internet
internet - próba opisania: felietony Zbigniewa Markowskiego o internecie

San Quentin

Na amerykańskiej autostradzie zderzakowa nalepka „siedziałem w San Quentin” gwarantuje spokój, bezpieczeństwo oraz coś na kształt szacunku.  Nie da się ukryć – mimo odium zakładu penitencjarnego – więzienie położone zaledwie kilkanaście kilometrów od słynnego mostu Golden Gate otacza legenda: może za sprawą kultowego koncertu grupy Metallica, może dzięki kilku filmom, może dlatego, że to placówka najstarsza i naznaczona najcięższym rygorem w całej Kalifornii. A może z powodu agentów nieruchomości, którzy wartość kompleksu na półwyspie wycenili na pół miliarda dolarów. Spośród pięciu tysięcy osadzonych w San Quentin przeważająca większość zobaczy życie na wolności w terminie określanym jako „nieprędko”; znaczny procent przeżycia takiego nie doświadczy nigdy.

Socjologowie zajmujący się skazanymi odbywającymi karę w San Quentin zauważyli, iż stanowią oni klasyczny przypadek wykluczenia cyfrowego. Zero internetu, zero aplikacji w urządzeniach mobilnych: nic w tym zresztą dziwnego – kara pozbawienia wolności polega na odizolowaniu od reszty społeczeństwa, a izolowanie powinno być pełne oraz obejmować również kontakty za pośrednictwem globalnej sieci. Dziennikarz popularnego w Stanach portalu Buzzfeed postanowił więc wypytać więźniów (zwłaszcza tych, którzy oderwali się od cyfrowej rzeczywistości dawno temu) o ich stosunek do internetu. Okazało się, że nawet osoby, za którymi brama San Quentin zamknęła się 30 lat temu coś tam jednak wiedzą. Jednemu ze skazanych znajomy założył konto na Facebooku, wielu z nich zapoznało się z telewizyjnymi reklamami przedsięwzięć internetowych. W sieci znaleźć można opis przeżyć niejakiego Larry'ego Histona, który po dziewiętnastoletnim pobycie w opisywanym więzieniu został uczestnikiem normalnego cyfrowego życia korzystając z blogowania, tweetowania i wielopiętrowych rozmów z nieznanymi ludźmi. Według jego relacji poczuł się jak dziecko w sklepie z cukierkami.

Pobyt w więzieniu – w odróżnieniu od epoki przedinternetowej – ma jeszcze jeden wymiar: skazuje człowieka na oderwanie od nurtu postępu i zabiera radości (drobne lub większe) związane z nowoczesnymi technologiami. Może dlatego w San Quentin od lat prowadzone są kursy obliczone na podniesienie kompetencji cyfrowych. Ostatnio jednak program resocjalizacyjny przeniesiono na inny wymiar – grupie skazanych zaproponowano udział w kursie nauki technik tworzenia stron www. W programie znalazły się: język html, procedury CSS, skrypty java; najlepsi poznają podstawy budowy aplikacji sieciowych. By odbyć na szkolenie nie trzeba było legitymować się komputerową wiedzą czy doświadczeniem w tej dziedzinie – wystarczyła zdolność oraz chęć do pobierania nauk. Pół roku edukacji zakończy się  dniem przedstawienia własnych pomysłów na wykorzystanie posiadanych umiejętności.

Razem z pozostałymi przedsięwzięciami – nauką obsługi komputera, zapoznaniem się z mediami społecznościowymi czy popularnym oprogramowaniem kurs stanowi długofalowy program „Ostatnia mila”. „Mila” ma nie tylko dać namiastkę zabranego życia wirtualnego, ale także przygotować osadzonego do funkcjonowania w nieco innym już świecie, na zmienionym przez ostatnie lata rynku pracy. Bo skoro zabrano przy okazji wyroku zabrano obywatelowi coś istotnego, trzeba mu to oddać. Sprawa komputerowych kursów w więzieniu na drugiej półkuli jest być może mało istotna i z pewnością nie będzie długo zaprzątać naszej uwagi. Ale mimo to stanowi bezpośredni dowód na zmiany w funkcjonowaniu społeczeństwa doby informacyjnej oraz na fakt, iż informatyzacja rzuca swój długi cień na każdą sferę rzeczywistości. Już kilka lat przerwy w normalnym życiu sprawia, iż człowiek musi uczyć się wielu czynności: obsługi telefonu, bankomatu, kontaktu on-line z urzędem, nawet sposobu zapraszania znajomych na urodziny. Dlatego konieczne są – jak w San Quentin – drobne korekty tradycyjnych instytucji. No i może po kilku latach nalepka na zderzaku samochodowym głosząca, iż kierowca odsiedział swoje w więzieniu będzie oznaczać jeszcze jedno: że można u niego zasięgnąć porady w sprawie html-a.



polecane strony:

Górny Śląsk - warto odwiedzić

Antryj - gwara i kultura Górnego Śląska

Kuchnia Śląska - przepisy

Portal Powiatu Tarnogórskiego

Gwarki - tarnogórska impreza

Kici - kici: kocie sprawy

autor:

autor.jpg
Zbigniew Markowski

poczta elektroniczna
Facebook - G+ - YouTube