internet - próba opisania: felietony Zbigniewa Markowskiego o internecie

Zagajka

Jedni twierdzą, że najtrudniejszy jest pierwszy krok, inni – że nieważne jak się zaczyna, ważne jak się kończy. Ponieważ jednak globalną sieć opanowało poradnictwo pod hasłem „jak rozpocząć rozmowę” - przedstawiamy krótki przewodnik po sposobach na dobry początek konwersacji. Bardziej ambitnych odesłać należy do internetu – metodologia zagajania będzie tam nie tylko kompletna, ale i aktualna. Od razu czyni się zastrzeżenie, iż wszelkiej maści przepisy każdy z Państwa stosuje wyłącznie na własną odpowiedzialność i takież ryzyko. Jeśli ktoś jeszcze nie wie jak zgodnie z najnowszymi trendami nazywany jest w internecie początek rozmowy informujemy, iż mowa o zagajce.
 
Zagajkę najłatwiej pozyskać, gdy jest się użytkownikiem komunikatora Spik firmowanego przez Wirtualną Polskę: w ogóle nie trzeba się wysilać, bo stosowne teksty przygotowano za nas w programie. Mało tego – wystarczy zwykły skrót klawiaturowy, by wypuścić w świat kwestię: - dzieńdoberek jestem mały, zielony boberek. Ponieważ wiadomo, że wszystkie bobry (a co dopiero zielone) są prawdziwą rzadkością, można się spodziewać, że z indywiduum takim każdy zechce porozmawiać. Do dyspozycji są i inne ciekawe zdania: witaj w realnym matrixie, biały Króliczku; jakiego koloru jest twój monitor? Albo: jestem Miś, ale nie Uszatek; porwali mnie obcy, czy możesz zawiadomić straż kosmiczną; ta zupa cebulowa jest naprawdę dobra. Jest więc z czego wybierać i człowiek prezentuje się wreszcie jak człowiek.

Na forach dyskusyjnych działa prawdziwa giełda zagajek. Zgodnie z powszechną opinią nie należy już w żadnym przypadku używać zwrotu: - Co bolało? Gdy spadłaś z nieba? Ktoś bowiem słyszał to w jakimś filmie, zaś cała reszta użytkowników uważa kwestię za wyświechtaną. Sporo zwolenników znalazło zdanie - skoro jedziemy tym samym tramwajem to może się poznamy? Trzeba jednak rozgraniczyć zagajkę od openera – ten ostatni służy niecnym celom erotycznym i opisywany jest raczej w poradnikach dla uwodzicieli (dzwonili do mnie z nieba, mówili, że uciekł im jeden aniołek, ale nie martw się, nie powiem im gdzie jesteś). Dziewczyny są zdania, że dobre jest wysyłanie sms-owych sygnałków upatrzonym osobnikom – niby przez pomyłkę. Niejaki Elvis poleca na swojej stronie zagajkę - cześć, oto jestem, a jakie są twoje dwa pozostałe życzenia? Metoda ta przypomina nieco rozpoczęcie czata wideo przez pewnego starostę, gdy ów łaskaw był wypowiedzieć zdanie „cieszę się niezmiernie z tego, że dzisiaj przynajmniej mnie możecie państwo widzieć, ja państwa nie widzę”. Podobna desperacja emanuje z zagajki znanego redakcji radnego (napisałem sobie przemówienie w stylu parlamentarnym, ale je schowam).
 
Ponieważ w internecie jest nas coraz więcej a sposoby komunikacji na przeróżnych platformach społecznościowych mnożą się jak króliki, na kwestię zagajki warto zwrócić większą uwagę. Bo choć prawdą jest, że na rozpoczęcie rozmowy sposobów można wymyślić milion, co jednak robić żeby kontakt w ogóle miał jakiś sens – nie wiadomo. Zagajka może być więc dowodem na posiadanie jakiegoś oprogramowania albo świadectwem zapoznania się z sieciowymi poradnikami. Może coś mówić, ale może stanowić jedynie nowomodną watę. Mamy dziś gotowe sms-y, gotowe życzenia na każdą okazję, gotowe złote myśli, wzory listów, wyznań, zachowań i emocji. W internetowym pośpiechu i pędzie do przodu koncentrując się na gotowcach tracimy czasem coś, co zawsze było najistotniejsze w kontakcie między ludźmi – treść. Jak powiedział onegdaj pewien mówca do Napoleona – po pierwsze nie mamy armat. I to dopiero jest prawdziwa zagajka.
Górny Śląsk


Strona wykorzystuje pliki cookies