internet - próba opisania: felietony Zbigniewa Markowskiego o internecie

Hasło do kolei

Jeżeli ktoś uważa, że do śląskiej kompromitacji kolejowej z grudnia 2012 roku pasuje hasło „miało być pięknie, wyszło jak zwykle” - jest w błędzie. Wyszło znacznie gorzej niż zwykle, bo setka odwołanych połączeń kolejowych, tysiące pasażerów czekających na pociąg zwany Godotem, liczne dymisje – w tym marszałka województwa – to tylko czubek lodowej góry, która dopiero powoli odsłania swoje tajemnice. Zanim jednak poznamy samorządowe archiwum X, być może warto na chwilę zatrzymać się nad drobną (co prawda), ale wielce metaforyczną stratą przedsiębiorstwa Koleje Śląskie. Otóż utraciło ono hasło do profilu na społecznościowym portalu Twitter.
 
Śledztwo wykazało, że  ostatnią osobą, która hasło miała był były rzecznik prasowy spółki, niejaki Adam Warzecha. Były rzecznik został jednak pierwszą osobą, która w związku z kolejowym skandalem wyleciała z pracy – jego następca zaś tłumaczy cierpliwie, że hasła żadnego nie otrzymał i jak się zalogować – po prostu nie wie. Nie wiedzą tego także liczni informatycy Kolei Śląskich, mało tego – nowy rzecznik stwierdził, iż w całej firmie nie ma ani jednej osoby, która posiadałaby choć mgliste pojęcie o tym, jak zalogować się na Twittera. Szokująca wypowiedź pana rzecznika sprawiła, iż internetowy świat począł ze zdumienia przecierać oczy. Oto spółka dysponująca stu pięćdziesięcioma milionami złotych budżetu rocznie, zatrudniająca wybitnych fachowców – nie radzi sobie z zadaniem, które średnio rozgarniętemu siedmiolatkowi zajmuje jakieś 5 minut. Są procedury odzyskiwania hasła, jest pomoc administracji serwisu, są podręczniki, poradniki i niezmierzona ludzka życzliwość, która niejednemu delikwentowi hasło w przeszłości pomogła zresetować. W tej sytuacji trudno dziwić się grudniowemu skandalowi z rozkładem jazdy, bo w końcu jak firma, która nie potrafi odzyskać hasła do serwisu społecznościowego ma sobie poradzić z rozplanowaniem ruchu kilkuset pociągów.
 
Stratę hasła podsumować można krótko: niewielka to strata - twitterowe konto prócz typowego promocyjnego bełkotu w stylu „Za oknem już jesień. Zapraszamy na letnią wirtualną przejażdżkę Elfem z Gliwic do Wisły”, zawierało niewiele istotnych informacji. Podobnie jak tak zwany nieoficjalny fanpage Kolei Śląskich w systemie Facebook, który za sprawą niezbadanych kolei losu zamilkł dokładnie tego samego dnia co konto Twitter prowadzone przez pana Warzechę. Pana Warzechę zwolniono co prawda za „brak odpowiedniej i profesjonalnej reakcji wobec kryzysu w realizacji rozkładu jazdy”, ale chyba niewielu decydentów Kolei Śląskich interesowało się tym, co pan rzecznik pisał wcześniej w internecie. I nic w tym dziwnego: już tysiące przeróżnego autoramentu urzędników godzinami wklejają linki w serwisach społecznościowych, powielają do granic absurdu przeróżne, najczęściej pozbawione treści informacje skutecznie udając, że pracują. Sam urząd, firma, instytucja Facebooka czy Twittera ma, ale po co, tego nie wiedzą najtęższe umysły. Bo tak wypada, bo inni mają, bo coś trzeba robić do godziny piętnastej. A kiedy nie ma się już nic do powiedzenia, zaczyna się bajdurzenie pierwszej kategorii: o tym, jaka będzie pogoda, kto obchodzi aktualnie imieniny i co oznacza imię Kalikst.
 
Wszystko dlatego, że internet jest świetnym alibi. Skoro lubi nas 100 osób to znaczy, że pan/pani rzecznik ma wyniki i zna się na swojej robocie; niestety – mało kto zdaje sobie sprawę z mechanizmów rządzących przepływem sieciowej informacji. Lajk nie jest bowiem ani dowodem poparcia, ani głosem w wyborach, ani nawet oznaką sympatii. To tylko kliknięcie – jedno z tysięcy, jakie każdy użytkownik sieci realizuje każdego dnia. Prawdziwą wartość strony ocenia się nie po tym, ile osób na nią (być może przypadkowo) weszło, lecz przede wszystkim po tym, ilu użytkowników odniosło z wizyty tej realną korzyść. A nade wszystko nie można z pola widzenia stracić prawdziwego celu każdego przedsięwzięcia: pociągi bowiem nie są po to, by miały swoje konta na Facebooku, ale po to, by punktualnie przewoziły swoich pasażerów. Dla nowego rzecznika Kolei Śląskich mamy jednak dobrą informację: znając zacięcie urzędników do tworzenia skomplikowanych haseł, typujemy, iż zaklęcie otwierające wrota Twittera brzmi „admin1”. Niech pan wchodzi i napisze coś fajnego.
Górny Śląsk


Strona wykorzystuje pliki cookies