internet
internet - próba opisania: felietony Zbigniewa Markowskiego o internecie

Ach te napisy

Do pewnego momentu imprezę cechował rutynowy przebieg: wszystko było do obrzydliwości normalne i typowe. Ludzie wyluzowali się (może nawet zresetowali) sporo jedli, jeszcze więcej pili – w końcu dlaczego nie skorzystać, skoro za wszystko płaci król. Wiadomo wszak – Baltazar miał gest. Pies z kulawą nogą nie zainteresowałby się dziś ową ucztą, gdyby nie napis, który – ni z tego, ni z owego nagle pojawił się na ścianie. Nagle pojawiające się na ścianach napisy od tysiącleci spędzają władzy sen z powiek, opisywany malunek miał jeszcze kilka dodatkowych i przykrych cech: pojawił się (ponoć) sam z siebie, niewielu umiało go zinterpretować, w dodatku do dziś nie wiadomo, czy wyrazy były tam trzy, czy może cztery. Może dla uproszczenia – z czasem – przyjęto, iż chodziło o wyrażenie „mane, tekel, fares”. Jeśli ktoś uważa, że niezrozumiałe napisy pojawiające się w niespodziewanych miejscach to domena czasów biblijnych – jest w błędzie. Oto dowody.

Mane – czapka
Mamy optymistyczny, niespecjalnie zimną grudniową noc, poruszamy się pieszo po ulicach Warszawy. Lekkim krokiem zbliżamy się do Ronda ONZ: tak – tam, gdzie rozpostarł się najbardziej pracowity wieżowiec stolicy zwany Rondo 1. Trzeba koniecznie spojrzeć w okno, pracownicy rezydujących tu korporacji słyną bowiem z pracoholizmu i czy człowiek ogląda budowlę o północy, czy o piątej nad ranem, zawsze ktoś tu wykonuje czynności pracownicze (co poznajemy po światłach zapalonych w oknach). Podnosimy głowę i zbieramy szczękę z trotuaru. Oświetlone okna tym razem układają się w napis „Włóż czapkę”. Rozglądamy się dookoła, w końcu może napis ma jakiegoś konkretnego adresata (my sami czapkę przecież mamy). No ale równie dobrze napis mógł powstać z czyjegoś wrodzonego poczucia humoru, tak dla żartu.

Tekel – uśmieszek
Gdyby Derek Klingenberg mieszkał w Polsce byłby rolnikiem. No ale zaludnia stan Kansas (znany z bajki o Dorotce i czarnoksiężniku) – przysługuje mu więc tytuł farmera oraz prawo do zachowań bajkowych. Pewnego dnia Derek ułożył dość duży napis – trudno zresztą twórczość tę jednoznacznie sklasyfikować jako pisanie, bo użył jedynie najpopularniejszego na świecie emotikona – kultowego uśmieszku składającego się z dwukropka i znaku zamykanego nawiasu. Emotikonowy uśmiech farmer ułożył przy pomocy własnych krów: wpierw sprytnie rozrzucił po polu sporawe porcje karmy, zaś gdy bydlęta rzuciły się do żarcia, odpalił obarczonego kamerą drona  i całą akcję sfilmował z powietrza. Nie obyło się bez falstartu, bo najpierw zwierzaki – mówiąc wprost – jadły krzywo przez co zabrakło istotnej części nawiasu. Dopiero po poprawce (no i po umieszczeniu filmu w internecie) mogliśmy zobaczyć jak wygląda uśmieszek zrobiony z bydła.

Fares – strażacy
Pan Klingenberg z pewnością ma i rozmach, i wyobraźnię. Jego kreatywność ginie jednakowoż, gdy zestawimy ją z pomyślunkiem polskich strażaków – ochotników. Polskich strażaków – ochotników nie ogranicza wąskie myślenie kategoriami krowy, oni mają prawdziwy rozmach. Jeśli robią litery – to każda musi mieć wysokość 50 metrów, jeśli napis ma mieć długość, to najlepsza jest długość połowy kilometra. W podlubelskim Radawcu, na aeroklubowym lotnisku druhowie z OSP ułożyli bowiem napis z tego, co mieli pod ręką – ze strażackich węży o łącznej długości sześciu kilometrów. Wiadomo, że żadna jednostka nie ma aż tylu węży, sprowadzano je więc z całego województwa. W związku z tym, iż każdego z czytających do białości rozgrzały podejrzenia co do treści napisu, wyjaśnia się, iż treść była treścią wyborczą. Z węży ułożono hasło „Samorząd. Tu zaczyna się Polska.” Niezależnie od wyniku wyborów trzeba przyznać, że strażacy wykazali się poczuciem humoru oraz, że na żartach znają się co najmniej tak dobrze, jak na gaszeniu pożarów. Strach tylko pomyśleć co będzie z interpretacją tego wszystkiego, bo skoro trzy (lub cztery) skromne wyrazy z uczty Baltazara narobiły tyle zamieszania, to wyjaśnienie sensu napisów doby internetu może spalić najtęższe umysły. Chyba, że to znowu jakieś ostrzeżenie.

internet - felietony


polecane strony:

Górny Śląsk - warto odwiedzić

Antryj - gwara i kultura Górnego Śląska

Kuchnia Śląska - przepisy

Portal Powiatu Tarnogórskiego

Gwarki - tarnogórska impreza

Kici - kici: kocie sprawy

autor:

autor.jpg
Zbigniew Markowski

poczta elektroniczna
Facebook - G+ - YouTube