internet
internet - próba opisania: felietony Zbigniewa Markowskiego o internecie

Niszowy gadżet

Wśród pojęć, które pod wpływem nowych technologii zmieniły swoje znaczenie, wyraz „gadżet” lśni blaskiem gwiazdy pierwszej wielkości. Gadżet bowiem nie tylko odwrócił się plecami do swojego pierwotnego sensu opisywanego jako „obiekt o niedużych wymiarach pozbawiony najczęściej wartości użytkowej”. Stworzył także całą znaczeniową rodzinę: z gadżetomanią czy gadżetofobią nade wszystko zaś powołał do życia gadżetofilów. Miłośnik gadżetów ma więc dedykowane swojej osobie programy telewizyjne, portale internetowe oraz nader obfitą ofertę zakupową przedmiotów swego uwielbienia – technologicznych (choć nadal niewielkich) nowości, które życie ułatwiają, uprzyjemniają oraz czynią bardziej fascynującym. Wszystkie te zegarki komunikujące się ze smartfonem, pulsomierze czy cyfrowe mierniki jakości snu są wszak typowymi gadżetami, których nigdy by nie było, gdyby nie komputery, internet oraz sieć telefonii komórkowej.

Gadżet – bransoletka o którym mowa nie jest przeznaczony dla każdego, ba – powinien być traktowany jako coś absolutnie niszowego. Otrzymują go wyłącznie skazani prawomocnym wyrokiem sądu, najczęściej (upraszczając nieco) osoby, które – na przykład - prowadziły rower pod wpływem alkoholu lub popełniły inne drobne przestępstwo komunikacyjne, osoby nie płacące alimentów czy oszuści – pod warunkiem, że wyrok pozbawienia wolności nie przekracza dwunastu miesięcy. Bransoletka umożliwia odbywanie kary poza więzieniem – najczęściej we własnym domu – i zainstalowana jest w strukturze zwanej systemem dozoru elektronicznego. Konstrukcja to na wskroś nowoczesna: zgodnie z opublikowaną w sieci instrukcją użytkownik otrzymuje wodoodporne urządzenie podobne do dużego zegarka, które nakłada mu się w trwały sposób na nadgarstek lub w okolicy kostki.

Drogą radiową gadżet komunikuje się z zainstalowanym opodal nadajnikiem: ten element wymaga już stałego zasilania z sieci energetycznej oraz – co oczywiste – formalnej zgody domowników na zainstalowanie. Czasem zgody takiej nie ma, nie tyle jednakowoż z nienawiści do nadajnika, co niechęci wobec przebywającej w jego zasięgu osoby z bransoletką. Nadajnik wyposażono w moduł GSM, który przy wykorzystaniu sieci telefonii komórkowej kontaktuje się z centrum monitoringu, co pozwala na faktyczną kontrolę skazanego. Systemy – jak powszechnie wiadomo – doskonalą się dopiero poprzez użytkowanie. Tak było w jednym przypadków, gdy po zapoznaniu się z warunkami technicznymi sąd odmówił skazanemu możliwości odbywania kary dozoru elektronicznego - toaleta nie znajdowała się w zasięgu nadajnika. Skazany poprosił wówczas o zmianę stanowiska sądu, ponieważ w międzyczasie kupił sobie toaletę przenośną, która umożliwia już stałą łączność z systemem; nowoczesność nowoczesnością, kibel – kiblem.

Choć ustawa (oddzielna wobec Kodeksu Karnego) uchwalona została w 2007 roku, w życie weszła w roku 2009 – w skali całego kraju można było zastosować ją w dopiero w 2012: później, po niemal trzech latach działania doszło do pierwszych, oficjalnych podsumowań skuteczności systemu dozoru elektronicznego. Pozytywnie wypowiedziała się o sprawie Najwyższa Izba Kontroli podkreślając zrealizowanie celu zasadniczego – obniżenia kosztów. O ile eksploatacja urządzenia w skali miesiąca pochłania jedynie niecałe 700 złotych, o tyle wartość pobytu w placówce zamkniętej szacowana jest na ponad 2400 złotych. Instytut Wymiaru Sprawiedliwości już tak entuzjastyczny nie jest – w specjalnym opracowaniu wytknął przeróżne wady tego rozwiązania nie ukrywając, iż połowa odbywających karę w systemie dozoru elektronicznego co najmniej raz naruszyła ustalony harmonogram, co siódmy skazany zaś zrobił to pięciokrotnie. Daleko nam do doświadczeń amerykańskich, gdzie tego typu rozwiązania działają już od roku 1983, zaś liczba korzystających z bransoletek elektronicznych sięga stu tysięcy osób. System polski obliczony jest na 7500 jednoczesnych użytkowników i obudowany prześlicznymi gadżetami, folderami a nawet – tak przy okazji – stałym dostępem do telefonu alarmowego 112. Jakkolwiek by jednak zachęcająco bransoletka ta nie wyglądała – lepiej gdybyśmy korzystali z gadżetów tradycyjnych, bo system dozoru to nisza, a może nawet rodzaj dołka.

internet - felietony


polecane strony:

Górny Śląsk - warto odwiedzić

Antryj - gwara i kultura Górnego Śląska

Kuchnia Śląska - przepisy

Portal Powiatu Tarnogórskiego

Gwarki - tarnogórska impreza

Kici - kici: kocie sprawy

autor:

autor.jpg
Zbigniew Markowski

poczta elektroniczna
Facebook - G+ - YouTube