internet - próba opisania: felietony Zbigniewa Markowskiego o internecie

Coś nas łączy

Wydawać by się mogło, że ludzi łączą wielkie idee oraz szczytne cele; że istotą spójności grup są legitymacje, zaświadczenia lub deklaracje. Przez długie dziesięciolecia socjologowie i psychologowie zadawali nam mnóstwo pytań, by znaleźć to coś, co nas łączy. Socjologiczne narzędzie jakim jest internet, odpowiedzi udziela samo – wystarczy wejść, poczytać i zrobić sobie mniej lub bardziej fachową analizę. Niezłym polem obserwacji jest system społeczności Google+, bo nie jest on (jak FB) przeładowany, nie ma w nim póki co (jak w FB) marketingowego tłoku, ludzie zaś – jak na razie – układają swoje wirtualne światy z sensem i planowo. Robimy więc eksperyment i znajdujemy grupy, które: po pierwsze, liczą w skali globu kilkadziesiąt tysięcy osób, po drugie – są aktywne.
 
Pierwsze, co nas łączy to koty. Społeczności typu „miłośnicy kotów” lub „kot dnia” skupiają ludzi wszystkich kontynentów, wszelkich kultur i wszelakich wyznań. Choć nie piszą wiele, ruch u nich przeogromny, przede wszystkim dlatego, że można podzielić się z innymi zdjęciem kota – własnego lub znalezionego w internecie. Mistrz włoskiego renesansu miał rację: każdy kot wygląda pięknie, w dodatku częstokroć także ciekawie i intrygująco; można więc rozpływać się w zachwytach. Gdy mieszkanka Stanów Zjednoczonych znajdzie jakiegoś uroczego futrzaka, nad jego prezencją długo i życzliwie rozwodzi się przedstawiciel świata arabskiego. Jeżeli obywatel Izraela opublikuje przezabawną fotkę pokazującą jak bardzo miauczący zwierzak podobny może być do człowieka, radości nie kryje młoda Wietnamka. Nie brak Polaków, którzy nie gęsi i swoje koty mają, rodacy wypowiadają się często, gęsto i w różnych językach. W skali światowego serwisu społecznościowego kot jest potęgą. Co ciekawe – niewiele mniej członków mają grupy poświęcone kociemu przeciwieństwu czyli psom.
 
Druga sprawa, która łączy cały świat to kawa. Wierzyć się nie chce ile napisać można o zwyczajnym napoju, który miliardy ludzi piją co rano zaraz po przebudzeniu (względnie przed przebudzeniem lub w trakcie wybudzania). Historia napoju, jego produkcja, dystrybucja, nade wszystko zaś – przebogata wiedza na temat podawania: wszystko to jest przedmiotem opisu autorstwa co najmniej pięćdziesięciu tysięcy osób. Jedni filozoficznie zwierzają się z roli kawy w ich prywatnym życiu, inni debatują nad walorami smakowymi przeróżnych rodzajów ziarna, jeszcze inni koncentrują się na stronie prezentacyjnej. Są i tacy, którzy wśród bogactwa kantat Jana Sebastiana Bacha potrafią odgrzebać utwór „O kawie” oraz przypomnieć historię kompozycji, w której ojciec – autor szydzi nieco z uzależnienia swojej córki od kofeiny. Reszta publiczności Google+ zrzeszona w grupie słucha więc utworu. Oczywiście – przy kawie. Później ogląda akcesoria do parzenia, wszelkie przedmioty związane z kawowymi obrzędami i (jak to zwykle bywa) tak zwane śmieszne rysunki. Co ciekawe – bardzo wiele osób uczestniczy w grupach, w których przedmiotem zainteresowania jest przeciwieństwo kawy czyli herbata.
 
Wnioski o kierunku rozwoju społeczności Google+ mogą rzecz jasna być pochopne: system działa wszak dopiero cztery miesiące i wiele może się tam jeszcze zmienić. Tematyczne hity mogą nieco dziwić: w końcu kot, pies, kawa czy herbata zdecydowanie pokonały to, co zazwyczaj ludzi łączy: umiłowanie kultowego serialu, ulubiony zespół muzyczny, konkretną opcję polityczna czy wyznaniowa, komputerową grę, sport lub określoną celebrytkę. Daleko w tyle społecznościowego rankingu zostały popularne zawody (tak aktywnie obecne w innych serwisach), literatura, fotografia czy nawet mobilne aplikacje. Może jednak podany do kawy kot ma swój głębszy sens. Może stanowi wartość uniwersalną, płaszczyznę porozumienia dostępną dla każdego obywatela świata, może to manifestacja oceny biorącej swoje źródło nie z polityki, życia społecznego czy kulturowego, lecz po prostu – z postawy estetycznej. Może kawa to jeden z niewielu wspólnych mianowników współczesnej, rozwarstwionej, rozbieganej, rozkojarzonej cywilizacji? Jest też inna możliwość:  może to sprawy drobne niosą nam radość i potrafią naprawdę łączyć ludzi. Dawać radości proste, lecz wspólne dla niemal każdego. Dlatego szanujmy koty i kawę – to przekonanie może połączyć nas wszystkich.
Górny Śląsk


Strona wykorzystuje pliki cookies