internet - próba opisania: felietony Zbigniewa Markowskiego o internecie

Czerwony Kapturek

Uwaga! Bajka zawiera lokowanie produktu
 
Czerwony Kapturek kończył sznurowanie eleganckich bucików kupionych w sieci Deichmann kątem oka zerkając raz jeszcze na zawartość koszyka. W środku znalazł się duży zestaw batoników Snickers i butelczyna wina Cin - Cin. Dziewczynka odgarnęła z oczu niesforny kosmyk - lśnił w jesiennym słońcu dzięki szamponowi L'Oreal Paris.
 
[Tymczasem wilk...]
 
Wilk był wyraźnie skołowany. - Więc powiada pan, że dostanę pieniądze, jeśli powiem, że biel moich zębów to zasługa pasty Blend - a - med? - Ależ jak najbardziej panie Wilczysławie - odparł zdecydowanym głosem Przedstawiciel Agencji Reklamowej - wystarczy podpisać no i (rzecz jasna) popracować nieco nad pana uśmiechem, jest chyba zanadto wilczy. Wilk zamyślił się głęboko.
 
[Tymczasem Kapturek...]
 
Kapturek tymczasem pokonywał dystans do babcinej chatki w iście sportowym stylu - nic dziwnego, na nogach miał przecież obuwie firmy Nike. Dodatkowo skrzydeł dodawał mu Red Bull. Od czasu do czasu zatrzymywał się tylko na kilka sekund: rzut oka na odbiornik nawigacji satelitarnej firmy Lark pozwalał na prawidłowe przebycie całej trasy bez możliwości pomylenia drogi.
 
[Tymczasem wilk...]
 
- To przesądy pochodzące jeszcze z epoki braci Grimm - rzekł Przedstawiciel Agencji Reklamowej - wcale nie musi być tak, że wilk ma cuchnący oddech panie Wilczymirze. - Wystarczy podpisać i przy każdej okazji podkreślać, iż używa pan pastylek Menthos Freshmaker - ciach i gotowe. Dobrze za to zapłacimy. Wilk z lekkim oszołomieniem w oczach wystękał tylko, że ma swoją reputację, godność oraz tak zwany wizerunek. Wyraźnie jednak miał już dosyć.
 
[Tymczasem Kapturek...]
 
Kapturek wyciągnął lornetkę firmy Zeiss i zdjął z uszu słuchawki odtwarzacza mp3 firmy Sony. Z wysokości wzgórza domek babci prezentował się nadzwyczaj malowniczo. W słońcu lśniło logo dewelopera - firmy Thermeco, pełni krajobrazu dopełniał wolno przesuwający się po niebie sterowiec z napisem "kupuj na Allegro". W tle - może nieco bez sensu - słychać było wesołą muzyczkę, w której każda fraza kończyła się refrenem - "ra - dio - zet".
 
[Tymczasem wilk...]
 
Wybaczy pan - wilk miał już najwyraźniej dosyć - mam szybką robótkę do wykonania, muszę iść do lasu, schować się za drzewem a potem... - Nie, nie panie Wilczygniewie - nie podpisaliśmy jeszcze umowy, a możliwości są ogromne. Jeżeli - dajmy na to - zgodzi się pan na nasze warunki możemy w imieniu firmy Husqvarna zapewnić całkiem godziwe zyski. Wystarczy zadeklarować, że pazury ostrzy pan wyłącznie narzędziami tego przedsiębiorstwa i właśnie z tego powodu zachowują one odpowiednią ostrość. W wilku coś pękło.
 
[Tymczasem Kapturek...]
 
- Babciu, dlaczego masz taką pogodną twarz? - To dlatego (moje dziecko), że - po pierwsze - korzystam ze specjalnej oferty funduszu emerytalnego. Po drugie - mój domek na skraju lasu ubezpiecza Warta, po trzecie zaś - wykupiłam abonament w Agencji Ochrony Mienia "Juventus" i czuję się bezpieczna jak nigdy. Nie grozi mi żaden wilk, żadna nawałnica ani żadna inna klęska, rozumiesz skarbie? Kapturek ze zrozumieniem pokiwał głową - na głowie miał czerwony, okrągły kapturek z białym napisem "Coca - cola".
 
[Tymczasem wilk...]
 
Wilk perorował dalej: - I wy myślicie, że ludzie będą oglądać te wasze żałosne popisy? Że zgodzą się na ciągłe robienie im wody z mózgu przy pomocy tanich sztuczek? A tak w ogóle to - waszym zdaniem - dzieci chcą słuchać takich bajek? To jakiś kit, nie bajka!
 
[Epilog]
 
Przedstawiciel Agencji Reklamowej wyciągnął telefon marki Samsung grający melodyjkę "Aux Intermarche". - Nie szefie - nie podpisał - rzucił do słuchawki - on jest jakiś nie z tej bajki.
Górny Śląsk


Strona wykorzystuje pliki cookies