internet
internet - próba opisania: felietony Zbigniewa Markowskiego o internecie

60 godzin na minutę

Liczby są ważne: nie tylko dlatego, że pomagają nam poruszać się w skomplikowanym wszechświecie współczesności, ale także dlatego, że potrafią pokazać, w jakim kierunku określone zjawisko zmierza. Może dlatego w oparciu o dane liczbowe zbudowano potężne gałęzie nauki: nie tylko na konarach matematycznych czy fizycznych, lecz także dedykowanych badaniu istoty ludzkiej natury jak socjologia czy marketing. Bo kiedy już znamy liczby, wszystko jest proste: wystarczy porównać, uzmysłowić sobie skalę i już; po to właśnie każda nauka obudowana została metodologią - zestawem narzędzi pozwalających obiektywnie badać. Maszynerię tę najczęściej napędza się odpowiedzią na pytanie – „ile?”

Niezmierzona skarbnica wiedzy, jaką jest internet na pytanie „ile” odpowiada bez trudu. Jeśli człowiek – tak na przykład - chce się dowiedzieć, ile godzin filmów trafia co minutę do serwisu YouTube także (rzecz jasna) może to sobie sprawdzić w sieci: wiadomo nawet gdzie, bo któż może to lepiej wiedzieć niż samo YouTube. Serwis na swojej witrynie ma nawet specjalny dział prasowy, w którym zgromadzono odpowiedzi na podobne pytanie. Czytamy więc i wiemy: na YouTube trafia 60 godzin nowych filmów na minutę. Informacja zamieszczona w dziale „statystyki” jest więc prosta, przejrzysta i precyzyjna. Jeśli jednak sceptycznie nastawiony osobnik przeniesie się na sąsiednią, także należącą do YouTube stronę (tym razem zatytułowaną „najczęściej zadawane pytania”) otrzyma nieco inny komunikat. Tym razem dowie się, iż co minutę YouTube wzbogaca się o 48 godzin filmów. Jeszcze inny dział zawiera kolejną sprzeczność: tym razem mowa jest o 24 godzinach. Jeszcze nawet nie ruszyliśmy się poza witrynę YT, a już mamy trzy różne wartości tego samego parametru.

Człowiek może oczywiście zrobić użytek z własnego, umieszczonego między uszami procesora i rozpocząć procedurę wyjaśniającą. Ponieważ skądinąd wiadomo, że 24 godziny filmów co minutę wpływały do YouTube już w 2010 roku, bez wątpienia zaś produkcji umieszczanych w tym serwisie jest coraz więcej, można wywnioskować, iż najbardziej zbliżona do prawdy jest wartość najwyższa – mówiąca o 60 godzinach. Da się także wytłumaczyć trzy różne liczby: w końcu osoba aktualizująca serwis także jest człowiekiem i przy wprowadzaniu nowych danych mogła pominąć miejsca, gdzie znajdowały się stare: mamy więc klasyczną sytuację, w której nowe liczby już są, stare jednak – nie zostały unicestwione. Wszystko to jest logiczne i spójne, w żaden sposób nie zmienia jednak faktu, iż uczciwa odpowiedź na pytanie ile też co minutę godzin filmów trafia na YouTube brzmi: „tego nie wie nikt, zwłaszcza zaś nie wie tego YouTube”. Można też udzielić tak zwanej odpowiedzi ogólnej: dużo albo jeszcze więcej.

Nie wiadomo jednak co zrobić z obywatelem, który w dobrej wierze trafił na jedną jedyną tylko, w dodatku obciążoną błędem odpowiedź. Człowiek ten żył będzie w błędnym przeświadczeniu posiadania wiedzy i – być może – da się pokroić na drobne plasterki za nieaktualną od dawna teorię. Tłumaczenie „bo tak przeczytałem w internecie” jest (w związku z tym wszystkim) niestety niepełne. Oprócz tego, że wiemy co przeczytaliśmy, powinniśmy bowiem wiedzieć gdzie wiedza ta została zamieszczona, kto jest jej autorem oraz kiedy ją opublikował. Ponieważ i to może okazać się wartością zbyt małą, musimy prześledzić inne źródła, zweryfikować, czasem też – dokonać analizy własnej. Analizy logicznej, statystycznej oraz mocno porównawczej, bo przecież liczby występują często w towarzystwie innych liczb. Samo YouTube obudowuje wspomniane 60 godzin na minutę cały zestawem informacji towarzyszących: o tym, że użytkownicy oglądają co dzień więcej niż cztery miliardy filmów, że co miesiąc spędzają na tej czynności ponad trzy miliardy godzin, że serwis w 2011 roku odnotował bilion wyświetleń. Statystyczna wpadka YT to tylko przykład: niestety – można go przemapować na wiele innych sytuacji i wiele zupełnie innych podmiotów informujących nas o przeróżnych faktach. Na szczęście danymi – w skali socjologicznej – posługuje się niewielu: większość nie chce mieć z tym nic wspólnego i zajmuje się zupełnie czymś innym. Wysyła filmy na YouTube: 60 godzin na minutę.



polecane strony:

Górny Śląsk - warto odwiedzić

Antryj - gwara i kultura Górnego Śląska

Kuchnia Śląska - przepisy

Portal Powiatu Tarnogórskiego

Gwarki - tarnogórska impreza

Kici - kici: kocie sprawy

autor:

autor.jpg
Zbigniew Markowski

poczta elektroniczna
Facebook - G+ - YouTube