internet
internet - próba opisania: felietony Zbigniewa Markowskiego o internecie

Jest biznes

Uczciwej odpowiedzi na pytanie jak zrobić biznes udzielił – jak na razie – tylko jeden gość. W latach raczkującego wolnego rynku (czyli jakieś dwadzieścia lat temu) człowiek ów wydał poradnik adresowany do wszystkich, którzy chcą się dorobić. Recepta była nad wyraz szczera – autor książki radził mianowicie, by zrobić to co on: wydać książkę z poradą i zarobić na tym kokosy. Choć księgarskie półki uginają się pod dziełami przeróżnej maści ekonomistów, tak wyrazistego sposobu na biznes nikt do tej pory nie przedstawił. Ekonomiści świetnie wiedzą bowiem dlaczego coś się nie udało (jak się już nie uda), receptą na sukces jakoś podzielić się nikt nie chce. A skoro odpowiedzi nie ma, musi być ona tam, gdzie są odpowiedzi na wszystkie pytania tego świata – w internecie. Bo internet przecież wie wszystko i wszystko uczciwie nam opowie.

Internet opowiedział, że mieszcząca się w Hongkongu firma o wybitnie dumnej nazwie Deep Knowledge Ventures zatrudniła nowego członka zarządu. Zarząd jest tam sześcioosobowy – nowy, szósty decydent to program komputerowy o nazwie Vital. Powołany właśnie członek ma dokładnie taki sam głos jak każdy inny uczestnik zarządczego gremium: dysponuje jedną szóstą mocy decyzyjnej; głosować będą tak jak do tej pory, przy czym maszyna powie swoje na podstawie analiz trendów, obserwacji baz danych oraz wiedzy w samej sobie zawartej. W stosownym komunikacie firma nie podała żadnych informacji o tym, czy nowy uczestnik procesu zarządzania podobnie jak ludzie pobierał będzie gigantyczne wynagrodzenie, poinformowano za to, że zatrudnione oprogramowanie potrafi się z czasem uczyć (co zapewne odróżnia je od wielu żywych prezesów). Mówi się co prawda, iż cała sprawa ma jedynie cel reklamowy, ale tak czy inaczej – ktoś już na to wpadł.

Recepta pierwsza brzmi więc – zatrudnić maszynę. Recepta druga jest jeszcze prostsza – wystarczy spytać ludzi. Tak w 2008 roku zrobił Starbucks – firma zwana McDonaldem wśród kawiarni. Na potrzeby pomysłu pracowały narzędzia teleinformatyczne łączące YouTube, Facebooka, Twittera, by w finalnym efekcie można było udostępnić system do wymyślania biznesowych idei, komentowania ich oraz wybierania najlepszych. W ciągu pierwszego roku działania serwisu wspierającego Starbucks obywatele zgłosili 700 tysięcy (siedemset tysięcy) przeróżnego rodzaju pomysłów. Sama firma nie zrobiła już wiele: wystarczyło zastosować niektóre rozwiązania, co – zdaniem złośliwców – nie tylko pozwoliło się globalnym kawiarniom odbić od dna, ale także przetrwać i zamienić nadchodzącą klęskę w błyskotliwe zwycięstwo. Operacja nie kosztowała wiele: poza zainwestowaniem w system wymiany myśli on – line wypłacono jedynie premie w postaci restauracyjnych zniżek dla najaktywniejszych uczestników sieciowej burzy mózgów.

Gdy mowa o biznesie coraz częściej oczy publiczności zwracają się w stronę internetu. Nie tylko za sprawą genialnego wręcz amerykańskiego pomysłu na  opatrznościowe działanie tak zwanych aniołów biznesu czyli mechanizmu łączącego kapitał (ćwierć miliona przedsiębiorców dysponujących rocznie kwotą 20 miliardów dolarów) z osobami, które mają jedynie pomysł na informatyczną nowinkę. Nie tylko  dzięki giełdowym notowaniom, nie tylko poprzez coraz liczniejsze fuzje sieciowych gigantów z kolejnymi firmami, opowieści o tym, ile można zarobić dysponując jedynie ideą i garażową firmą. Na naszych oczach spełnia się proroctwo Alvina Tofflera dotyczące trzeciej fali. I widać je już nie tylko w abstrakcyjnych dla statystycznego obywatela rocznych zestawieniach gospodarczych. Jest wszędzie: na meczu piłki nożnej, bo oficjalnym sponsorem krajowej reprezentacji została firma operująca w internecie. Fakt – przedsiębiorstwo z adresem domenowym w nazwie ma (być może) nieco obciachową nazwę, ale od dawna wiadomo, że kadry narodowej nie rusza żaden, nawet największy obciach. Jest w gazetowych opowieściach o nastolatce, która dokonała wymiany – seks za Blackberry, jest wymalowana na tramwajach w reklamowych tekstach o dostępie LTE oraz w rękach protestujących górników (druga, industrialna fala), którzy wysyłają maile i sms-y. Tam właśnie coraz częściej odnajdywać będziemy biznes.

internet - felietony


polecane strony:

Górny Śląsk - warto odwiedzić

Antryj - gwara i kultura Górnego Śląska

Kuchnia Śląska - przepisy

Portal Powiatu Tarnogórskiego

Gwarki - tarnogórska impreza

Kici - kici: kocie sprawy

autor:

autor.jpg
Zbigniew Markowski

poczta elektroniczna
Facebook - G+ - YouTube