internet
internet - próba opisania: felietony Zbigniewa Markowskiego o internecie

Przypadkowa wiewiórka

Adam Małysz pewną część swojej popularności zawdzięczał niespotykanym u innych ludzi, szczerym do granic wytrzymałości, wypowiedziom. Zapytany o to, jak udało mu się skoczyć na nartach tak daleko odparł kiedyś, iż nie wie: po prostu skoczył – reszta to przypadek. Inny wielki tego świata, autor legendarnej okładki do legendarnej płyty zespołu Pink Floyd zagadnięty przez dziennikarza o to, jak udało mu się stworzyć tak epokowe dzieło odpowiedział spokojnie: przypadkowo zobaczyłem coś takiego w jakimś podręczniku fizyki, spodobało mi się, więc skopiowałem. Nic dodać, nic ująć. Życie przynosi więc dowody na teorię o zdarzającym się pięknym przypadku.

Całkowicie przypadkowa, amerykańska para (w tym przypadku nosząca imiona Melissa i Jackson) wybrała się na wycieczkę do kanadyjskiego parku krajobrazowego Alberta Banff. Na pamiątkę turyści robili sobie zdjęcia, ponieważ zaś chcieli na fotografiach występować wspólnie, używali samowyzwalacza. Przypadkowe zdjęcie, o którym mowa powstało wręcz banalnie – aparat ustawiono na kupce kamieni, Melissa oraz Jackson zajęli pozycje z jeziorem w tle, później wystarczyło nacisnąć spust i czekać na otwarcie migawki. Zanim jednak migawka otworzyła się na dobre, między aparat a fotografowane obiekty wskoczyła wiewiórka: wskoczyła i najwyraźniej dała się oczarować dźwiękowi automatyki obiektywu, który starał się na czas ustawić ostrość. No i ustawił – na zdjęciu bezczelnie wpatrująca się w nas wiewiórka zajmuje sztandarowe miejsce, zaś wyraz jej pyszczka, choć można nazwać go bezczelnym, kpiarskim, myszkującym, fascynuje dziś miliony ludzi. Co tu dużo mówić: kanadyjski futrzak robi zdecydowanie lepszą minę niż kot ze „Shreka” i Czerwony Kapturek z „Czerwonego Kapturka” razem wzięci.

Ludzie zapoznali się ze zdjęciem za sprawą strony internetowej National Geographic – od razu też gryzonia zaakceptowali i polubili. Pojawiła się więc wycięta wersja wiewiórki (choć jeśli taka wola – każdy może ją sobie ze zdjęcia wyciąć sam). Gdy mamy już wyciętą wiewiórkę możemy wkleić ją w inne zdjęcie umieszczając obiekt w zupełnie innej scenerii. Zdjęcie może być nasze własne, ale nie jest to konieczne. Wielu umieściło bowiem wiewiórkę w towarzystwie Baracka Obamy, inni dodali ją do tak zwanych zdjęciowych evergreenów – pierwszego człowieka na Księżycu lub potwora z jeziora Loch Ness. W skali globalnej zwierzątko opatrzono już tysiącami komentarzy, dedykując jej nawet wiersze czy piosenki. Jednym słowem – tegoroczny sezon ogórkowy w internecie odbywa się pod dyktando wiewióry, która wymiata biegając sobie spokojnie po kanadyjskim lesie i nie zdając sobie sprawę z własnej kariery.

Przypadkowe zdjęcia to w sieci nic nowego – znamy je nawet z epoki przedteleinformatycznej, bo przecież w śmiechu wartych programach już dawno telewizja pokazywała co też zsunęło się pannie młodej podczas filmowanej uroczyście uroczystości. Internet ma własne zbiory przypadkowych zdjęć: a to pani w barze szybkiej obsługi uwieczniła swoją podobiznę uwzględniając także pana, który miał nie do końca podciągnięte spodnie. A to czule objęta para uchwycona została w towarzystwie jakiegoś strojącego miny indywiduum. Całą (i odrębną kategorię) stanowią przypadkowo zrobione zdjęcie ducha – to sytuacja, w której żadnym sposobem nie da się wytłumaczyć obecności dziwnej chmurki, przebarwienia lub poświaty. Są co prawda fachowcy, którzy twierdzą, że to odbicie światła, względnie nietypowe warunki pracy obiektywu – no i chyba należy im uwierzyć, bo trudno podejrzewać byty astralne o tak wielką (sądząc po ilości zdjęć) chęć do masowego pokazywania własnej sylwetki. I to akurat w czasie sezonu ogórkowego.

Wakacyjna zabawa w wiewiórkę nie jest jednak tylko kolejną prostą rozrywką: pokazuje kierunek rozwoju gustów użytkowników internetu. Zdjęcie więc, zgodnie z kryteriami tej grupy, powinno być nie tylko prawdziwe i autentyczne – bo przecież nie codziennie (ani nawet nie co roku) dziko żyjące zwierzęta wskakują nam przed obiektyw akurat w krytycznym momencie. Powinno być także sympatyczne: z dużym ładunkiem pozytywnej energii, powinno cieszyć i wywoływać uśmiech. Nawet jeśli bohater jest przypadkowy – jak wiewiórka.

internet - felietony


polecane strony:

Górny Śląsk - warto odwiedzić

Antryj - gwara i kultura Górnego Śląska

Kuchnia Śląska - przepisy

Portal Powiatu Tarnogórskiego

Gwarki - tarnogórska impreza

Kici - kici: kocie sprawy

autor:

autor.jpg
Zbigniew Markowski

poczta elektroniczna
Facebook - G+ - YouTube