internet
internet - próba opisania: felietony Zbigniewa Markowskiego o internecie

Chrupki zerowe

Problem relacji między staniem posiadania tak zwanych bogatych oraz tym, co mają tak zwani biedni, nie tylko odciska się piętnem w świadomości zbiorowej, ale jest też przedmiotem opisu zjawiska zwanego syndromem Robin Hooda. Syndrom dorobił się nawet licznych przeciwników, którzy zwracają uwagę, że po jakimś czasie zabierania bogatym i dawania biednym, bogaci stają się biedni i cały proces należy odwrócić. Robinhoodyzm (niestety) rozpowszechnił się ponadto w szczególnie wyrafinowanej formie: często zabierając bogatym za jedynego biednego – a zatem godnego darowizny – zabierający uznaje sam siebie. Taki rodzaj opisywanego procederu w globalnej sieci stał się normą: co gorsza – stosują go nawet najbogatsi.

Wśród najbogatszych bez żadnych wątpliwości wymienić można fabrykantów przeróżnych snacków wszelkich smaków, chipsów czy chrupek. Wielka więc była radość niżej podpisanego, gdy pocztą elektroniczną nadszedł list od potentata spod flagi chrupek Bahlsen: zaszczyt to bowiem niecodzienny i perspektywa świetlana. Reprezentująca chrupki przemiła pani Kamilla zaczęła epistołę z typowym dla potentata zacięciem: poinformowała kogo reprezentuje, dodała iż koncern wydaje gazetkę dla swoich pracowników, gazetka ma tysiąc sztuk nakładu i czasem jest dedykowana osobom zatrudnionym w jakimś oddziale – na przykład katowickim. Pracownicy katowickiego oddziału lubią sobie w gazetce pooglądać zdjęcia swojego regionu – ponieważ zaś pani Kamilla znalazła w internecie ciekawe (i nadające się do publikacji w gazetce) zdjęcia autorstwa niżej podpisanego, prosi o możliwość przedrukowania fotografii w owej gazetce. Jako zapłatę proponuje wymienienie w gazetce adresu strony internetowej, na której znajdują się zdjęcia. Największym zainteresowaniem pani Kamilli cieszyły się fotki Muzeum PRL w Rudzie Śląskiej,  Nikiszowca w Katowicach, mysłowickiego Muzeum Pożarnictwa, Kopalni Guido w Zabrzu oraz zamku w Będzinie, choć całego zakresu swoich planów pobierania zdjęć nie sprecyzowała.

Delikatnie (acz nie bez pewnej dozy złośliwości) niżej podpisany odrzekł elektronicznie, iż za proponowaną cenę niewiele da się kupić. Chrupki odpowiedziały epokowym cytatem: „posiadam dosłownie zerowy budżet na fotografie do gazetki”. Szok był tym większy, iż każdy list pani Kamilli opatrzony był stopką z adnotacją: „kapitał  zakładowy 80.275.000,00 zł”. Rozdźwięk między kapitałem zakładowym chrupek a proponowanym, dosłownie zerowym wynagrodzeniem doprowadził do kompletnego impasu w negocjacjach. Chrupki stwierdziły więc na koniec iż poradzą sobie w inny sposób – w jaki: nie powiedziały. Nie chodzi tutaj o złośliwości czy naigrywanie się z chrupek, których – jako żywo – nie rozdają w sklepach za darmo, nawet, kiedy amator powie, iż dysponuje na zakupy budżetem dosłownie zerowym. Nie chodzi tutaj o dziwaczne w tym kontekście, umieszczone na stronie internetowej chrupek Bahlsen teksty o karierze oraz pracownikach, którym oferuje się wiele i którzy rozwijają się z prędkością światła. Na przykład kształcą umiejętność pobierania cudzych prac za darmo, w razie odmowy zaś - radzą sobie w inny sposób. Nie chodzi tutaj nawet o dysonans poznawczy wywołany afiszowaniem się milionowym kapitałem przy jednoczesnym żebraniu o zdjęcia do korporacyjnej, integracyjnej i – z całą pewnością – wysublimowanej gazetki kwartalnej.

Pani Kamilla reprezentuje widowiskowy co prawda, ale niewielki szczyt lodowej góry. Góry przekonanej, że internet jest za darmo i można sobie z niego wziąć cokolwiek wedle upodobania i ochoty. Że wystarczy spytać, wrzucić hiperłącze, podpisać „znalezione w sieci” i wszystko będzie grało. Kiedy jednak przekonanie to staje się udziałem największych graczy na gospodarczej arenie, musimy zacząć zastanawiać się nad całą sprawą. No i zweryfikować archetyp Robin Hooda. Skoro bowiem bogaty chce zabrać i bogatemu, i biednemu, biedny zaś chętnie weźmie coś zarówno od równego sobie biedaka jak również (tradycyjnie) od bogatego – jednym słowem: każdy ma zamiar łupić każdego – mamy przed sobą zupełnie inną legendę.

internet - felietony


polecane strony:

Górny Śląsk - warto odwiedzić

Antryj - gwara i kultura Górnego Śląska

Kuchnia Śląska - przepisy

Portal Powiatu Tarnogórskiego

Gwarki - tarnogórska impreza

Kici - kici: kocie sprawy

autor:

autor.jpg
Zbigniew Markowski

poczta elektroniczna
Facebook - G+ - YouTube