internet - próba opisania: felietony Zbigniewa Markowskiego o internecie

Przykre przykrycie

Adam Didur, śpiewak operowy dysponujący rewelacyjnym basem, bez wątpienia był artystą spełnionym. Jeden tylko pechowy cień kładzie się na jego życiorysie: w okresie przedwojennym otrzymał on nominację na dyrektora Opery Warszawskiej oraz zadanie uruchomienia owego teatru w nowej, historycznej odsłonie. Środowisko przyklasnęło temu posunięciu kadrowemu, Didur cieszył się już wówczas światową sławą; sam muzyk ostro zabrał się do działań organizacyjnych. Dobierał repertuar, kompletował zespół, planował strategicznie i z dużym rozmachem. Datę otwarcia nowej opery ustalono na 1 września 1939 roku. Dyrektor początek września istotnie spędził w teatrze (ściślej – w jego piwnicach) chroniąc się przed niemieckimi bombami. Coś przyćmiło jego dyrektorski debiut – była to druga wojna światowa.
 
 Po wielu dziesięcioleciach podobny przypadek spotkał Jerzego Owsiaka, zupełnie jak dyrektor Didur planował i dobierał. Wreszcie wyznaczył datę konferencji prasowej, na której przedstawić miał temat kolejnej odsłony Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Na spotkanie to zaprosił też dzieci, które demonstrowały umiejętności w zakresie udzielania pierwszej pomocy, przygotował się i spokojnie czekał. Gdy po szczęśliwie zakończonej konferencji spotkał się ze współpracownikami, którzy w tym czasie monitorowali media, otrzymał informację, że prasa, radio i telewizja owsiakowy miting przemilczały ponieważ (taki pech) akurat dokładnie tego samego dnia swoją konferencję w sprawie smoleńskiej katastrofy zorganizował Antoni Macierewicz. Jerzy Owsiak posłużył się znamiennym zwrotem mówiącym, iż komisja Antoniego „przykryła” konferencję Wielkiej Orkiestry. Dyrygent Orkiestry nie wytrzymał i na swoim blogu ostro potraktował i „przykrycie”, i samego Macierewicza.
 
 Najistotniejszym zarzutem było epatowanie się nienawiścią oraz sianie niezgody: negatywny w wydźwięku program komisji A.M. Owsiak przeciwstawił własnemu, pozytywnemu i obliczonemu na pomaganie ludziom projektowi. Na pocieszenie Wielkiej Orkiestrze należałoby przypomnieć słowa Koheleta o tym, iż wszystko ma swój czas. Świąteczna Pomoc bez wątpienia spotka się za kilka miesięcy z ludzką serdecznością i odniesie kolejny sukces. Czas, na który zaplanowano ogłoszenie tematu chyba należał do kogoś innego: być może był to czas zmarnowany, być może hierarchia społecznej ważności nieco się odwróciła. Nie powinniśmy jednak zapominać o bardzo istotnym prawie rządzącym środkami masowego przekazu: ludzie czytają gazety, słuchają radia, oglądają telewizję i siedzą w necie nie tylko dlatego, by czegoś się dowiedzieć. Funkcja informacyjna mediów (choć często wysuwana jest na plan pierwszy) ostatnimi laty coraz bardziej traci na znaczeniu. Odbiorca zaspokaja efektami pracy dziennikarzy potrzebę zupełnie inną niż potrzeba bycia poinformowanym. Skoro żurnaliści pognali na konferencję a redakcje zdecydowały, by poświęcić jej najwięcej uwagi – widać czytelnik, słuchacz i widz właśnie tego chcieli. Być może zaspokojono w ten sposób potrzebę pielęgnowania jakiejś nienawiści, może potrzebę oglądania skompromitowanej postaci, może – za sprawą komunikatora wizualnego Skype – zrealizowano rozrywkową funkcję środków masowego przekazu metodą komedii czy groteski, choć temat przecież jest niezwykle poważny.
 
 Nienawiść w mediach sprzedaje się bardzo dobrze: w ostatecznym rozrachunku zrozumiał to nawet altruista Owsiak, który po antyaltruiście Macierewiczu pojechał jak po łysej kobyle według sprawdzonych, hejterskich wzorców: agresywnie, wulgarnie oraz nieco bez sensu. No i wygrał – wielu mówi teraz tylko o nim: jedni dobrze, a inni – bardzo, bardzo źle. Powodzenie agresji bierze się może dlatego, że na jej tle stojąca z boku jednostka ludzka zawsze wypada godnie, pięknie i etycznie. Zupełnie jak Jerzy przy Antonim. Bo oni się żrą a my tylko o tym czytamy. Kogokolwiek jednak ktokolwiek nie obwini za informacyjne przykrycie czegokolwiek, pamiętać musimy o zasadzie akustycznej obowiązującej od zawsze: każda bomba jest w stanie zagłuszyć każdą orkiestrę – nie tylko wrześniową orkiestrę Adama Didura, ale także Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy.
Górny Śląsk


Strona wykorzystuje pliki cookies