeczono wobec rzeczonego szewca, który został podpalaczem dla nieśmiertelnej sławy. Mimo to Herostratesowi udało się osiągnąć cel, bo choć ludzie zapomnieli o wielu przeróżnych starożytnych zaszłościach, miano podpalacza przetrwało wszystkie możliwe zakręty historii.

Pamięć XXI wieku to już nie przekaz ustny czy notatki, to przede wszystkim tak zwany nośnik, któremu – w niespotykanej dotąd skali – powierzamy wszystko, o czym nie chcemy zapomnieć. Często zdarza się tak, że fizyczne parametry owego nośnika mogą budzić wątpliwości. Producenci tych, czy innych płyt DVD podają więc uczciwie (lub mniej uczciwie), iż ich towar wytrzyma 5, 10 lub 15 lat – rzecz jasna w zależności od sposobu zapisu, sposobu przechowywania oraz ewentualnej eksploatacji. Nośnik zapisany w profesjonalnej tłoczni winien więc wytrzymać dłużej, niż wypalony w domu. Schowany w szczelnym opakowaniu, z dala od podwyższonej wilgotności, emisji elektromagnetycznej, światła słonecznego – ma większe szanse od swojego odpowiednika, który przed zagrożeniami chroniony nie jest. Dysk użytkowany na okrągło zaś padnie znacznie wcześniej niż ten odizolowany od człowieka. Tak czy inaczej – jego żywotność określana bywa na lat kilka, w najlepszym wypadku – kilkanaście, co dowodzą liczne przykłady z życia. Dlatego też konstruktorom zamarzyła się płyta, która przetrwa tysiąc lat – mało tego: płytę taką wykonali.

Nie sposób oprzeć się wrażeniu, iż historia zatoczyła kolejne koło – inżynierowie odpowiedzialni za tysiącletnią płytę oparli się bowiem na materiale znanym w starożytności. Zrezygnowali z nośnika opartego na substancjach organicznych kierując swoją uwagę w stronę ceramiki odpornej zarówno na ścieranie, jak i czynniki mechaniczne. Jeszcze pół roku temu ich produkt wymagał specjalnego traktowania: odtwarzać można było na urządzeniu dowolnym, jednak samo nagrywanie przeprowadzić należało w maszynie specjalistycznej. Dziś nawet ta bariera została pokonana. Wieczne DVD dostępne jest dla każdego, tu i teraz, w dodatku za cenę niespełna dwudziestu złotych. Producent ryzykuje niewiele – trudno spodziewać się, że ktoś kto płytę kupi, zgłosi się z reklamacją po upływie okresu gwarancyjnego.

Niektórzy za prawdziwe unieśmiertelnienie danych uważają wprowadzenie ich do internetu: nawet jeśli umieścimy je na jednym, jedynym serwerze, po kilku latach z całą pewnością pliki zostaną skopiowane i w razie potrzeby będzie można odnaleźć je tu czy ówdzie. Częstokroć doznać można niezłego wstrząsu, gdy ogląda się własną stronę internetową sprzed dziesięciolecia, która została zarchiwizowana przez kompletnie obcy nam system teleinformatyczny. To samo dotyczy historycznych już fotografii, czy zdjęć zapisanych przez osoby bliskie, dalsze lub wręcz odległe o całe lata świetlne. I choć często zdarza się zakończone sukcesem odtworzenie materiału cyfrowego z lat osiemdziesiątych czy dziewięćdziesiątych, postęp w tej dziedzinie jest przeogromny. Dyski komputerów pracują coraz sprawniej, pojawiają się technologie eliminujące ruch nośnika (co sprawia, iż są znacznie mniej awaryjne), tak jak w opisanym powyżej przykładzie: każdy pomysł doczeka się w końcu niemal absurdalnego rozwinięcia. DVD zaplanowane na tysiąc lat do przodu to przecież tylko jeden z wielu sposobów, wcale nie najbardziej wyrafinowany i wcale nie najskuteczniejszy. A skoro już uporaliśmy się z problemem zapisania danych w taki sposób, by przetrwały one wiele stuleci, pozostaje już tylko jedna sprawa do załatwienia: musimy mieć coś ważnego do zapisania. Coś, co za tysiąc lat nie będzie zwyczajnym obciachem, no i może właśnie dlatego warto pamiętać o Herostratosie.



polecane strony:

Górny Śląsk - warto odwiedzić

Antryj - gwara i kultura Górnego Śląska

Kuchnia Śląska - przepisy

Portal Powiatu Tarnogórskiego

Gwarki - tarnogórska impreza

Kici - kici: kocie sprawy

autor:

autor.jpg
Zbigniew Markowski

poczta elektroniczna
Facebook - G+ - YouTube