internet - próba opisania: felietony Zbigniewa Markowskiego o internecie

Zaległości niekulturalne

To już tradycja: wakacje są czasem nadrabiania zaległości kulturalnych i basta. Ludzie robią sobie spisy zaległych lektur, filmów do obejrzenia, spektakli do przetrawienia, muzyki do wysłuchania. Na ogół jest tak, że uzyskana powyższą metodą lista jest tak zwaną top listą – obejmuje pozycje albo ambitne, albo popularne. W dobie szalejącego przewartościowania kryteriów warto może w tym sezonie zrobić coś na odwrót. Niniejszym (niezależnie od dwuznaczności) wprowadzamy więc pojęcie listy bottom czyli wykazu artystycznych i kulturowych pomyłek, kaszanów wszelkiej maści, dramatów wizualnych oraz akustycznych. Rzeczy tak złych, że aż warto się z nimi zapoznać. Nieoceniony internet będzie nam w podróży tej przewodnikiem, bo gdzież jak nie tam uzyskamy bezcenne porady dotyczące tego, co jest dobre, a co złe. Sieciowe drzewo dobrego i złego zaprasza.
 
Najgorszy film świata
Człowiek naiwny (i czytający internetowe recenzje) mógłby pomyśleć, iż najgorszym filmem świata jest obraz „The Room” z roku 2003. By dzieło to wyprodukować, wydano 6 milionów dolarów; z kwoty tej udało się odzyskać jedynie niecałe dwa tysiące tychże dolarów. Już sam ten fakt zasługuje na mocną nominację, ale są lepsi. Na przykład „Święty Mikołaj wyrusza na podbój Marsa” z 1964 roku, gdzie już sam widok kosmicznych hełmów może przyprawić o odczucie ucisku głowy. Dodatkowym atutem filmu jest umiejętność zepsucia fabuły ze świętym Mikołajem (to naprawdę trudno zepsuć) oraz umiejętność zepsucia fabuły z mieszkańcami Marsa (jak wyżej). Jak byśmy jednak nie kombinowali, zawsze jest na czym zawiesić oko: a to „Powrót morderczych pomidorów” (pozycja czwarta w katalogu „Newsweeka”), a to „Kobieta z przeklętego wzgórza” (mocny punkt coraz liczniejszych kinowych pokazów strasznych filmów), a to „Zabójcze ryjówki” (faworyt DKF Charlie z Płocka). Jeżeli ktoś ma problem z wyborem, warto zaufać specjalistom z globalnego portalu filmowego: oni zdecydowanie polecają turecką opowieść o tureckiej polityce pod nazwą „Kod Adi: K.O.Z.”. Ponieważ wszystko to jest dostępne w sieci, człowiek ma z czego wybierać.
 
Najgorszy zespół świata
Zgodna opinia bardzo wielu użytkowników sieci wskazuje na formację „Nickelback” czyli wykonawców dość powszechnie znanego utworu „How You Remind Me”. Owszem, to muzyczna wata, ale dźwięki wydawane przez „Nickelback” nie tłumaczą jeszcze powszechnego hejtu, który stał się udziałem grupy. Nie tłumaczą też licznych złośliwych opinii: a to, że wokalista przypomina cocker – spaniela (raczej pudla), a to, że zespół śpiewa wyłącznie o seksie i narkotykach (o tym śpiewają wszyscy). Serwis gigwise.com ma swoje typy, wśród których królują „Jonas Brothers”, wykonawcy nieco w stylu nieocenionego Justina, który – w oczywisty sposób – także jest dość mocnym kandydatem. Znów wszystko mamy elegancko podane na internetowym talerzu z niespodziankami. Żeby obraz sprawy był kompletny zaznaczyć należy, że mamy wiele kategorii, w których muzycy mogą błysnąć – od zestawienia najgorszych zespołów weselnych (jest czego posłuchać), aż po listy najgorszych gitarzystów, perkusistów czy basistów.
 
Najgorsza gra świata
„Komputer Świat” za najgorszą grę komputerową świata uznał radioaktywną strzelankę „Czarnobyl: Terrorist Attack”. Redakcja zachęca nas opinią, iż gra jest tak zła, że koniecznie trzeba ją zobaczyć. Historycznie rzecz biorąc palma pierwszeństwa należy się jednak wyprodukowanemu jeszcze na Atari (i jeszcze na początku lat osiemdziesiątych) tytułowi „E.T.”, o którym krążą już legendy. Kartridże z grą zakopano ponoć gdzieś na pustyni w Nowym Meksyku, by już nigdy nie ujrzały światła dziennego. Skoro przy pustyniach jesteśmy - „Puls Biznesu” jako najgorszą grę świata typuje „Pustynny autobus”. Gracz tym razem wciela się w kierowcę autobusu, który kieruje autobusem na pustyni.  Bieżący sezon letni możemy więc spędzić za kierownicą autobusu słuchając sobie grupy „Nickelback”. Kiedy nam się znudzi, włączamy „Powrót morderczych pomidorów” na słuchawki podając „Jonas Brothers”. Oryginalnie, twórczo i internetowo całe wakacje mamy zabezpieczone.
Górny Śląsk


Strona wykorzystuje pliki cookies