internet - próba opisania: felietony Zbigniewa Markowskiego o internecie

Domenowy błąd

Nazwa domenowa ma swoją wartość, bo na dobrej domenie można sporo wygrać. Można również domenę tanio kupić i drogo sprzedać, zaś jeśli weźmiemy pod uwagę skalę zjawiska (niemal 300 milionów domen funkcjonujących na świecie i 2,5 miliona z samą tylko końcówką .pl) – jest się o co bić. Jedna ze szkół oceny wartości domen mówi, iż są one jak wino: im starsze, tym lepsze. Nie tylko dlatego, że starsza nazwa często pochodzi z czasów, gdy nabyć można było coś krótszego. Również – a może przede wszystkim – dlatego, że globalna wyszukiwarka uwielbia wręcz to, co stare. Jeśli ma do wyboru dwie strony o tej samej (własnym zdaniem) wartości, zawsze wybierze tę zarejestrowaną wcześniej. Ludzie zaś (zwani czasem internautami) nie mają już najmniejszego zamiaru niczego zapamiętywać – zwłaszcza adresów. Chcą to dostać w Google, Google zaś (jako się rzekło) lubi starocie. Domeny należy też – według innej teorii – kupować powoli, zastanowić się dokładnie (i najlepiej tak ze sto razy) czy nie popełnia się błędu.
 
 Powstała na politycznej fali nowość organizacyjna postanowiła nazwać się nowocześnie. Nowoczesność owej nowości wyraża się tym, iż nazywa się ona „Nowoczesna”, żeby zaś pogłębić nowoczesne wrażenie nowości dodano do jej nowoczesnej nazwy literki „PL”. Skojarzenia mamy więc dwa – z jednej strony wiemy już, że chodzi o nowoczesny kraj o nazwie Polska, z drugiej – dyskretnie nawiązujemy do narodowej końcówki domenowej .pl. Takie eksperymenty już przerabialiśmy: znamy wszak serial telewizyjny o Rodzince.pl, która to rodzinka swojego adresu pod swoim adresem domenowym nie posiada, bo rozsiadł się tam kombinator emitujący głównie reklamy. Technologicznie rzecz biorąc Rodzinka.pl jest pod zupełnie inną domeną dysponując adresem subdomenowym.
 
 Stowarzyszenie NowoczesnaPL też własnego adresu pod sugerowaną nazwą nie posiada – jest już tam ktoś zupełnie inny, ktoś przedstawiający się jako Portal Nowoczesna Firma. Na tym jednak nie koniec zamieszania. Gdy NowoczesnaPL zaczęła gościć na łamach, w audycjach i na portalach okazało się, iż pretensje ma jeszcze inna grupa, nazywająca się – od jakiegoś już czasu – Fundacją Nowoczesna Polska. Fundacja organizacją polityczną nie jest, prowadzi działalność typową dla tak zwanego pożytku publicznego, między innymi udostępniając w internecie dzieła literatury na zasadzie wolnej licencji. Nowoczesna Polska w sprawie NowoczesnejPL wykazała publicznie tak zwane oznaki niezadowolenia, wsparte zresztą niezadowoleniem sporej grupy obywateli (zwanych czasem internautami). Nowocześni politycy z NowoczesnejPL odpowiedzieli dość krótko – Fundacja nie doznała szkody, nazwy są różne, cześć pieśni. Gdybyśmy mówili o prawdziwej domenie problemu by nie było. Zasady są jasne, proste, czytelne: kto pierwszy, ten lepszy, widziały gały co brały, jeśli nie potrafisz – nie pchaj się na afisz i jeszcze kilka innych cytatów z zakresu logiki elementarnej. Cytaty te wsparte zostały systemem rejestracji, który dwóch takich samych adresów nie zarejestruje i koniec. W przypadku nazwy organizacji – niezależnie od tego, jakich ekspertów mają obie strony i jakich opinii owi eksperci nie wygłoszą – zebrać się będzie musiał sąd, zapoznać się będzie musiał on z dowodami oraz ogłosić stosowny wyrok. Jaki – tego nie wie nikt.
 
 Niezależnie jednak od kompletnie nieprzewidywalnego finału sprawy nowoczesności w wersji PL można pokusić się o kilka wniosków pochodzących ze świata internetu. Ze świata domen, gdzie rządzi tabela zwana bazą danych oraz technologiczna logika, ze świata obywatela (zwanego czasem internautą) głosującego przy pomocy myszy tysiące razy dziennie. Jaką bowiem domenę wybrać – już wiemy: na pewno nie taką, która podobna jest do cudzej – chyba, że jesteśmy kombinatorami liczącymi na błędy literowe. Na pewno nie banalną – nowoczesność nie polega na tym, że na czterdziestoletniej karoserii damy nalepkę „rok produkcji 2015”. No i na pewno nie taką, która jest kompletnie nieprzemyślana, cierpka jak sok z buraka, wtórna jak surowiec wtórny no i na dodatek niedostosowana do świata wyszukiwarki Google. A skoro nie kupi jej Google to co dopiero zwykły człowiek (zwany czasem internautą).
Górny Śląsk


Strona wykorzystuje pliki cookies