internet - próba opisania: felietony Zbigniewa Markowskiego o internecie

Ściema i zonk

Kiedy człowiek wykształcony, bywały w świecie i otrzaskany z dyplomatycznym protokołem coś otwiera, trudno oprzeć się pokusie, by przyjrzeć się tak wyrafinowanie subtelnej czynności. Nic więc dziwnego, że uwagę narodu przykuło otwarcie przez polskiego ministra spraw zagranicznych nowego serwisu internetowego. Otwarcie (metaforycznie) zrealizowano poprzez połączenie dwóch końcówek kabla, koniec końców dostaliśmy więc w wieczyste użytkowanie serwis o malowniczej nazwie "Do you know Polska". Ponieważ my Polska know very well (a nawet from podszewka), zabraliśmy się do czytania.
 
Od razu zrozumieliśmy, że serwis przeznaczony jest dla obcokrajowców, jednakowoż nie dla wszystkich, jedynie dla tych, którzy chcą poznać młodzieżową gwarę młodych Polaków. Dzięki wytężonej pracy ministerstwa (które zaprosiło do współpracy młodych Polaków) oraz wymienionych młodych Polaków, po trzech tygodniach działania serwisu udało się zebrać astronomiczną liczbę 34 (trzydziestu czterech) słówek i zwrotów takich jak: spoko, zonk czy siema. Aby jednak dostać się do tego słownika należy wykazać się niezłą cierpliwością, bo serwis na megabitowym łączu ładuje się ponad minutę: w tym czasie (aby widz się nie nudził) kilka razy wyświetla się nam tłumaczenie słówek spoko, zonk oraz siema. Po załadowaniu strony mamy dwie możliwości, jeśli zadeklarujemy znajomość Polski, zostaniemy poddani testowi. System sprawdzi, czy znamy znaczenie słówek: spoko, zonk i siema. Jeśli Polski nie znamy wówczas sprawa jest prosta: witryna powie nam, co po znaczą słowa: spoko, zonk i siema. Wszystkim malkontentom wybrzydzającym na pewną niszowość projektu MSZ musimy przypomnieć ciekawy przypadek, który zdarzył się onegdaj w tarnogórskiej restauracji "Dworek Goethego" za czasów Jacka Swobody. Przez dobry miesiąc (dzień i noc) koczował tam obywatel Szkocji, który znał tylko pięć polskich słów (w tym: piwo, lalecka i urocyście, dwa pozostałe nie nadają się do powtórzenia). Szkot używając jedynie pięciu wyrazów radził sobie jednak nad wyraz sprawnie i dopiero całkowity brak pieniędzy wygnał go z powrotem do Szkocji. Może więc w szaleństwie ministerstwa jest jakaś metoda.
 
Nieomylny instynkt zawiódł nas jednak na zupełnie inną stronę www: oficjalny serwis Ministerstwa Spraw Zagranicznych w jego anglojęzycznej odsłonie. Pełni ciekawości zajrzeliśmy do informacji dla prasy, bo przecież nikt tak bardzo nie interesuje się Polską, jak dziennikarze. Nikt też - tak jak oni - nie ma równie potężnego wpływu na zagraniczną opinię publiczną. I co? W dziale "Press releases" jest mnóstwo informacji - wszystkie wyłącznie w języku polskim, dział "Statements" także zawiera ich mnóstwo (niestety - jedynie po polsku). Są "Polemics and corrections" dostępne jedynie dla osób znających polski, sekcja "Foreign press correspondents accredited in Poland" również zredagowana została w naszym języku, podobnie jak lista wydarzeń w "Photo gallery". W zaistniałej sytuacji uważamy, że niezwłocznie należy oficjalną stronę MSZ w wersji angielskiej zlinkować z serwisem o polskim slangu młodzieżowym. Zrozpaczony (i niedouczony) dziennikarz, który nie zna polskiego będzie wówczas przynajmniej mógł powiedzieć sobie ściema i zonk. Przy okazji nowego sensu nabrało dawne powiedzenie o ludziach, którzy tak pędzą do przodu, że może im czegoś zabraknąć z tyłu.
 
Przestaje także dziwić dotychczasowa, internetowa polityka tarnogórskiego magistratu, który z jednej strony bierze udział w tak perfidnych przedsięwzięciach promocyjnych jak nazwanie mianem miasta gwarków ulicy w hipermarkecie (co się zresztą bardzo ładnie nie udało), a z drugiej - od kilkunastu miesięcy nie potrafi uporać się z całkowitym brakiem wersji angielskiej na swojej witrynie: słynny zwrot - "city - brak" zaczyna wszak przechodzić do sieciowej legendy. No i możemy pozbyć się kompleksów, bo nasi, lokalni urzędnicy znacznie wcześniej niż minister Sikorski pokazali obcokrajowcom na żywych przykładach co znaczą słówka: ściema i zonk. Ale minister też jest niezły: trzymając się poetyki jego strony można podsumować - tak jak legendarny Szkot - pięcioma zwrotami ze słownika ministerstwa: myk, lajtowo, mieć fun, luzik oraz jest git.
Górny Śląsk


Strona wykorzystuje pliki cookies