internet - próba opisania: felietony Zbigniewa Markowskiego o internecie

Pastuszek i wilki

Banalne i powszechnie znane opowiastki mają czasem arcyciekawy morał. Weźmy – tak dla przykładu – historyjkę o pastuszku - żartownisiu, który dręczył swoją wieś ciągłym wykrzykiwaniem, iż jego stado atakują wilki. Wszyscy wiemy jak to się skończyło: po kilku alarmach fałszywych, gdy wyrwani ze snu mieszkańcy pospieszyli z pomocą przytrafił się prawdziwy – taki, na który nikt nie zareagował, wilki zaś spokojnie skonsumowały stado chronione przez niedorozwiniętego pasterza. Morał jest w istocie ciekawy, bo mówi, iż najmądrzejsza nawet procedura na nic się nie zda, jeśli wykonywał ją będzie idiota. Morał drugi (i gratisowy) dotyczy zasady, iż funkcji strażnika nie powierza się komuś niespełna rozumu. Opowieść opowieścią, ale – jak trywialna by ona nie była – ciągle możemy na nią natrafić w naszym współczesnym i całkowicie realnym życiu.
 
 Pastuszek nazywany czasem Prawem Telekomunikacyjnym postanowił chronić swoje owce: to właśnie dlatego od marca 2013 roku witryny internetowe używające technologii cookies zobowiązane są do wyświetlania komunikatu o stosowaniu ciasteczek. Owca zwana czasem użytkownikiem sieci zaczęła więc napotykać w swych wirtualnych wędrówkach komunikacik, który ją chronił – informował bowiem nie tylko o fakcie użycia cookies, ale najczęściej także pozwalał na zapoznanie się z istotą mechanizmu oraz sposobem wykorzystania informacji zbieranych przez operatora witryny. O tym, czy owca choć raz faktycznie zapoznała się z czymkolwiek trudno po ponad roku wyrokować – można w zapoznawanie to wątpić. Owca wszak ani zapoznawać się z niczym zamiaru nie miała, a i wmówiono jej, że to wyświetlanie jest dla jej dobra. Wyświetlanie komunikatów było trochę takie, jak okrzyki pastuszka, że nadchodzi wilk. Niby straszono, że coś tam się może stać, że ktoś dane zapisuje, ale roczne i radosne zamykanie komunikatu jakoś żadnej tragedii nie przyniosło nikomu. Przyzwyczailiśmy się do nawoływania w sprawie wilka i przestaliśmy zwracać na nie uwagę. I wtedy przyszedł wilk.
 
 Wilka znano już wcześniej, bo funkcjonował w polskim internecie jako tak zwany czarny charakter – facet, który wymyśla różne rzeczy, by ludzi skasować na jakąś kwotę. Tym razem wymyślił, że do komunikatu o ciasteczkach (obowiązkowo wyświetlanego przez wszystkich zainteresowanych i obowiązkowo lekceważonego przez 99,99% użytkowników sieci) doda zapis o świadczeniu płatnej usługi, czym bez trudu rozpocznie proces świadczenia usługi tej nieświadomemu niczego delikwentowi. I jak w opowieści o pastuszku delikwenci znaleźli się natychmiast, natychmiast otrzymali wezwania do zapłaty, natychmiast też rozgorzała nieuchronna w takich wypadkach dyskusja. Trzeba uczciwie zaznaczyć, iż fakt wpakowania się ów system poprzez nieświadome kliknięcie czegoś tam wcale jeszcze nie oznacza, iż jesteśmy coś winni jakiemuś naciągaczowi – do tego droga długa, trudna i oznaczona wyraźnie prawniczym „na dwoje babka wróżyła”. Nie zapominajmy jednak, że rzecz dzieje się w świecie internetu, gdzie rządzi prawo wielkich liczb – na setkę nabranych zawsze znajdzie się kilku którzy z różnych powodów (nieświadomość, niechęć do wplątania się w kłopoty) zapłacą. Jeśli nabranych będą tysiące – płacących będziemy mieli dziesiątki, przy dziesiątkach tysięcy – już setki. Potem zaś kombinator opróżni konto i zaszyje się gdzieś w zaciszu kurortu, by wymyślić kolejny przekręt.
 
 Państwa, prawa i przeróżne organizacje usiłują chronić nas – nieszczęsne owce przed internetem. Czasem robią przy tym takie rzeczy, od których skóra na grzbiecie zaczyna drżeć – właśnie w trudnym świecie wirtualnym wszystko powinno być jasne, przejrzyste i czytelne. Jeśli wprowadza się zwyczaj bezmyślnego klikania w coś, co albo ktoś zrozumiał i przyjął do wiadomości dawno temu, albo nie ma najmniejszego zamiaru zawracać sobie tym głowy – powinniśmy dać sobie spokój z fikcją, bo – jak napisał onegdaj Wiktor Suworow – totalitaryzm polega na tym, że masa ludzi wykonuje czynności kompletnie pozbawione sensu. No i nie możemy zapominać o morałach z opowieści o pastuszku: tej o sensie i celu procedury w szczególności. Ale o tym drugim także.
Górny Śląsk


Strona wykorzystuje pliki cookies