internet
internet - próba opisania: felietony Zbigniewa Markowskiego o internecie

Ikona współczesności

Narzędzia globalnej sieci to środowisko, w którym starym terminom przypisuje się nowe znaczenie. Gdy minie czas jakiś, sens dawniejszy nieco blednie, na plan pierwszy wkracza nowość. Nikt więc słysząc słowo „portal” nie pomyśli dziś o architekturze, pojęcie pliku nie zostanie skojarzone z zestawem papierowych kartek zaś otwieranie folderu na ogół wcale nie oznacza zaglądania do reklamowego wydawnictwa. Współczesny dysk nie jest przedmiotem rzucanym przez lekkoatletę, komórka nie stanowi pomieszczenia na szmaty i szczotki, domena nie określa czyjejś specjalności. W nowych znaczeniach – raz lepiej, raz gorzej – pobrzmiewa jeszcze echo pierwowzoru: coś tam jednak wspólnego na początku być musiało, skoro ludzie nazwę zaakceptowali. W świecie komputera oraz teleinformatyki istnieje jednak słowo, którego przemiana jest metaforą wręcz idealną – to ikona.

Rozpowszechniony przez kulturę bizantyjską religijny obraz nazywany ikoną pełnił funkcję informacyjną: w sposób symboliczny, tworząc swoiste modele nauczał teologicznej historii. To z rosyjskiej ikony datowanej na koniec XIII wieku dowiadujemy się, jak powinien wyglądać święty Mikołaj. Dla malowanych opowieści o ludziach i sprawach świątynia bizantyjska ma specjalne miejsce – ikonostas, którego nie znajdziemy ani w meczecie, ani w kościele katolickim. Osoby zajmujące się tworzeniem ikon twierdzą, że dzieł takich się nie maluje – ikony się „pisze” - być może dlatego, że więcej w nich treści, niż swobodnej artystycznej formy zwanej dowolnością. To trochę tak, jak z barokową fugą: kompozytor może sobie poszaleć tylko w zakresie sztywno ustalonych reguł.

Wschodnia ikona podobna jest do ujednoliconej pieczęci, może nawet do czcionki pana Gutenberga, choć operuje uniwersalnym obrazem. Znamy to zresztą od tysiącleci – od naskalnych opowiadań o polowaniu na mamuty, od hieroglifów, które   przekazują konkretne treści. Ikonicznego nawyku ludzkość nie pozbyła się nigdy – w końcu nie trzeba zbyt wielkiej wyobraźni, by zrozumieć co ogłasza znak drogowy, bo jego istota to (mówiąc językiem komputerów) obsługa intuicyjna. Mniej lub bardziej intuicyjne są symbole na mapach, graficzne oznaczenia przeróżnych zagrożeń (od trupiej czaszki aż po przerażającą ikonę zwaną biohazard), obrazkowe komunikaty, które wygłasza nasz samochód. Ikony powstawały zresztą na potrzeby komunikacji multimedialnej: religii nauczano używając słowa, muzyki oraz obrazu – także całych serii namalowanych czy wyrzeźbionych scen przypominających współczesny komiks; ich symboliczny sens została jednak zachowany w świecie komputera i internetu.

Zaczęło się od monochromatycznych ikon komputerowych pokazujących nasze dane oraz strukturę, w której dane te się znalazły. Stąd dysk zawiera w sobie foldery, te zaś są wirtualnymi zbiornikami na pliki powstałe przy użyciu aplikacji. To „coś” na dysku może być bowiem aplikacją (oddzielna ikona), folder może mieć właściwość masowego kasowania i wówczas nazywamy go koszem. Z czasem aplikacje stały się ambitne – każda chciała mieć własną ikonę, jeszcze później – gdy programy zaczęły wyraźnie dzielić się na grupy, powstały rodziny ikon. Znów odwołaliśmy się do starych znaczeń – ikonka koperty oznaczać będzie albo program pocztowy, albo pocztowy format pliku. Koło zębate oznacza związek z narzędziem: programem narzędziowym lub ustawieniami możliwymi do personalizowania. Rozchodzące się na ikonie fale oznaczą nam elegancko łączność bezprzewodową, zaś znany z urządzeń analogowych przycisk „play” (trójkącik) – zasugeruje jakiś odtwarzacz. Uniwersalny język obrazu zaproponuje jeszcze nutkę czy klatkę celuloidowego filmu z perforacją, nieśmiertelną kartkę papieru lub teczkę, do której można sobie coś włożyć. Oddzielną sprawą są ikony używane do obsługi programów: także tutaj rządzi standard i zasady barokowej fugi: wytnij, kopiuj, wklej będą takie same w programie do projektowania domów, montowania filmów, edytorze tekstu i kombajnie do obróbki obrazu. To samo dotyczy poleceń zapisania, drukowania, otwierania pliku. Po raz kolejny w dziejach ludzkiej cywilizacji symbol graficzny mówi, pomaga a także łączy ludzi w społeczności do tego stopnia, iż nie można sobie wyobrazić życia bez niego: to prawdziwa ikona.



polecane strony:

Górny Śląsk - warto odwiedzić

Antryj - gwara i kultura Górnego Śląska

Kuchnia Śląska - przepisy

Portal Powiatu Tarnogórskiego

Gwarki - tarnogórska impreza

Kici - kici: kocie sprawy

autor:

autor.jpg
Zbigniew Markowski

poczta elektroniczna
Facebook - Google+