internet - próba opisania: felietony Zbigniewa Markowskiego o internecie

Regulator ciśnienia

Podwyższenie ciśnienia tętniczego krwi jest niebezpieczne: za jego sprawą może dojść do uszkodzenia mózgu, serca, nerek, nawet oczu. Gdy ciśnienie mamy zbyt niskie, pozornie nic nam nie grozi, ale czeka nas cały zestaw nieprzyjemnych zjawisk - na przykład dyskomfortu, zawrotów czy też poczucia pustki w głowie. Aby jakoś oscylować między uszkodzeniem mózgu a ową pustką - ludzie starają się regulować ciśnienie przy pomocy przeróżnych metod, co często tanie nie jest. Albo wiąże się z wizytami w aptece, albo – jeżeli ktoś życzy sobie posiadać profesjonalny regulator – z wydaniem co najmniej kilkuset złotych. Technologia sieciowa przychodzi nam jednak z pomocą: niniejszy poradnik jest tego najlepszym dowodem. Stawiamy więc tezę mówiącą, iż internet (prócz wielu przeróżnych zastosowań) może być także wykorzystany do regulacji ciśnienia.
 
 Punkt pierwszy – mierzymy ciśnienie
 Mierzymy ciśnienie, jeśli jest za niskie – przechodzimy do punktu drugiego, jeśli jest za wysokie – udajemy się do punktu numer trzy.
 
 Punkt drugi – mamy za niskie ciśnienie
 Udajemy się do serwisu społecznościowego i znajdujemy sobie społeczność. Społeczność powinna być duża (najlepiej tak ze dwa tysiące osób) oraz mieścić w sobie dwa typy użytkowników. Pierwszy typ powinien w zdjęciach profilowych zawierać jeden z następujących elementów: opornik, tęczowa flaga, flaga Unii Europejskiej. Im więcej takich profili – tym lepiej. Typ drugi w swojej graficznej wizytówce zawierać powinien: flagę biało – czerwoną, kotwicę Polski Walczącej, orła z dziobem i szponami (im większy dziób i szpony – tym lepiej). Również profili drugiego rodzaju powinno być jak najwięcej – optymalna społeczność to taka, w której pół na pół rządzą obydwa typy. Zdecydowanym ruchem myszy omijamy społeczności, w których zdjęcia profilowe zawierają: kwiatki, koty, psy, konie, filiżanki kawy, flagi inne niż wyżej wymienione.
 Gdy społeczność jest już wybrana wpisujemy jakiekolwiek zdanie jako nasz wkład w dyskusję, od biedy może być nawet „Ala ma kota”. Mamy stuprocentową gwarancję, iż tak wyrażona deklaracja polityczna spotka się z natychmiastowym odporem jednej grupy (która udowodni, że kot jest polityczny i wcale nie Ala go ma tylko ktoś zupełnie inny). Grupa druga w mgnieniu oka stanie po naszej stronie wyrażając opinię, że oczywiście – tak: Ala istotnie ma kota i wiadomo co to dla nas wszystkich oznacza. W ciągu dziesięciu minut dyskusja osiągnie taki poziom nasycenia emocjonalnego, że ciśnienie podskoczy nie tylko nam, ale także w naszym wodociągu, kaloryferze i rynnach zwisających z dachu.
 Kiedy czujemy, że ciśnienie nam się podniosło, przechodzimy do punktu pierwszego
 
 Punkt trzeci – mamy za wysokie ciśnienie
 Udajemy się do serwisu społecznościowego i znajdujemy sobie społeczność. Społeczność powinna być duża (najlepiej tak ze dwa tysiące osób) oraz mieścić w sobie jeden tylko typ użytkownika. Ważne, by użytkownicy mieli bardzo podobne grafiki profilowe – jednolite, najczęściej zawierające kwiatki, koty, psy, konie, filiżanki kawy, flagi (rzecz jasna takie same). Także i tu wpisujemy pierwsze z brzegu zdanie – choćby to o Ali. Natychmiast dowiemy się, że kotek Ali jest śliczny, cudowny i przepięknie mruczy, ma wspaniałe futro w idealnym wręcz kolorze, cudowne pazurki, bystre oczka oraz przemiły pyszczek. Jeśli mamy naturę złośliwca możemy spróbować prowokacji sugerując, iż kot (w zależności od obecnego w społeczności towarzystwa) jest: muzułmański, ultrakatolicki, żydowski względnie – taoistyczny. Nic nam to nie da: wszyscy natychmiast powiedzą, że to nic nie szkodzi, kot jest cudowny i już. Po dziesięciu minutach dyskusji ciśnienie bezwzględnie spada – wówczas należy przejść do punktu pierwszego.
 
 Dla porządku powtórzmy to, co powiedziano już na początku: zbyt wysokie ciśnienie oznacza uszkodzenie mózgu, zbyt niskie – poczucie pustki w głowie. Życzymy Państwu przyjemnego użytkowania regulatora.
Górny Śląsk


Strona wykorzystuje pliki cookies