internet
internet - próba opisania: felietony Zbigniewa Markowskiego o internecie

Wyspiański gdyby...

Dawno, dawno temu reportaż nie był traktowany jak literatura. Po prostu był: minąć musiał czas jakiś, by gatunek wyszlachetniał, by oprawiono go w skórzane okładki i wytłoczono na nim złote litery. Dziś nowych gatunków ludzkiej wypowiedzi mamy całe mnóstwo – jakieś blogi, slajdszoły, memy; wszystko to zaś z całą pewnością literaturą nie jest. No i siłą rzeczy – ponieważ przyszło toto razem z technologią, dawni twórcy nijak używać ich nie mogli. Tak samo, jak Bach nie pisał na organy Hammonda, tak i Mickiewicz, Słowacki czy też Wyspiański mema stworzyć nie mogli. Chociaż... Skoro można zrobić komiks z przygód pana Wołodyjowskiego, dlaczego nie miałoby się udać prawykonanie „Wesela” w wersji na internetowe memy? Próbujemy.

Scena pierwsza, mem pierwszy. Na zdjęciu mamy trzech gości – każdy z innej bajki: pierwszy to chłop (taki prawdziwy, z PSL-u, względnie z programu „Żona dla rolnika”), drugi reprezentuje mieszczan (jestem z miasta – to widać), trzeci jest literatem z legitymacją. Jakoś się ze sobą na fotografii nie kleją, choć siłą rzeczy znaleźli się w jednym kadrze: inne mają spojrzenia, inne stroje, inne podejście do życia; w związku z powyższym nie za bardzo wiadomo o czym też mieliby ze sobą rozmawiać. Trzeba jakoś zagaić – tak, żeby nikt nie został urażony, tak ogólnie, choć merytorycznie. Wyspiański podpisuje obrazek tekstem „Cóz tam, panie, w polityce?”

Scena druga, mem drugi. Imprezę weselną nawiedził (na tak zwaną krzywą twarz) niejaki upiór. Teoretycznie przedstawiać ma postać Jakuba Szeli, ale do końca jasne to nie jest, zwłaszcza że – póki co konwersuje jedynie z osobnikiem przedstawionym jako dziad. Rozmowa zdecydowanie się nie klei. Upiór usiłuje pozyskać jakąś wodę i środki czyszczące, by się umyć – w końcu jest nieźle pokrwawiony, próbuje opowiedzieć coś o sobie. Wszystko na nic, bo dziada razi upiorny wizerunek upiora więc zamiast nawiązać dialog po prostu (nie bójmy się tego słowa) marudzi. Ględzi w kółko jedno i to samo. Autor podpisuje obrazek tekstem „Gadu, gadu, stary dziadu”.

Scena trzecia, mem trzeci. Występują jedynie chochoł (w tym przypadku Wyspiański wyznaczył mu rolę mistrza ciętej riposty) oraz Jasiek. Jasiek stanowi ostatnie ogniwo w procesie przekazywania instrumentu muzycznego zwanego rogiem. Na początku róg znajdował się w posiadaniu Wernyhory, który – w mistycznym uniesieniu – przekazał go gospodarzowi, by w odpowiednim momencie dźwięk instrumentu obudził do czynu otępiały naród. Niestety – gospodarz zamiast dbać o symbol i dąć jak należy, oddał róg na przechowanie wspomnianemu już Jaśkowi. Ten zaś – najzwyczajniej w świecie gdzieś go zgubił. Wyspiański obrazek ten podpisuje tekstem „Miałeś chamie złoty róg”.

Scena czwarta, mem czwarty. Na obrazku mamy coraz lepiej rozwijającą się weselną imprezę. Goście bawią się całkiem nieźle, choć – jako się już rzekło – pochodzą z różnych światów. Z różnych światów są widoczne na pierwszym planie kobiety: Klimina (ze wsi) oraz Radczyni (z miasta). Tym razem przedstawicielki różnych środowisk mają o czym rozmawiać: może dlatego, że weselna integracja dokonuje się przez taniec. Obie zauważają jednak, że nie wszyscy garną się do pląsów; chłopka dodaje, iż miastowi prawdopodobnie obawiają się poprosić wiejskie dziewczyny co potęguje izolację obu grup. Ciężar odpowiedzi spada więc na Radczynię. Scenkę podpisano słowami „Każden sobie rzepkę skrobie”.

Scena piąta, mem piąty. Osób w kadrze jest sporo, choć ich kompozycja pozostawia wiele do życzenia – to coś na kształt facebookowego profilu „wódko, dlaczego odebrałaś mi godność”. Najwięcej godności odebrano niejakiemu Nosowi, co zauważa wielu bohaterów. Sam Nos  pod wpływem upojenia wygłasza jakieś androny wplatając w nie tematykę alkoholową będącą ówczesnym odpowiednikiem dzisiejszego „chluśniem, bo uśniem” względnie „łykniem, bo odwykniem”. Wyspiański podpisuje obrazek tekstem „Chopin gdyby jeszcze żył toby pił”.

Kiedy czytamy dramat Wyspiańskiego z perspektywy memów – wszystko staje się jasne: to nie jest żadna nudna literatura tylko prawdziwe – choć zrobione bez komputera – memy. Bo wcale nie jest wykluczone, że Bach (gdyby żył) pisałby utwory na Hammonda, a Wyspiański (gdyby żył) tworzyłby memy. Tylko z tym Chopinem nie wiadomo.



polecane strony:

Górny Śląsk - warto odwiedzić

Antryj - gwara i kultura Górnego Śląska

Kuchnia Śląska - przepisy

Portal Powiatu Tarnogórskiego

Gwarki - tarnogórska impreza

Kici - kici: kocie sprawy

autor:

autor.jpg
Zbigniew Markowski

poczta elektroniczna
Facebook - G+ - YouTube