internet - próba opisania: felietony Zbigniewa Markowskiego o internecie

Szklana pułapka

W dziedzinie konstruowania pułapek przez kilkadziesiąt tysięcy lat nic właściwie się nie działo. Mimo postępu technologicznego, stosowania metali, później pary, elektryczności – wreszcie atomu, nie potrafiliśmy wyjść poza prehistoryczną metodę łapania mamutów poprzez wykopanie dużej dziury. Jedyny nowator – kot Jerry z kreskówki – także nie odniósł spektakularnego sukcesu. Sytuacja zmieniła się dopiero za sprawą technologii sieciowej wspartej przez mały, szklany (choć coraz częściej wykonany z przezroczystego plastiku) element zwany obiektywem. Gdy okazało się, iż wyprodukowanie mikrokamery może być naprawdę tanie, ludzie wpierw obłożyli się obiektywami z każdej strony (w telefonach, laptopach, bankomatach, paczkomatach, systemach dozorowych, dronach, zegarkach, długopisach i gdzie kto jeszcze chce), później zaś – zaczęli robić pułapki.
 
 Pułapka powinna być (rzecz jasna) wymierzona w jakiegoś złego człowieka: na przykład złodzieja. Kradnie więc złodziej naszego smartfona – a tu skucha. Zainstalowana sekretnie pułapka fotograficzna robi przestępcy zdjęcie po czym wysyła podobiznę na wprowadzony wcześniej adres poczty elektronicznej. Wydawać by się mogło, że do skuteczności jeszcze daleko, jeśli jednak do systemu dodamy moc serwisów społecznościowych – szansa na złapanie delikwenta rośnie. Koszt zabezpieczenia smartfona jest w tym przypadku niewielki, bo potrzebne jest jedynie oprogramowanie. Co innego, gdy zasadzamy się na złodzieja drewna w lesie, względnie – typa wywożącego tam śmieci. Oferta rynkowa sugeruje nam nabycie maszyny w maskujących barwach, wyposażonego w pracujące pół roku baterie, zapisującego obraz dniem i nocą. Nie tak dawno temu strażnicy polskich torów zaprosili dziennikarzy na pokaz możliwości pułapki zainstalowanej na dronie. Być może chodziło o zatarcie dość zabawnego wrażenia po filmiku, który pojawił się wcześniej w sieci: zapis z kamery pokazywał wyraźnie kolejowych złodziei, do których (już po dokonaniu przestępstwa) dzielni strażnicy mieli w porywach jakieś 200 metrów, ale nie gonili ich, bo mieli drona. Dron jednakowoż nikogo nie aresztował, polatał tylko i – jak to dron – wrócił do bazy. Tak czy inaczej – służby od torów zameldowały społeczeństwu, że w dziedzinie zapobiegania kradzieżom węgla dokonał się prawdziwy przełom. Nagrano nawet kolejny filmik; tym razem nie udało się sfilmować złodziei więc autor ograniczył obraz do widoku torowiska, lokomotywy oraz wagonów.
 
 Są pułapki dedykowane – na przykład opiekunkom do dziecka: schowane w budziku, atrapie smartfona czy laptopa sprawdzają, czy pilnuje pociechy, czy może robi coś innego. Występują pułapki na pracownika, graficiarza, dziecko, żonę, męża, psa, kota i kanarka, albo motocyklistę szalejącego na niedozwolonym terenie. Maszyn do robienia zdjęć z zasadzki jest już tyle, że kłopot ma nie tylko porównywarka cen, ale i statystyczny użytkownik. Statystyczni bieszczadzcy leśnicy założyli pułapkę fotograficzną na samicę niedźwiedzia z dwójką młodych. Niestety – po jakimś czasie urządzenie zniknęło, pojawiło się za to podejrzenie o kradzieży pułapki – no cóż: może powinno się instalować pułapki strzegące innych pułapek. Winny jednakowoż okazał się złodziej zwierzęcy, bo jeden z obserwowanych maluchów zainteresował się aparatem, wywlókł go kilkadziesiąt metrów dalej i (jak to dziecko) zaczął rozkręcać. Rozkręcić umiał – wyjął nawet baterie – ale ze złożeniem był już pewien problem. Jak uczy policyjne doświadczenie, prawdziwy złodziej pułapek jest raczej człowiekiem, w okolicach Nowej Soli grasuje nawet recydywista znany funkcjonariuszom z zamiłowania do ukrytych kamer.
 
 Nie sposób zachwycać się postępem jakościowym w konstrukcji aparatów cyfrowych oraz kamer. Zdjęcie wykonane ultrazoomem z odległości trzech kilometrów na pewno wywołuje piorunujące wrażenie, podobnie jak fotografie powierzchni księżyca zrobione przy pomocy sprzętu powszechnie dostępnego już w sklepach. Jeden z producentów wprowadził nawet specjalny program tematyczny do fotografowania satelity Ziemi. Nie sposób przejść obojętnie nad nowymi matrycami w rozmiarze 250 tysięcy pikseli (filmy w rozdzielczości 125 razy większej niż pełne HD). Prawdziwy postęp jednakowoż tkwi w powszechności użycia i ilości: to taka pułapka.
Górny Śląsk


Strona wykorzystuje pliki cookies