internet - próba opisania: felietony Zbigniewa Markowskiego o internecie

Pęd do tarota

Uczenie się (to małe i to duże) podlega własnym modom: kiedyś wypadało studiować psychologię, wcześniej – marketing i zarządzanie. Z kursami wcale nie jest inaczej: tradycyjnie prowadził zawsze język angielski, swoich kilka minut w historii miały zajęcia z wizażu, kursy komputerowe czy fotografika. Co kilka lat edukacyjne tendencje odwracają się, bo nasycony rynek wiedzy pustki nie lubi, my zaś nie lubimy się nudzić. Abyśmy nudzili się jeszcze mniej agencje public relations przygotowują przeróżne materiały rozsyłane po przeróżnych portalach. Właśnie dostaliśmy taki materiał – wynika z niego, że najchętniej uczymy się ostatnio tarota.
 
Z nadesłanego opracowania wynika, że magiczny boom nakręciła literatura oraz film – naoglądaliśmy się różnych Harrych Potterów czy wiedźminów (z czarodziejką Yennefer posługującą się kartami do odczytywania przyszłości). Naczytaliśmy się o wampirach, strzygach i dusiołkach, a metafizyczna infrastruktura całkiem dobrze przyjęła się na gruncie rodzimej tradycji: na przykład poprzez zwyczaje andrzejkowe, gdzie wydłubanie z mroków przyszłości przyszłego małżonka staje się celem samym w sobie. Cała zresztą popkultura pełna jest zjawisk nadprzyrodzonych ze szczególnym uwzględnieniem zaglądania za zasłonę dnia dzisiejszego – znaki, runy, symbole – wszystko to może ustawić człowieka towarzysko, zaś jeśli dodatkowo potrafi posługiwać się on kartami do tarota – sukces ma zapewniony. Agencja public relations, która nadesłała informację posługuje się całkowicie racjonalną (aż do bólu) statystyką: dowiadujemy się na przykład, że w ciągu ostatnich dziesięciu lat zainteresowanie kursami tarota wzrosło w Polsce dwukrotnie. Na Śląsku nawet bardziej – tutaj mieszka aż 20% wszystkich uczestników zajęć (choć po piętach depcze nam Mazowsze - 16% i Dolny Śląsk – 15%). Statystyka wskazuje też wyraźnie na seniorów – osoby powyżej pięćdziesiątego roku życia – jako tych, którzy w zajęciach z tarota uczestniczą szczególnie chętnie.
 
Tarot – zgodnie z tym, co nam przysłano – przydaje się praktycznie zawsze. Nie tylko podczas podejmowania istotnych decyzji, zgodnie z logiką tarota zagrożeniom podlegamy bowiem praktycznie bez przerwy. Za każdym rogiem czaić się może ktoś ze nieczystymi intencjami (blondyn, brunet, rudy albo łysy), jakaś zła kobieta albo splot niekorzystnych wydarzeń. Potrzebna jest jednak solidna wiedza praktyczna, jak mówi ekspert, zawodowa tarocistka wymieniona w opracowaniu – pani Sylwia Nowacka – są do wróżenia pory lepsze i gorsze, bo jedne noce są magią wypełnione, inne zaś – pozbawione jej niemal zupełnie. Aby zachęcić nas do studiów autorzy tekstu przedstawiają mały kawałek wiedzy: karta Cesarzowej to żeński pierwiastek, symbol kobiety, matki, płodności – symbolizuje zbliżające się małżeństwo lub ciążę. W pozycji „do góry nogami” sugeruje niedojrzałość emocjonalną, zahamowania, niezdolność dawania innym czy problemy uczuciowe. Jeszcze dobitniej o niewłaściwym wyborze partnera przestrzega karta Kochankowie w odwróconej pozycji. Natomiast znak Słońca przynosi pomyślne rozwiązania i jest oznaką spełnionych nadziei.
 
Dalecy jesteśmy od wyśmiewania tarota i prezentowania tradycyjnych mugolskich zachowań. Jeżeli kogoś to interesuje – jego niezbywalnym prawem jest prawo do studiowania magii aż do stopnia profesorskiego włącznie i nic nam do tego. O metafizyce także wypowiadać się krytycznie nie sposób: w końcu nawet w gospodarce jest jej pełno – dziura budżetowa wzięła się w końcu nie wiadomo skąd (wspomniane w tarocie złe moce), wielu zaś jest takich, którzy deklarują usunięcie jej jednym ruchem (magicznej różdżki). Moda jest modą, więc należy ją jedynie zauważyć oraz odnotować. W sprawie listu z agencji PR mamy jednak zupełnie inną, zupełnie racjonalną teorię. To nie tarot jest na szczycie pożądanych kierunków studiów i samokształcenia – miano lidera należy się raczej specjalizacji public relations. Kiedy zaś adepci owego public relations skończą już licencjaty, magisteria, kursy, uzyskają certyfikaty czy dyplomy – ostro zabierają się do pracy przysyłając nam całe tony przeróżnych opracowań – takich jak to o tarocie. Może magia prysła – co jednak zrobić: tak właśnie to wygląda.
Górny Śląsk


Strona wykorzystuje pliki cookies