internet - próba opisania: felietony Zbigniewa Markowskiego o internecie

Golenie, strzyżenie

Na tę panią fryzjerkę – drobną, niepozorną blondynkę - trzeba spojrzeć z szacunkiem. Jest trochę podobna do głównego bohatera gry „Gothic”, bo również nie ma imienia, posiada za to determinację, hart ducha oraz niekwestionowaną biegłość w posługiwaniu się swoim orężem. Nie zamknęła zakładu jak inna pani fryzjerka (na jej miejscu dziś ktoś sprzedaje ubezpieczenia), nie wycofała się na z góry upatrzone pozycje jak jeszcze inna właścicielka, która z trzech fryzjerni zrobiła jedną. Nade wszystko zaś opisywana pani otwiera swoją placówkę także w soboty, co dla niektórych ma kolosalne znaczenie. Ostatnia wizyta w zakładzie była inna niż poprzednie: po wystrzyżeniu delikwenta i pobraniu opłaty wydała (jak zwykle) resztę; na jej dłoni – prócz monet – pojawiło się jednak coś jeszcze. Mały kawałek papieru zwany paragonem fiskalnym, o który nikt nie prosił i którego nikt nie żądał.
 
 Kwitek wyskoczył sam z siebie, bo o fryzjerach zrobiło się głośno: powiedziano o nich w reklamach telewizyjnych kosztujących niemałe pieniądze i na stronie internetowej firmowanej przez Ministerstwo Finansów. Stali się głównymi bohaterami akcji nazywanej Narodową Loterią Paragonową. W ramach loterii naród został wezwany do pobierania od (między innymi) fryzjerów paragonów, by ci ostatni rozliczyli się ze swoich przychodów wobec fiskusa. Zakłady fryzjerskie zostały potraktowane szczególnie i (w pewnym sensie) jako oddzielna konkurencja poza wszystkimi bonusami, za kwitek od fryzjera jest bowiem nagroda specjalna w postaci wypasionej fury. Naród, który chce mieć furę gremialnie rzucił się więc na stosowną stronę www i powypełniał wszystkie rubryczki, otrzymał potwierdzenie i czeka na losowanie przed kamerami regionalnej telewizji publicznej.
 
 Szczytna na pierwszy rzut oka idea ma jednak poważne luki, zwłaszcza w odniesieniu do niebywałego wyróżnienia zawodu fryzjerskiego. Skąd bowiem (po pierwsze) wiadomo, że owa pani jednak nie odprowadzała uczciwie podatku od każdego ostrzyżonego klienta? Jakich ewentualnych strat mogła przyczynić budżetowi państwa nie odprowadzając (czysto teoretycznie) jakiejś opłaty od kwoty piętnastu złotych? Związek Przedsiębiorców i Pracodawców poszedł ze swoimi wątpliwościami jeszcze dalej i stwierdził, że małe przedsiębiorstwa nie są w stanie wygenerować poważnych strat państwa związanych z unikaniem płacenia podatków. Fakt – pani fryzjerka nie przeniesie centrali swojej firmy na Cypr i nie zatrudni armii prawników, którzy zakwestionują każdy wystawiony w pocie urzędniczego czoła dokument skarbówki. Pracodawcy powołali się ponadto na ogłoszone właśnie raporty dotyczące polskiego systemu podatkowego. Z raportów wynika, iż państwo więcej na podatku CIT traci (46 miliardów złotych) niż zbiera (29 miliardów złotych), że skala oszustw związanych z VAT-em przekracza kwotę wydawaną co roku na siły zbrojne. Co gorsza - nie robią tego fryzjerzy, taksówkarze, właściciele budek z frytkami ani nawet sprzedawcy cebuli na targu. Szydercy twierdzą, że państwo – zamiast podejmować wysiłki na polu golenia fryzjerów powinno wreszcie zabrać się za mafie oszustów na dużą skalę.
 
 Związek Przedsiębiorców uważa, że walka z fryzjerami (zamiast ze zorganizowanymi grupami przestępczości podatkowej) jest twórczością kabaretową i trudno z opinią tą się nie zgodzić. Jest jednak jeszcze jeden aspekt sprawy: należy go prawdopodobnie nazwać syndromem taniej zabawki. Loterie, losowania, nagrody, fury oraz teleinformatyczne formularze to przecież coś, co bawi – daje nadzieję na wygraną, zachęca do odwiedzenia witryny, robi ruch w piarowym interesie. Prostym zwodem, tanim kosztem i bez zbędnego wysiłku potrafimy udowodnić, że ministerstwo jednak coś tam w sprawie podatków robi. A zanim ktoś całą operację zbilansuje i udowodni, że akcja nic nie dała – już będzie po wyborach czyli po wszystkim, bo rządził w ministerstwie będzie już ktoś zupełnie inny, a ktoś odpowiedzialny dawno temu pobrał wysoką odprawę i odpowiedzialny jest już za coś całkiem innego. Jak w wielu innych dziedzinach, polskiemu systemu podatkowemu brakuje nie tyle skuteczności, co wizji przejrzystego i zrozumiałego modelu. Jeśli model jest do niczego, a koła zębate kręcą się jak chcą, nie pomoże malowanie ich lakierem w kolorowe kwiatki przy pomocy internetowej akcji.
Górny Śląsk


Strona wykorzystuje pliki cookies