internet - próba opisania: felietony Zbigniewa Markowskiego o internecie

Odrobina pieprzu

Ludzkie emocje opisać można na wiele różnych sposobów – w realizacji owego celu posługujemy się więc metaforą, porównaniem, czasem nawet akronimem. Jeżeli ktoś dozna głębszego zdumienia, możemy powiedzieć, że mu opadła szczęka (względnie kopara), gdy w człowieku obudzi się trwoga – stwierdzamy, że włos się jeży na głowie. Obywatel radosny ma na twarzy banana, zakochany zaś – motyle w okolicach układu pokarmowego. Są i metafory nie tylko absolutnie nowoczesne, lecz także odwołujące się do erotycznego podtekstu (bo nic tak nas nie ożywia jak odrobina pieprzu). Tak powstało całkiem nowe powiedzonko lansowane na plotkarskich portalach: „aż mi stwardniały sutki” - lub w wersji hard: „aż mi odpadły sutki”.
 
Na plotkarskich portalach pojawiła się też jakiś czas temu całkiem nowa zabawa polegająca na wspólnym zastanawianiu się, kto też z osób publicznych powinien nagrać sekstaśmę. Zabieg jest prosty: znane osoby z celebryckich kręgów kojarzymy w pary (na przykład Tom Brady i Gisele Bundchen, Georg Clooney i Stacy Keibler, książe William i księżna Kate) po czym pozwalamy użytkownikom sieci głosować oraz uwalniać wodze wyobraźni (w końcu nic tak nas nie ożywia jak odrobina pieprzu). Niniejszy tekst nie ma – rzecz jasna – na celu krytykowanie opisywanego zjawiska, bo zawracanie Wisły kijem to czynność pozbawiona sensu – chodzi jedynie o odnotowanie zjawiska. Jednego z wielu, choć bardzo ciekawego. Bo rzec można, iż to tylko zabawa. Można powiedzieć również iż to jeden z elementów niepisanej umowy z celebrytami. W końcu skoro ktoś za jedną rolę inkasuje kilka milionów dolarów to globalna publiczność ma pewne prawo wtrącania się w jego życie, wysyłania paparazzi oraz namiętnego rozpamiętywania kto z kim, ile razy i dlaczego tak mało. Można także stwierdzić, że od zabawy takiej nikomu niczego nie ubędzie (choć z pewnością także niczego nie przybędzie) i nikomu nie dzieje się krzywda. Można.
 
Ale można zadać pytanie nie tylko o sens takich zabaw, ale i granicę do której posuniemy się szukając przeróżnych rozrywek. No i wysłać całe tabuny socjologów, by zbadali stan emocji współczesnego człowieka. Bo – tak na przykład – światowa opinia publiczna (co wykazały sondaże na stronach www) życzy sobie, by sekstaśmę nagrały dwie panie: gorąca prezenterka Ellen DeGeneres i zimna prawniczka z serialu Ally McBeal - Portia de Ross. Polacy za to (tak przynajmniej wynika z bieżącego głosowania) życzą sobie przede wszystkim filmu z zapisem wspólnych dokonań Angeliny Jolie i Brada Pitta. Oraz prześledzić komentarze, bo to w końcu także vox populi, który – jak wiadomo – jest głosem ważnym. Jedni komentujący proponują bowiem własne, zupełnie oryginalne typy, inni zaczynają rozwodzić się nad osobistymi preferencjami w dziedzinie kina erotycznej akcji (bo nic nas tak nie ożywia jak odrobina pieprzu), jeszcze inni oburzają się na takie ustawienie problemu i kpią. Że w zestawieniu brakuje propozycji sekstaśmy Bolka i Lolka (Żwirka z Muchomorkiem, pszczółki Mai z trutniem Guciem, Harrego Pottera z Hermioną Granger - w końcu wreszcie są pełnoletni), że ktoś zwariował ogłaszając wspomniane głosowanie, że świat oszalał, że ludzka głupota nie ma żadnych ograniczeń.
 
Sporo jest też przy okazji pracy dla psychologów rozwojowych, bo wiadomo od dawna, że dobre dziecko zabawi się byle czym, inteligentna pociecha zaś – nie nudzi się nigdy. Że świat informacji czy rozrywki nie znosi próżni i ludziom trzeba dawać takie informacje, których potrzebują. Ostatni z wymienionych wniosków nazywany nawet bywa pierwszym prawem mediów. Przy internetowej podaży przeróżnych nowych pomysłów nuda nie grozi nam na pewno. I dostaniemy do naszych dziecięcych rączek przeróżne zabawki, którymi będziemy się bawić na różne sposoby: raz przypominające twórcze układanie klocków, innym razem – trzaskanie głową pluszowego misia o kaloryfer albo zdejmowanie majtek Barbie i Kenowi (jeszcze jedna para). Tylko dlaczego pomysły te tak często sprawiają, że opada nam szczęka a włos się jeży na głowie. Sorry – to wyrażenia z lamusa: miało być „tak często sprawiają, że odpadają nam sutki”. No bo w końcu nic tak nas nie ożywia jak odrobina pieprzu.
Górny Śląsk


Strona wykorzystuje pliki cookies