internet - próba opisania: felietony Zbigniewa Markowskiego o internecie

Kup to sam

Trudno jednoznacznie powiedzieć skąd wzięła się popularność programu Adama Słodowego "Zrób to sam". Z pewnością emitowana przez 24 lata audycja przyciągała uwagę milionów widzów za sprawą charyzmatycznego autora. Nie bez znaczenia były kulturowe konteksty, bo propozycja zrobienia pralki elektrycznej do ubranek dla lalek (z dwóch puszek po kawie "Marago", silniczka i kawałka blachy) w kraju, gdzie nie sposób było kupić prawdziwą pralkę zakrawała na szczyt ekstrawagancji. Tak czy inaczej magiczna moc Słodowego obecna jest nad Wisłą i dziś, bo wielka sieć sklepów z artykułami dla złotych rączek za swoją twarz wybrała właśnie autora "Zrób to sam". Autor stracił jednak rzecz najcenniejszą: monopol na opowiadaniu jak to zrobić.
 
Monopol skończył się z nastaniem epoki internetu, bo wśród miliarda nadawców prędzej czy później pojawić musieli się następcy Słodowego. Mało tego - przybrali przeróżne postaci: jedni funkcjonują sobie na społecznościowym portalu spryciarzy pokazując jak udało im się wykonać jakąś rzecz lub przedmiot, rozkwit przeżywają demotywatory także w wielu przypadkach oparte na tak zwanej pomysłowości. Własnych guru mają gitarzyści, którzy po wpisaniu frazy "how to play" mogą uczyć się solówek i chwytów, modelarze, filmowcy czy zwolennicy piknikowego stylu życia. Poradnictwo w sieci jest jednak znacznie większą galaktyką możliwości, niż mogło się nam wydawać jeszcze kilka lat temu, najlepszym zaś dowodem na tę teorię jest zjawisko zakupowego haulu. Haulowe audycje są proste: najnormalniej w świecie idziemy na zakupy, kupujemy sobie coś, włączamy kamerkę, pokazujemy nabytek i opowiadamy o nim. Nieważne czy zakup nadal budzi nasz entuzjazm, jeśli przestał się podobać - nie ma tragedii, bo możemy problem uczciwie opisać. Potem film należy opublikować na YouTube i gotowe.
 
Gotowe filmiki święcą prawdziwe tryumfy oglądalności - narodziły się też autentyczne gwiazdy zakupowych opowieści, takie jak osobniczka o pseudonimie "ciasteczko25". Drobna brunetka z opadającymi na twarz włosami to specjalistka od okazji, głównie okazji brytyjskich. Wielokrotnie pokazywany żakiecik został (tak na przykład) nabyty za okazyjne piętnaście funtów, choć rekord należy chyba do spodenek za trzy funty. Pokazanie ciuszka to pierwsza sprawa, po niej następuje cała seria instrukcji, jak to nosić: można więc wyciągnąć dół koszulki (albo go schować), zapiąć sweterek (albo rozpiąć), w ostateczności ciasteczko zaleca przewiązanie się w pasie apaszką (prawdziwa obsesja) oraz dodanie kokardki. Autorka prezentuje też makijaże, tworzy odcinki tematyczne (jak ubrać się do pracy, koronki, pielęgnacja twarzy, wybielanie zębów) i rozwija się pod każdym względem: od czasu do czasu opuszcza nawet pakamerę i nagrywa w ogródku. Dorobiła się nie tylko następców (takich jak nieesia25 - także z opadającymi włosami, tyle że blond), ale i parodystów w postaci - na przykład - dziada5, który bez litości wyśmiewa zachwyty nad elementami garderoby.
 
Wyśmiewać zakupowe filmiki oczywiście można, jednak po pierwsze - uszanować je trzeba, bo skoro mają widzów, to znaczy że są potrzebne. Tolerancyjnie zauważyć należy zresztą, iż każdy z nas dokonuje w życiu przeróżnych wyborów i jedni potrafią wydać równowartość trzech pensji na garnki, inni będą głodować tak długo aż dopadną samochód określonego producenta, a jeszcze inni dadzą się pokroić na kawałki za ekologiczny odkurzacz. Są i tacy, którzy kupują rowery droższe od samochodów i tacy, którzy posiadają w swoim aucie sprzęt audio droższy od owego auta. Po drugie - nie od dziś wiadomo, że robienie zakupów podnosi poziom endorfin w organizmie: doświadczają tego nie tylko panie (paniom zresztą wystarczy torebka za 200 złotych względnie buty za 400), ale i wielu panów, którzy żyć nie mogą bez konsoli do gier ewentualnie telewizora o stosownej przekątnej. Dlatego o jakość zakupowej demokracji możemy być spokojni: każdy znajdzie coś dla siebie. Nawet dawny monopolista - Adam Słodowy także znalazł swoje miejsce na YouTube i w ostateczności możemy z łezką w oku obejrzeć sobie filmowy przepis na zrobienie strzelby z wykorzystaniem pasty do butów. No a potem iść na zakupy.
Górny Śląsk


Strona wykorzystuje pliki cookies