internet
internet - próba opisania: felietony Zbigniewa Markowskiego o internecie

Mowa pogrzebowa

Drodzy bracia i siostry! Zaledwie kilka dni temu, 6 lutego 1515 roku Bóg powołał do siebie naszego współobywatela – Aldo Manuzio. Żywot swój Aldo podporządkował dwóm wielkim ideom. Pierwsza z nich to nasza wspaniała Wenecja, do której przybył ponad dwadzieścia lat temu i której oddał najlepszą część swojego żywota. W jego sercu pierwsze miejsce zajmowała jednak praca nierozerwalnie związana z dziwną, nową technologią, która za sprawą Gutenberga pojawiła się zaledwie kilkadziesiąt lat temu – książce. Oddać musimy sprawiedliwość wszystkim tym, którzy nowinkę ową krytykują. Zgoda, nie wiemy jeszcze do czego ta rewolucja w życiu społeczeństw doprowadzi. Wielu mówi o kryzysie autorytetów, bo kimże jest dziś mędrzec, skoro wszystkie mądrości wyczytać można w wydrukowanym dziele. Są i tacy, którzy twierdzą, iż książka oduczy człowieka myślenia, pozbawi umiejętności zapamiętywania, bo wszystko jest pod ręką zawarte na kartach milionów ksiąg.

Jak zła by jednak książka nie była, nasz zmarły brat Manuzio zmienił ją nie do poznania. Był bowiem nowatorem, który potrafił nowej technologii nadać wymiar mobilny. Przed założeniem jego wydawnictwa księga była duża, niewygodna, ba – często nawet oprawiona w drewno i bez pulpitu czytać się jej nie dało. Wprowadzenie przez Aldo (rok przed rozpoczęciem XVI wieku) formatu ósemki pozwoliło czytelnikowi zabrać książkę do kieszeni. Można wreszcie było wędrować z nią przez miasto, otworzyć w karczmie czy podzielić się jej zawartością z przyjacielem na placu. Manuzio potrafił zrozumieć, iż taka jest potrzeba chwili, zaś student pozyskujący wiedzę chce nie tylko cieszyć się nią w zaciszu swojej komnaty. Nasz drogi zmarły rozumiał, iż technologia ta jest dla ludzi i ludziom ma służyć. Dlatego zamiast czcionki zwanej antykwą, przestarzałej i niewygodnej w odbiorze, wprowadził jej pochyloną wersję zwaną kursywą albo italikiem – na cześć ziemi, której był synem. Być może przyszłe pokolenia docenią jego dzieło i nazwa ta utrzyma się przez długie stulecia.

Aldo doceniał potęgę sieci, dlatego mozolnie budował swoją sieć powiązań personalnych. Korespondował z najwybitniejszymi umysłami swojej epoki, wśród jego przyjaciół znajdziemy dostojników kościelnych, władców, wybitne osobowości ze świata nauki. Znał luminarzy z angielskiej wyspy, ziem francuskich, niemieckich, węgierskich a nawet z jakiejś odległej Polski.  Dzięki tym znajomościom mógł zaproponować czytelnikom prawdziwie staranie wybraną ofertę. Czynił to wszystko  za sprawą niezwykle otwartego umysłu oraz zdolności językowych. Nie co dzień spotyka się u nas ludzi posługujących się biegle językiem hebrajskim. Wydawanie książek traktował zgodnie z zasadami obowiązującymi starannego i rzetelnego wytwórcę. Za jego sprawą Wenecja stała się centrum światowego drukarstwa dając kontynentowi 20% całej produkcji książek. Umiał wydać książkę tanią, dostosowaną do kieszeni młodzieńca, pomyli się jednak ten, który uzna wytwór Manuzio za groszową tandetę. Przez wiele jeszcze lat niewielkie rozmiarem książeczki z jego warsztatów będą zachwycać swoim pięknem i wytworną szatą graficzną. Tłoczono je tylko na papierze najwyższej jakości, starannie szyto i – choć zawdzięczamy mu 130 różnych, niemal w całości masowych – wydań, każda z jego książek jest dziełem sztuki. Tak właśnie działa nowoczesny wizjoner. Idzie za głosem instynktu wkładając swoją energię w dzieło całkowicie nowe, ryzykowne i krytykowane przez wielu.

Prawdę powiedziawszy nie za bardzo wierzę, że imię Aldo Manuzio przetrwa przez te długie stulecia. Ludzkość zapamięta raczej Gutenberga, choć to całe zamieszanie z wymyśloną ponoć przez niego ruchomą czcionką jest dość podejrzane. Może nadzieje wiązać należy z synem Alda – Paolo, który ma szansę stworzyć w przyszłości podwaliny pod najsławniejszą dynastię weneckich drukarzy. Manuzio prawdopodobnie zostanie tylko patronem kilku ulic we włoskich miastach i pięciominutowym epizodem na zajęciach uniwersyteckich dla humanistów. Zapamiętajcie jednak jego postać, bo to tacy jak oni z przaśnych, niedopracowanych, byle jak wymyślonych technologii tworzą prawdziwe wielkie dzieła służące ludziom poszukującym wiedzy. Cześć jego pamięci.

internet - felietony


polecane strony:

Górny Śląsk - warto odwiedzić

Antryj - gwara i kultura Górnego Śląska

Kuchnia Śląska - przepisy

Portal Powiatu Tarnogórskiego

Gwarki - tarnogórska impreza

Kici - kici: kocie sprawy

autor:

autor.jpg
Zbigniew Markowski

poczta elektroniczna
Facebook - G+ - YouTube