internet - próba opisania: felietony Zbigniewa Markowskiego o internecie

Wartość człowieka

Próbę oszacowania wartości człowieka naukowcy podjęli już kilkadziesiąt lat temu. Uczynili to metodą najprostszą: po prostu dodali ceny poszczególnych składników traktowanych jako surowiec i wyszło im, iż statystyczny homo sapiens wart jest kilkanaście dolarów. Chodziło (rzecz jasna) o zaakcentowanie marności naszego żywota wyrażanej już wcześniej powiedzeniem „memento mori” oraz o tak zwany wydźwięk filozoficzno – etyczny. Wiadomo bowiem, że wartość człowieka jest znacznie wyższa i niematerialna, nie mówiąc już o jego duszy. Wydawać by się mogło, że w czasach internetowych systemów aukcyjnych będzie można wreszcie oszacować prawdziwą cenę.
 
Choć duszę faktycznie wystawiono na Allegro, wciąż nie wiadomo ile jest warta. Sprzedający twierdził, iż nie jest mu ona do niczego potrzebna i zapraszał do licytowania. Do transakcji jednak nie doszło z braku propozycji kupna; być może dlatego, że wbrew zapewnieniom oferenta towar wcale nie wyglądał na mało używany. Dusza była z papieru, co miało być jej dodatkową zaletą (niski koszt przesyłki listowej) jednakowoż dało się na niej zauważyć nieestetyczne zagięcia i stan ogólnego przybrudzenia. Jako towar czysty reklamował też swoją prawą stopę inny sprzedawca. I w tym przypadku stopa zbyta nie została, bo w warunkach aukcji podano, że towar musi pozostać przy dotychczasowym właścicielu, nowy zaś może sobie jedynie od czasu do czasu na niego popatrzeć. Jeszcze inny uczestnik systemu aukcyjnego oferował swoją nerkę – sprawa pachniała jednak szwindlem na większy dystans, bo jako wagę towaru podano dwa kilogramy. Powszechnie wiadomo, że tyle to nie waży nawet wątroba, choć jest najcięższym ludzkim organem. Nawet zresztą gdyby znalazł się mutant posiadający dwukilową nerkę, to któż chciałby ją w tej sytuacji kupować.
 
Próby sprzedaży dotyczą też przedmiotów dość luźno związanych z organizmem człowieka – była na przykład aukcja gumy do żucia, którą osobiście żuł Aleksander Kwaśniewski. Sprzedający barwnie opisał jak też były prezydent przechodził obok niego i szczęśliwym zbiegiem okoliczności wypluł gumę, która później została dyskretnie podniesiona i schowana do woreczka. Ta transakcja obarczona była z kolei niską wiarygodnością (nie dołączono ani certyfikatu z podpisami wiarygodnych świadków, ani tym bardziej zaświadczenia samego Kwaśniewskiego), zwłaszcza że możliwości młodego organizmu w produkowania przeżutej gumy do żucia są dość spore. Sprzedawane bywają i wspomnienia: na Allegro wylądował ostatnio przedmiot nazywany hełmem z wojny o krzyż przed Pałacem Prezydenckim. Obiekt jako żywo przypomina wojskowy hełm z lat osiemdziesiątych dwudziestego wieku, tyle że ozdobiony został białym napisem. Wartość przedmiotu licytujący wycenili na zaledwie 33 złote, co kłóci się z doświadczeniami życiowymi niżej podpisanego, bo wszelkiej maści szefowie kompanii w polskim wojsku zawsze dostawali białej gorączki na samą myśl o możliwości zgubienia takiego hełmu. W ich pojęciu hełm (zwłaszcza jeśli posiadał na sobie siatkę maskującą często zrywaną na drucie kolczastym) wart był prawdziwe, wymierne miliony.
 
Aby skompletować sobie zestaw wartości niewymiernych, należałoby jeszcze skorzystać z oferty człowieka sprzedającego wiadro czasu. Wiadro wygląda na mocno przechodzone (posiada uszczerbki w rejonie górnym i odrapania na dole), jednak – według anonsu – jedno napełnienie naczynia daje jego właścicielowi pełnych pięć godzin wolnego czasu. Na aukcjach znalazł się też równie niewymierny głos oddany w wyborach. Tu jednak wartość udało się ustalić: użytkownik, który zaczynał licytację od złotówki otrzymał za swój głos w wyborach prezydenckich całe 33 złote. Większe chytrusy (jeden chciał stówę, inny niecałe 15 tysięcy) – odeszły z kwitkiem i nie pomogło nawet podpuszczanie posła Palikota. Sama wartość człowieka pozostaje jednak nadal nieznana. Gdyby mierzyć ją zdolnością do wywołania uśmiechu u innych, dystansem do samego siebie oraz talentem komicznym: trzeba zgodzić się z filozofami – człowiek wart jest bardzo, bardzo wiele.
Górny Śląsk


Strona wykorzystuje pliki cookies