internet
internet - próba opisania: felietony Zbigniewa Markowskiego o internecie

Inteligencja

Komputer inteligentny nie jest - mało tego, on nawet nie potrafi mnożyć. Dodawać – i owszem, w związku z czym, zamiast pomnożyć cztery przez siedem po prostu siedem razy dodaje kolejną czwórkę. Robi to jednak na tyle szybko, iż na powolnym człowieku sprawia to piorunujące wrażenie. Drugi atut komputera to dostęp do baz danych; w tym przypadku sprawa jest jeszcze bardziej widowiskowa. Wpisujemy w okno formularza jedynie trzy – cztery znaki, wyszukiwarka zaś sama potrafi dokończyć frazę: dokładnie tę, o którą nam chodziło. To jednak inteligencja pozorna – Google nie wie co chcemy wpisać, wie tylko co wpisali inni ludzie rozpoczynający zapytanie od tych samych znaków. Cała reszta to interfejs. Brutalna siła szybkości obliczeń w połączeniu z gigantycznymi zbiorami danych bez wątpienia stała się podstawą cyfrowego świata naszej współczesności. Jak zwykle jednak – idzie nowe: prawdziwa (choć sztuczna) inteligencja maszyn.

Nie tak dawno temu (bo od 2011 roku), nie tak daleko stąd (bo w mieście Londyn) była sobie niewielka firma o nazwie Deep Mind. Skoro jednak – po trzech latach istnienia - na firmę swój wzrok skierowało bóstwo Google, powinniśmy na nią spojrzeć wszyscy. Wszyscy wiemy bowiem, co oznacza spojrzenie megagiganta z Mountain View: gdy Google w 2005 skierowało jedno oko na niszową, nie znaną nikomu operację pod hasłem „YouTube”, powstała największa telewizja świata. Już w momencie kupowania Deep Mind przez Google zatrudniająca jedynie kilkadziesiąt osób brytyjska firemka miała całkiem niezłą opinię – głównie za sprawą swojego twórcy, niejakiego Demisa Hassabisa – arcybarwnej postaci z wielu światów. Hassabis w wieku trzynastu lat osiągnął status mistrza szachowego, później projektował gry komputerowe, by tuż przed czterdziestką zostać uznanym autorytetem w dziedzinie neurobiologii. Razem z dwójką wspólników Demis zainkasował z Kalifornii niezłą sumę szacowaną w widełkach od 400 milionów dolarów do 500 milionów funtów. Dziś pracuje nad projektem Google Deep Mind i właśnie opublikował zestaw informacji, które możemy nazwać szczątkowym raportem z prac nad sztuczną inteligencją.

Jeśli ktoś spodziewał się mądrych wykresów, wielopiętrowych wzorów i neurobiologicznej precyzji – będzie zawiedziony: raport mieści się na wspomnianym YouTube i jest trwającym siedemdziesiąt dwie sekundy filmem. Obraz przedstawia prehistoryczną grę komputerową zwaną Pongiem (ściana z cegieł, których kolejne warstwy niszczymy przy pomocy piłeczki odbijanej własnoręcznie). Tym razem gra jednak nie człowiek, lecz stworzona pod flagą Google sztuczna inteligencja Deep Mind. Prawdę powiedziawszy – gra tak sobie. Na początku odbijanie idzie koślawo, jednakowoż chodzi o ukazanie zdolności programu do uczenia się – widzimy, że z sesji na sesję jest coraz lepiej. Faktycznie: po sześciuset sesjach treningowych inteligencja wpada wreszcie na pomysł, by w tych okropnych cegiełkach wyrąbać sobie tunel – piłeczka wówczas (po dotarciu do tylnej ścianki) zacznie masowo niszczyć mur od drugiej, bezpiecznej strony. Może to jeszcze nie jest gra na kodach, ale już do idei tej mamy całkiem blisko. Filmik to tylko ilustracja pokazująca niewielką część eksperymentu – inteligentny program gra bowiem w kilkadziesiąt różnych prostych gier (choć sam fakt grania w Ponga może stawiać jego inteligencję pod znakiem zapytania).

Z maszynki do grania w Ponga można sobie – rzecz jasna – kpić. Nie wolno jednak zapominać, że komputer ma już dwie, wspomniane wyżej istotne cechy: przeogromną szybkość przetwarzania danych oraz dostęp do banków informacji. Bez wątpienia nastąpił więc przełom, który da nam do rąk (rzecz jasna za pośrednictwem Google) znacznie sprawniejsze narzędzie. Narzędzie pozwalające chociażby na uporanie się z największą bolączką oprogramowania: koniecznością wyłapywana wszelkiego rodzaju błędów, których pan programista nie przewidział. Błędów widocznych na przykładzie wpadki Państwowej Komisji Wyborczej czy też przeróżnych systemów obsługujących banki, uczelnie, urzędy. Inteligentny program nie będzie bowiem czekał na błąd – poprawi go w zarodku. Wszystko po to, byśmy my – ludzie mogli być coraz mniej inteligentni.



polecane strony:

Górny Śląsk - warto odwiedzić

Antryj - gwara i kultura Górnego Śląska

Kuchnia Śląska - przepisy

Portal Powiatu Tarnogórskiego

Gwarki - tarnogórska impreza

Kici - kici: kocie sprawy

autor:

autor.jpg
Zbigniew Markowski

poczta elektroniczna
Facebook - G+ - YouTube