internet - próba opisania: felietony Zbigniewa Markowskiego o internecie

Uwaga - konkurs

Gdyby Winstonowi Churchillowi dane było spojrzeć na współczesną rzeczywistość sieciową, bez wątpienia sformułowałby wniosek, iż jeszcze nigdy tak wielu nie mogło wygrać tak wiele w tak wielu różnych konkursach. W dodatku – angażując w całą sprawę tak niewiele. Statystyczny zjadacz internetu nie pamięta dnia, kiedy w skrzynce spamowej (zwanej skrzynką odbiorczą poczty elektronicznej) nie znalazł co najmniej kilku serdecznych zaproszeń, z których wynikała możliwość wygrania czegoś: od prywatnej planety, poprzez prywatną wyspę aż po bilet na koncert zespołu, o którym nigdy w życiu się nie słyszało zorganizowany dokładnie 500 kilometrów od naszego miejsca zamieszkania. Twórcy francuskiej komedii twierdzą wręcz, że życie jest grą – jakkolwiek by jednak nie było – propozycje konkursowe padają wciąż z każdej strony. Czasem oferty te bywają zaskakujące, towarzyszą im również ciekawe okoliczności. Te zaś dowodzą, że na konkursy trzeba uważać.
 
 Polski portal internetowy zajmujący się kojarzeniem biorców i dawców usług wszelakich ogłosił właśnie konkurs. W konkursie wygrać można zwrot kwoty, którą się wpłaci przy rejestracji na owym portalu: innymi słowy – wpłacamy, a jak wygramy to nam zwrócą to, co wpłaciliśmy. Autor konkursu zdaje się nie zauważać prostej zależności: jeśli bowiem już na starcie nie zapłacimy – wygrywamy automatycznie. Co gorsza wygrywają tylko niektórzy, bo żeby zostać laureatem należy otrzymać fakturę z dwoma identycznymi cyframi na końcu, co oznacza, że co jedenasty delikwent otrzymuje zwrot tego, co zapłacił. System jest o tyle zabawny, że kojarzenie sprzedających z kupującymi oraz świadczących i odbierających usługi odbywa się w globalnej sieci non stop, od dawien dawna oraz – w większości przypadków - wcale nie wymaga wnoszenia jakichś opłat, rejestracji ani konkursów, w których wygrywamy własne pieniądze.
 
 Nawet jeśli konkurs ma realne i cenne nagrody (dajmy na to – tablety i kwoty po pół tysiąca złotych) także może budzić wątpliwości. Wątpliwości blogera w czasie ostatniej zimowej olimpiady wzbudził konkurs organizowany przez plastikową kartę płatniczą. Dwunastu najszybszym osobom, które danego dnia prawidłowo odpowiedziały na pytanie plastikowa karta dawała nagrody. Uważny bloger na liście nagrodzonych wyśledził jednak dziwne zbiegi okoliczności – siedem razy konkurs wygrał niejaki Sebastian B. oraz niejaka Anna posiadająca to samo nazwisko. Po kilka razy zwycięzcami zostawali reprezentanci tych samych rodzin. Autor bloga delikatnie wysnuwa wniosek o zawodowcach, względnie – o użyciu automatów skryptowych, co zdaje się potwierdzać pogląd, iż niektórzy potrafią szczęściu pomagać. Nie zawsze jednak pomaganie szczęściu jest naganne: onegdaj internetowa prasa przeprowadziła internetowy wywiad z niejaką Joanną, która z uczestnictwa w konkursach uczyniła swój sposób na życie oraz dodatkowe źródło dochodów. W ciągu niemal dziesięcioletniego grania Joanna uzyskała markowe buty na szpilkach za tysiąc dolarów, smartfona, tablet, nettbooka, kosmetyki no i – oczywiście – przeróżne bilety na przeróżne imprezy.
 
 Nade wszystko uważać należy na zasady konkursu: może się w nich kryć pułapka. Redakcja „Kuriera Bartoszyckiego” zorganizowała – tak na przykład – mistrzostwa w jedzeniu pączków na czas. Zwycięzcą można było zostać pod warunkiem zjedzenia w najkrótszym czasie dziesięciu pączków bez popijania. Wśród nagród znalazł się darmowy karnet na basen no i nic w tym dziwnego, jak się człowiek najpierw obżarł pączkami to gdzieś te kalorie spalić musiał – w Bartoszycach rozumieją ten mechanizm bardzo dobrze. Znacznie gorzej zakończyły się zmagania zorganizowane przez sklep zoologiczny na Florydzie: tam jednakowoż w grę wchodziły karaluchy, które (podobnie jak pączki w Bartoszycach) należało spożyć. Zwycięzca nie dożył wręczania nagrody, bo – co udało się ustalić policji za pomocą badania toksykologicznego – jedzenie karalucha nie jest aż tak zdrowe, jak mogło się wydawać właścicielom sklepu. Idąc więc przez życie rok za rokiem i od konkursu do konkursu powinniśmy zwrócić każdorazowo naszą uwagę na każdy element proponowanej nam zabawy. Warto też od czasu do czasu zdefiniować sobie pojęcie nagrody i odpowiedzieć na sakramentalne pytanie: kto wygrywa?
Górny Śląsk


Strona wykorzystuje pliki cookies