internet
internet - próba opisania: felietony Zbigniewa Markowskiego o internecie

Śmierć wujka Klaudka

- Z przykrością zawiadamiam, że pański wuj, Claude Markowski, zginął w wypadku samochodowym na północy Nigerii; jest pan jedynym spadkobiercą jego majątku o wartości pięciu milionów dolarów, a postępowanie spadkowe będzie wyjątkowo szybkie, więc  powinien pan przygotować się psychicznie na napływ większej gotówki. Kiedy skończyłem czytać mail afrykańskiego adwokata, zrobiło mi się żal wujka Klaudka. Nie dlatego, że umarł, ale dlatego, że nigdy nie istniał.

Tak mi się bowiem w życiu porobiło, że rejestr moich wujków nie dość że jest krótki, to jeszcze łatwy do monitorowania. Spotykam ich ciągle (co mi bardzo odpowiada): a to na Krakowskiej, a to w sklepie, a to na jakichś urodzinach. Drugi dowód na to, że wujek Klaudek został wymyślony znalazłem na końcu maila: owszem, te 5 milionów mam już jak w banku (nigeryjskim) ale muszę tylko wysłać współczującemu prawnikowi jakiś głupi tysiąc dolców na bieżącą obsługę testamentu.

internetowy oszust jest inny niż taki ze świata realnego. Ma bez porównania większą wyobraźnię i mówiąc wprost – opowiada znacznie większe głupoty. No i stopień jego bezczelności sięga Himalajów. W ciągu pierwszego dziesięciolecia działania polskiego internetu zdarzyło mi się już odbierać listy z gratulacjami po wygranej przy wirtualnym stole do ruletki, choć – zaiste – nigdy przy takim stole nie usiadłem nawet na niby. Pisali do mnie synowie dyktatorów uciekający ze swoich pałaców z nadzieją, że uda im się za pośrednictwem mojego konta bankowego wytransferować ukradzione jakiemuś malutkiemu narodowi miliardy.

Są i operacje, do których – z punktu widzenia prawa trudno się przyczepić. Właśnie tradycyjną pocztą przyszedł list od czegoś, co samo siebie nazywa Polskim Rejestrem internetowym. Za nędzne, niecałe trzy tysiące euro nadawca proponuje w nim umieszczenie hiperłącza do swojej strony www. Domena pod którą zlokalizowano ów rejestr warta jest 25 złotych, wykonanie całej strony rejestru – w porywach 500. Efekt komercyjny zapłacenia 3 tysięcy euro wyniesie – licząc realnie: zero (w jakiejkolwiek walucie, nawet nigeryjskiej) ponieważ strona do popularnych nie należy.

Gdybyśmy jednak po zapłaceniu mieli jakieś wątpliwości, musimy spakować szczoteczkę do zębów, bo sami podpisaliśmy zamówienie, w którym (na samym dole) powiedziano nam, że w realizacji kontraktu obowiązuje prawo niemieckie. Pani prezes nazywa się zresztą Inga Kruskop no i mieszka w Hamburgu, bo gdzież indziej może mieszkać osoba prowadząca Polski Rejestr internetowy.

internetowy oszust jest inny, ponieważ pracuje zgodnie z prawem wielkich liczb. Seryjnie wysyłane listy elektroniczne mogą być tworzone przez oprogramowanie, które samo w sieci odnajdzie adres, samo skonstruuje mail, samo go wyśle. Ofert – mniej lub bardziej mądrych – mogą być więc już nie tysiące, ale setki tysięcy. Prawo wielkich liczb mówi zaś, że przy takich ilościach, zawsze znajdzie się ktoś, kto uwierzy w wujka Klaudka lub skuteczność rejestru z Hamburga. Albo zacznie się zastanawiać: - a jeśli z tym wujkiem to prawda?

No właśnie – żeby (tak na wszelki wypadek) nie zmarnować ciężko zarobionych w Nigerii pieniędzy, postanowiłem się zabezpieczyć. Wysłałem prawnikowi odpowiedź z dyspozycją: całe 5 milionów proszę przekazać na konto organizacji ekologicznej Greenpeace. Ten tysiąc na obsługę, to sobie może wziąć od razu z całej kwoty, no i ponieważ zrobił na mnie dobre wrażenie, to niech sobie weźmie jeszcze pięć tysiaków. Ma się w końcu ten gest i szacunek do ekologii. Tylko wujka szkoda.

internet - felietony


polecane strony:

Górny Śląsk - warto odwiedzić

Antryj - gwara i kultura Górnego Śląska

Kuchnia Śląska - przepisy

Portal Powiatu Tarnogórskiego

Gwarki - tarnogórska impreza

Kici - kici: kocie sprawy

autor:

autor.jpg
Zbigniew Markowski

poczta elektroniczna
Facebook - G+ - YouTube