internet
internet - próba opisania: felietony Zbigniewa Markowskiego o internecie

Kto to powiedział?

Nikt tak nie lubi dobitnych cytatów jak obywatele USA. Wykształcony Amerykanin posiada głowę nabitą różnymi powiedzeniami od szyi po najwyżej położony włos i rzuca nimi bez opamiętania. W szkołach odbywa się odpytywanie polegające na tym, iż nauczyciel prezentuje cytat, zaś zadaniem ucznia jest podanie autora oraz roku, w którym rzeczone słowa zostały wyrzeczone, na przykład – John Kennedy, 1961. Wyższe uczelnie wojskowe preferują powiedzonka generałów, ekonomiczne – złote myśli bogów biznesu. Ponieważ internet jest bez wątpienia wynalazkiem pochodzącym z kraju Waszyngtona, spróbujmy i my przeprowadzić quiz pod tytułem „kto to powiedział”. Z tą drobną różnicą, iż ograniczamy się do osób narodowości polskiej.

Cytat pierwszy - „Dopiero dzięki internetowi dowiedziałem się ilu idiotów jest na świecie”. Myśl jest – rzecz jasna – dość obraźliwa, jednak każdy, kto czytał wypowiedzi komentujące artykuły w Wirtualnej Polsce czy Onecie, co najmniej kilka razy w życiu pomyślał sobie coś podobnego. Za sprawą widowiskowego „głupi jak komentarze na Onecie” zwrot przelazł nawet do języka potocznego. Cytat drugi: „Niemal od początku istnienia sieci zagustowali w niej twórcy, którzy realizowali się dotąd w publicznych toaletach. Nie ma wydarzenia, które nie byłoby przez nich komentowane i nie ma tak absurdalnego komentarza, który nie byłby skomentowany w jeszcze bardziej nonsensowny sposób. A na pewno bardziej wulgarny”. To twórcze rozwinięcie poprzedniej opinii uzupełnione o podejrzenie, co też autorzy tak licznie obecni na forach dyskusyjnych porabiali w życiu gdy nie było jeszcze globalnej sieci. Cytat trzeci: „Dziś ten, kto nie potrafi obsługiwać komputera, jest analfabetą” uzupełnia wizję świata XXI wieku o wskazanie najistotniejszego narzędzia, bez którego życie społeczne w żądanym kształcie istnieć już nie może.

Głupota internetu, jego prymitywny oraz wulgarny charakter to zjawiska nie dające się zanegować, choć globalna sieć wcale nie jest pierwszym obiektem naznaczonym takimi stygmatami. Już w latach pięćdziesiątych telewizor nazwano wszak pudełkiem dla idiotów, istnieją wydawnictwa, w których trudno dopatrzeć się choć odrobiny rozumu, czasem – słuchając stacji radiowej – wierzyć się nie chce, że fale elektromagnetyczne są w stanie przenieść bzdurę w takim natężeniu. Drugi z cytatów naprowadza nas na istotę rzeczy. Tak: czasem w internecie można natknąć się na napisy z drzwi w toalecie, bo są ludzie, których cieszy taka właśnie formuła. W necie formuł jest wiele, bo mamy sale wykładowe, kluby dżentelmena, place targowe, kąty do pokątnego szeptania, magle, grypsy, opłotki, dlaczego więc nie miałoby być drzwi kibla?

Wszystkie trzy cytaty mają już charakter historyczny, wszystkie trzy wywołały sieciowe burze o różnym natężeniu. Dla poprawy samopoczucia internautów należy jednoznacznie stwierdzić, iż we współczesnej sieci nie ma już – i nigdy nie będzie – socjologicznie wyodrębnionej grupy użytkowników netu. To nie „oni – sieciowcy”, lecz my – Polacy. Od najmłodszego do najstarszego, od najbrzydszego do najpiękniejszego, od indywiduum pozbawionego wykształcenia po profesora legitymującego się pięcioma fakultetami, od bankruta po posiadacza konta bankowego z kilkunastoma znakami przed przecinkiem. Dla podniesienia wartości cyberserferów trzeba stwierdzić, że – mimo wszystko – najliczniejsza w sieci jest milcząca większość. Większość zrównoważona i pozbawiona kompleksów, która nie czuje potrzeby odreagowania bólu codzienności. Dla równowagi musimy też dodać, iż nadal słowo „sex” ma istotną pozycję wśród wyrażeń wpisywanych w pola wyszukiwarki, zaś erotyczny biznes w sieci ma się coraz lepiej. I także dla równowagi uznać trzeba, że we wszechoceanie sieci na bzdurę natknąć się jest wyjątkowo łatwo. Skoro w necie jesteśmy wszyscy, skoro jest w nim wszystko, dlaczego nie miałoby tam być również głupoty, wulgarności czy prostactwa? Trochę tak, jak na zdjęciu całej, dużej rodziny, gdzie ujęta zostanie postać Adasia, z którego wszyscy jesteśmy dumni, ale także Zygmunta, którego lepiej byłoby pominąć, ale co zrobić. Jest i nic się z tym nie da zrobić. A rozwiązanie quizu? Proszę bardzo: Stanisław Lem, Krystyna Bochenek oraz Lech Wałęsa.

internet - felietony


polecane strony:

Górny Śląsk - warto odwiedzić

Antryj - gwara i kultura Górnego Śląska

Kuchnia Śląska - przepisy

Portal Powiatu Tarnogórskiego

Gwarki - tarnogórska impreza

Kici - kici: kocie sprawy

autor:

autor.jpg
Zbigniew Markowski

poczta elektroniczna
Facebook - G+ - YouTube