internet
internet - próba opisania: felietony Zbigniewa Markowskiego o internecie

Armagedon USB

Przedmiot uniwersalny to taki, który służy do wszystkiego. Chociaż babcia niżej podpisanego uparcie twierdziła, że jak coś jest do wszystkiego – jest do niczego, trudno nie zachwycić się uniwersalnością portu USB. Universal Serial Bus od kilku dobrych lat robi bowiem w świecie komputerów zawrotną karierę: najpierw montowano w urządzeniach dwa gniazda, później cztery, dziś sześć, a coraz częściej producenci wspominają o ośmiu niezbędnych do życia połączeniach USB.  Samochód bez takowego gniazda to nie samochód, coraz częściej USB spotykamy w zegarku czy telewizorze. Nawet początki standardu były uniwersalne, bo opracowały go w zgodnym trudzie połączone siły gigantów takich jak Intel, IBM, Microsoft, Compaq i DEC.

Potem poszło z górki, bo wygodne toto dla użytkownika i proste ponad wszelkie normy Microsoftu: w miejsce portu równoległego i szeregowego mamy łącze, które pasuje niemal do wszystkiego: do drukarki, skanera, aparatu cyfrowego, kamery, czytników kart pamięci, przenośnych dysków twardych, nagrywarek, smartfonów, ładowarek. O dziwo – w drugim rzucie USB – mody zawrotną karierę zrobiła nie część odpowiedzialna za transmisję danych, lecz trywialne pięć woltów schowane wśród kilku innych przewodów. Przeróżni producenci rozpoczęli więc dramatyczny wyścig o palmę pierwszeństwa w konkurencji kreatywnego wykorzystania owych  woltów. Pojawiły się wiatraczki i latarki podłączane do USB. Później – mini odkurzacze do komputera, jeszcze później – podgrzewacze do kawy.

Prawdziwe szaleństwo USB rozpoczyna się przed każdym świętami, bo cóż lepszego można kupić fanowi komputera niż odjechany gadżet. Jest więc w sieciowej ofercie chomik (sztuczny na szczęście) podłączany do uniwersalnego portu. Im szybciej piszemy na klawiaturze – tym szybciej gryzoń porusza się w swoim karuzelowym chodziku. Wielbiciele ptactwa mogą podłączyć gumowego kurczaka, który (jeżeli jest zimno) dostaje gęsiej skórki. Przed Bożym Narodzeniem można kupić zarówno świętego Mikołaja śpiewającego popularne kolędy, jak i rzęsiście oświetloną choinkę – wszystko na USB. Na wiosnę specjaliści od marketingu polecają urządzenie do masażu całego ciała względnie plastikową striptizerkę, która rozbiera się w takt muzyki (jest też striptizer dla pań) albo – bez żadnych zawoalowanych aluzji – profesjonalny wibrator. W ofercie jest też treningowy worek bokserski potrafiący słownie obrażać swojego właściciela (stymulując go w ten sposób do silniejszych ciosów).

Specjalnym segmentem rynku produktów USB są osoby zatrudnione w biurach. Czegóż to dla nich nie przygotowano. Mamy więc aromatyzer powietrza, mini – ogród z podgrzewaną ziemią i prawdziwymi kwiatkami, popielniczkę w kształcie auta, niszczarkę dokumentów, urządzenie do ostrzenia ołówków oraz praktyczny podsłuch wbudowany w klawiaturę. Świetlaną przyszłość można jednak wywróżyć wyłącznie gadżetowi wyprodukowanemu przez japońską firmę Cube Works a znanemu na polskim rynku jako Armagedon USB. Ustawiony na urzędniczym biurku może w każdej chwili zostać odpalony: po przekręceniu kluczyków, podniesieniu osłony czerwonego guzika i wciśnięciu tego ostatniego – rozlega się wycie. No i oto cały Armagedon. Inna zabawka pozwala na odpalanie rakiet międzybiurkowych na odległość około pięciu metrów.

Żarty żartami, ale mnogość zastosowań biednego pięciowoltowego USB nieźle ilustruje całkiem poważne zjawisko coraz większej prądożerności urządzeń komputerowych. Czy chcemy tego czy nie, podstępny projektant potrzebujący dla swoich celów naszych woltów zabiera nam je bez opamiętania. Nawet tak niewinne zastosowanie procesora jak udział w globalnym projekcie poszukiwania pozaziemskich cywilizacji może o kilkanaście procent zwiększyć zużycie prądu. Mamy coraz mocniejsze zasilacze, coraz lepsze systemy chłodzące (bo komputer czasem bywa także kaloryferem), coraz więcej najprzeróżniejszych dodatków. Na dodatek podłączony do Internetu komputer pracuje po kilkanaście godzin dziennie. Popularnym gadżetem jest hub: urządzenie podłączane do portu USB w celu uzyskania jeszcze większej ilości portów USB. Na przykład w formie zestawu tulipanów. Taka czasem jest cena uniwersalności – prądożerny Armagedon.



polecane strony:

Górny Śląsk - warto odwiedzić

Antryj - gwara i kultura Górnego Śląska

Kuchnia Śląska - przepisy

Portal Powiatu Tarnogórskiego

Gwarki - tarnogórska impreza

Kici - kici: kocie sprawy

autor:

autor.jpg
Zbigniew Markowski

poczta elektroniczna
Facebook - G+ - YouTube