internet - próba opisania: felietony Zbigniewa Markowskiego o internecie

Z dzwonem

W menu chorzowskiej restauracji figurowała onegdaj zadziwiająca pozycja: placek z dzwonem. Na prośby o wyjaśnienie zagadki dzwonu obsługa reagowała milczeniem, nie pomagały nawet szyderstwa opisujące mieszanie kartofli ze spiżem. Kiedy jednak dochodziło do podania owej potrawy, kelner niosący tacę wpierw wykonywał wiraż w stronę ściany i uderzał w zawieszony tam dzwon. Smaku od tego nie przybywało – tak czy inaczej, wszyscy goście lokalu odwracali głowy w stronę delikwenta, który zamówił sobie tak wyszukane dźwiękowe danie. Internet – zupełnie jak personel restauracji dostarcza nam wciąż nowych informacji, niektóre z nich powodują jednak w głowie nagły impuls – nie wiedzieć skąd (zupełnie jak w Chorzowie) rozlega się dzwon.
 
Kolegium ds. Spornych Urzędu Patentowego otrzymało pismo wysłane przez reprezentantów firmy Apple. W dokumencie żąda się uznania winy innego podmiotu – serwisu internetowego a.pl, który zdaniem prawników Apple bezprawnie korzysta z renomy kalifornijskiego potentata. Ponieważ oba logotypy podobne są do siebie jak pięść do nosa, obie firmy zaś zajmują się kompletnie różnymi sprawami (jedna – urządzeniami komputerowymi, w tym – mobilnymi, druga – sprzedażą artykułów delikatesowych) – w głowie zaczyna rozbrzmiewać dzwon. Może faktycznie – jeśli szukając na siłę podobieństwa zaczniemy sobie z arystokratycznym, brytyjskim akcentem wymawiać w języku Szekspira obie nazwy – uzyskamy jakiś związek. No ale skoro tak, to inkryminowana końcówka domeny (pl) może zostać wyinterpretowana jako starsza i słusznie należna państwu polskiemu. Co więc robi w nazwie Apple (apl)? A może amerykańska firma powinna pozwać kilka organizacji o charakterze kościelnym, które od wieków nie dbając o interes Apple posługują się księgą z wyeksponowanym jabłkiem podawanym Adamowi przez Ewę? No i w końcu jabłko to – co za przypadek – zostaje nadgryzione!
 
Pewna włoska rodzina składająca się z matki oraz trojga dzieci za sprawą wrednego operatora telekomunikacyjnego została na cztery miesiące pozbawiona dostępu do globalnej sieci internet. Sprawa trafiła do sądu, bo uczące się pociechy nie mogły w tym czasie korzystać w pełni z sieciowej wiedzy, zachwiana została także zdolność powodów do komunikowania się z tak zwanym światem zewnętrznym. To, że wyrok skazujący zawierał dość poważną kwotę odszkodowania, dziwić nie powinno – zdumienie obserwatorów wzbudziło jednak uzasadnienie werdyktu. Uznano bowiem, że odcięcie obywatela od internetu spowodować może straty moralne – stąd dodatkowa kara finansowa nałożona na operatora. Do tej pory wiadomo było na pewno, iż straty moralne spowodować może dostęp do internetu – wszak mówili o tym głośno liczni nauczyciele, politycy, by o zawodowych moralistach nie wspominać. Teraz już wiemy, że moralną stratę powoduje zarówno dostęp do internetu, jak i tego dostępu brak. Czyżby dzwon?
 
W Kielcach uczniowie dwóch gimnazjów nie będą w tym roku (a jeśli eksperyment się uda to także przez dwa następne sezony nauczania) nosili do szkoły podręczników. Miasto zafundowało im darmowe tablety, które mają mnóstwo zalet: są lekkie, poręczne, nowoczesne, zawierają w sobie komplet cyfrowych książek, z których można do woli korzystać. Z punktu widzenia ucznia posiadają jednak zasadniczą wadę – brak im dostępu do internetu. Oficjalnie wytłumaczono to tak, że przedmiot ów służyć ma do nauki, nie zaś do zabawy; my jednak wiemy, że może chodzić także o opisywane wcześniej straty moralne wynikające z dostępu do sieci. Ostrów Wielkopolski swoim dzieciom dał nie tablety, lecz czytniki elektronicznych książek – wyposażono je w dostęp do sieci, ograniczony jednak do Wikipedii. Casus kielecki rozgrzał jednak internautów do czerwoności z jeszcze innego powodu: operację obwarowano licznymi warunkami. Tablet jest wciąż własnością magistratu, rodzic podpisuje zobowiązanie dotyczące użytkowania, w razie zgubienia czy zniszczenia – ma za wszystko zapłacić. W głowach nieszczęsnych rodziców rozdzwoniła się więc cała bateria dzwonów.
 
Dzwon jest przedmiotem, którego wiek mierzy się w tysiącach lat. Zanim nauczymy się korzystać z narzędzi nowych, nim zrozumiemy ich sens i istotę, długo jeszcze będziemy musieli słuchać informacji o ludziach, którym nie bije żaden dzwon.
Górny Śląsk


Strona wykorzystuje pliki cookies