internet - próba opisania: felietony Zbigniewa Markowskiego o internecie

Uber alles

Uber (czyli aplikacja łącząca pasażerów mających ochotę gdzieś pojechać z kierowcami, którzy mają ochotę gdzieś ich za stosowną opłatą zawieźć) przeżywa gorące dni. W Krakowie zjednoczone siły natury reprezentowane przez miejski urząd, Urząd Skarbowy oraz inspekcję drogową wezwały apkowego przewoźnika, odbyły kurs i wypisały mandaty. W Warszawie nieznani sprawcy wezwali uberkierowcę, wyrwali mu z samochodu klamkę i zastosowali groźby karalne. Później nastąpił protest prawdziwych, stołecznych taksówkarzy. Zakorkowane miasto pokazały wszystkie tradycyjne stacje telewizyjne opatrując całość komentarzami, bo każdy wszak ma swe racje. Uberowcy chcą wykonywać swoją pracę, taksówkarze nie życzą sobie, by uberowcy omijali licencje, ubezpieczenia, badania i normy. Najczęściej powtarzane pytanie brzmiało: co zrobi władza?

Władza – w sprawach gospodarczych, którymi zajmuje się niechętnie i tylko w ostateczności – zazwyczaj robi dwie rzeczy. Jeśli ma przed sobą dużą międzynarodową korporację, daje jej pieniądze nazywając to „przyciąganiem inwestora”. Kiedy władza widzi małą firmę, stara się jej pieniądze zabrać, co określane jest mianem „uszczelniania systemu”. Władza pełni tym samym rolę odwrotnego Robin Hooda czyli zabiera biednym i daje bogatym. Powiedzmy też wyraźnie, że wcale nie chodzi o władzę obecną, tak zachowuje się praktycznie każda władza: przeszła, obecna, zapewne także i przyszła. Trzymając się owej logiki władza powinna obiecać wszystkim wszystko i nie zrobić w tej sprawie nic, wiedząc, iż prędzej czy później Uber wykończy taksówki analogowe, gdyż taka jest historyczna natura rzeczy. Względnie: wprowadzić podatek od Ubera, zaraz potem zwolnić Ubera z podatku (przyciąganie inwestora), wymyślić zwykłym taksówkarzom jakąś fajną, wysoką akcyzę (uszczelnianie systemu) żeby kasa się zgadzała i już.

Podnoszona przez taksówkarzy kwestia nieuczciwej konkurencji jest tylko szczytem lodowej góry. W Wielkiej Brytanii sąd pominął konkurencję milczeniem i skoncentrował się na prawach pracownika. Stwierdził, iż Uber powinien zapewniać swoim kierowcom minimalne wynagrodzenie, dać prawo do urlopu, nade wszystko zaś – do etatu. Parlament węgierski poszedł inną drogą, na całość. Ustawowo możliwe jest więc blokowanie stron oferujących systemowe usługi przewozowe w stylu Ubera, bo usługi te są po prostu nielegalne. W różnych częściach świata podchodzi się do problemu różnie, choć zdecydowana większość przyjęła zasadę ostrożnego tolerowania nowoczesnego wynalazku.

Spór nie jest niczym innym, jak konfliktem z końca XIX wieku między lobby końskim a samochodowym, jak wojną między zwolennikami tkania ręcznego i fanami maszyny tkackiej. Wszyscy wiedzą też dlaczego Uber jest tańszy; nie z powodu magicznej aplikacji, bo przecież i zwyczajni przewoźnicy takie oprogramowanie posiadają. Jeśli zaś nie posiadają, posiadać mogą, bo to żaden problem. Uber swoją przewagę buduje na tym, że nie wymaga kosztogennych licencji, zgód, pieczątek. W dodatku przewóz indywidualny już dawno temu dał się wkręcić w urzędniczą machinę udzielania zgód i ograniczania dostępu do zawodu taksówkarza. W takich warunkach łatwo o patologie, mieliśmy już zresztą taksówkowe mafie, taksówkowe przekręty, taksówkowe naciąganie prawa. Gorączkujący się na telewizyjnym ekranie pan taksówkarz sprawia zresztą dość dziwne wrażenie kierując wszystkie swoje złe emocje w stronę podobnego sobie uberowca oraz nie dostrzegając istoty sprawy.
 
Istota sprawy (nazywana potocznie pasażerem, względnie klientem) w gorącym uberowym okresie siedziała sobie spokojnie i zanosiła się serdecznym śmiechem. Wielki protest taksówkarzy w wielkim mieście (choć nie taka była intencja organizatorów) stał się gigantyczną akcją promującą Ubera. Jeśli ktoś o nim jeszcze nie słyszał – to właśnie usłyszał. Jeśli ktoś do tej pory nie wierzył, że jest tańszy, sprawniejszy i wygodniejszy – właśnie uwierzył. W ostatecznym rachunku – niezależnie od postawy władzy – zdecyduje bowiem odwieczny mechanizm mówiący o tym, że klient woli kiedy jest taniej i lepiej, a nie drożej i gorzej. Zasadę tę przedkłada ponad wszystko. Uber alles.
Górny Śląsk


Strona wykorzystuje pliki cookies