internet
internet - próba opisania: felietony Zbigniewa Markowskiego o internecie

Co zrobił rząd

Niniejszy tekst winien właściwie nosić tytuł „Ostatni felieton o hejtowaniu za pieniądze”. Uważny czytelnik mógłby zauważyć wówczas dyskretną aluzję wobec filmu pretendującego do miana ostatniego obrazu dotyczącego Legii Cudzoziemskiej. Twórcy owej parodii wyszli z założenia, iż filmów o francuskiej formacji było już tyle, że koniec, szlus, finito – ten jest ostatni, bo ileż można wytrzymać. Tekstów o tym, że jedna (czy może druga) partia zamierza kogoś wynająć do krytykowania konkurentów pod płaszczykiem głosu opinii publicznej również nazbierało się ponad ludzkie wyobrażenie, spróbujmy więc całość zrekapitulować i miejmy już z tym święty spokój. Opowieść nasza jednakowoż wcale nie zaczyna się wtedy, gdy sprawa eksplodowała czyli w połowie roku 2015 lecz znacznie wcześniej – dokładnie: dwa lata wcześniej.

Dwa lata wcześniej nieoceniony prawnik, wykładowca akademicki, twórca arcypopularnego portalu, laureat nagród – Piotr Waglowski, zwrócił uwagę na dziwne komentarze związane z reformą systemu emerytalnego. Wpisy w necie – choć czynione w różnych miejscach – były bowiem do siebie łudząco podobne, powtarzały się całymi seriami, w dodatku prezentowały jednostronny punkt widzenia: krytykowały OFE i wychwalały pod niebiosa ZUS (co samo w sobie jest podejrzane jak jasna cholera). Znany z uporu Vagla zupełnie oficjalnym kanałami dotarł do umowy, którą Kancelaria Prezesa Rady Ministrów zawarła z prywatną firmą. Treść dokumentu była przezabawna: za wynagrodzenie w złotych polskich firma miała (między innymi) zarekomendować działania „jakie powinien podjąć Zleceniodawca, aby złagodzić lub zniwelować w mediach społecznościowych opinie o działaniach Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, jak i samego Prezesa Rady Ministrów”. Wykonując kontrakt przedsiębiorstwo zatem coś zarekomendowało, Kancelaria zaś – uzbrojona w rekomendację podjęła działania łagodzące lub niwelujące.

Już samo cytowane zdanie dowodzi, iż opinie o działaniach Kancelarii (jak i samego premiera) w sprawie reformy emerytalnej musiały być niespecjalnie łagodne, skoro trzeba je było łagodzić, a nawet niwelować niczym jakiś garb na publicznej drodze. Innymi słowy: rząd za pieniądze obywateli postanowił zniwelować obywatelom ich własne opinie. Obywatele sieciowi wpierw – co oczywiste – się wściekli, później zaś (co równie oczywiste) o sprawie całej zapomnieli. Mieli zresztą rację – z co najmniej dwóch powodów. Po pierwsze: chociaż internet uwielbia bawić się przeróżnego rodzaju ściemami, potrafi – choć czasem trwa to dość długo – rozpoznać ściemy, które zabawne nie są. Przerobiliśmy to już nie raz, w końcu popularne onegdaj wielotematyczne fora internetowe także zdychać zaczęły z omawianego powodu. Zabili je z jednej strony hejterzy, których rajcowały cudze emocje, z drugiej – cała paleta osobników, którzy przy pomocy netu chcieli upichcić sobie jakąś zupkę. Nie potrafili prowadzić uczciwej walki konkurencyjnej z biznesowym przeciwnikiem, obsmarowywali go więc jako rzekomo pokrzywdzeni konsumenci. Po jakimś czasie publiczność potrafiła jednak bezbłędnie rozpoznać trolla i wycofała się z obszarów opanowanych przez stada tych dzikich zwierząt.

eraz widzimy, iż zwierzęta przenoszą się do systemów społecznościowych ubierając swoje zamiary w kwieciście sformułowane zdania pełne różnych kreacji, wizerunków, wpływów i takich tam tym podobnych. Koło historii jest jednak bezlitosne, może będziemy potrzebować jeszcze kilku miesięcy, ale zorientujemy się dokładnie tak samo jak zorientowany Piotr Waglowski: bo to podobne, bo to dziwnie napisane, bo to nadawca nikomu nie znany. Już teraz nikt przy zdrowych zmysłach nie dyskutuje z trollami zadomowionymi w tak zwanych wiodących portalach krajowych, mało tego – coraz częściej trolla czyta wyłącznie troll z drugiej strony zwierzęcej barykady.

Dlaczego zatem w tytule jest jednak rząd a nie Legia? To dla uspokojenia. Wielbiciele spiskowych teorii dowodzą wciąż, iż rząd knuje, spiskuje i manipuluje.  To nieprawda, bo jak dowodzi przypadek ujawniony przez Waglowskiego, rząd – nawet jeśli ma jakiś podły plan – to i tak nie jest w stanie go przeprowadzić. Rząd nie potrafi nawet porządnie się skompromitować, możemy spać spokojnie.

internet - felietony


polecane strony:

Górny Śląsk - warto odwiedzić

Antryj - gwara i kultura Górnego Śląska

Kuchnia Śląska - przepisy

Portal Powiatu Tarnogórskiego

Gwarki - tarnogórska impreza

Kici - kici: kocie sprawy

autor:

autor.jpg
Zbigniew Markowski

poczta elektroniczna
Facebook - G+ - YouTube